przed - po

Zgrubna analiza bloku reklam przed filmem w kinie, oprócz oczywistych powodów sprzedażowych, czy rozpoznawalności marek daje trochę przykry obraz płytkości (i łatwości zaspokojenia) ludzkich potrzeb. Na szczęście seans ma szansę zatrzeć mylne wrażenie.

bezpowrotnie

Wyczyszczenie dachu wyłożonego wiele lat temu dachówką najprawdopodobniej da efekt bardziej spektakularny niż zamiecenie podłogi, którą myliśmy wczoraj. Czynności te są niezależne, tak samo ważne i potrzebne w swoim czasie, wymagają od człowieka poddającego je ocenie sprawiedliwości, obiektywizmu, perspektywy - czegoś więcej niż wyrobienia sobie zdania na tzw. pierwszy rzut oka, do którego odwołuję się na początku. Taka jest osobliwa charakterystyka Sprzedaży, procesu/ zjawiska mogącego trwać nie tylko miesiąc lub sezon, ale znacznie dłużej, co lubi odzwierciedlać się w powtarzalności transakcji, w przywiązaniu do marki/ usługi/ produktu, w procesach reklamacyjnych, w liczbie zakupów jednokrotnych, w kondycji firmy po latach od jej założenia, ale też w zepchnięciu niektórych usług do niszy lub wygaśnięciu ich na zawsze [...]. 

 

Planując czym się dzisiaj zająć (również w Sprzedaży), czego pilnować bardziej, które czynności odłożyć na jutro, a może niektóre praktyki odrzucić do kosza na zawsze podejmujemy ważną decyzję, mimo że skutki nie muszą być widoczne/ odczuwalne od razu. To wielka odpowiedzialność, ale chyba równie wielkich ludzi. Można tuszować stopniowe pogarszanie się jakości produktu/ usługi/ obsługi/ rzetelności/ przejrzystości małymi krokami, licząc na brak orientacji klientów patrzących na coraz większy wybór i atrakcyjność wizualną opakowania z miesiąca na miesiąc, ale spojrzenie z dłuższej perspektywy – w skali - na to, co właśnie się wydarzyło buduje uczciwszy obraz ludzkiej wyobraźni (lub jej braku) oraz celowej (lub nieprzemyślanej) polityki firmy/ producenta/ usługodawcy. Długofalowe skutki wypełnienia lub łamania często niepisanych umów z klientami, to być może racja bytu firm w przyszłości. O ile o niej myślimy. 

 

Niektóre czynności chciałoby się zepchnąć do mniej znaczących lub zbędnych, podliczając i przesuwając utracone bezpowrotnie na nie minuty na rzecz uznanych za te właściwe. Dzieje się tak często słusznie, choć dobrze jest nie zapomnieć o systematycznym sprzątaniu przywołanej podłogi, na której stawiamy drabinę, której także dla bezpieczeństwa warto poświęcić czas, wchodząc na dach i ciągnąc za sobą wąż ciśnieniowy, z kolei wymagający sprawnego funkcjonowania systemu doprowadzenia wody, który to po drodze potrzebował sporo "zbędnego" czasu i "zmarnowanych" środków finansowych, by być bez zarzutu do stałego użytku. Prawda, że pachnie Sprzedażą? Licząc zyski, a mniej straty, również dzisiaj, gdy wyuczoną latami ludzką umiejętność pstryknięciem palców zastępuje technologiczny substytut o imieniu AI, przesiewając roboczogodziny na te zagospodarowane dobrze i utracone, warto zatrzymać się co pewien czas w punkcie kontrolnym i spojrzeć na własne decyzje, czy (niechcący?) coś ważnego również nie zniknie bezpowrotnie.

oko uzbrojone

Komfortowe jest kupowanie bez stania w kolejkach, choć może nadeszły czasy ogonków ludzi analizujących uzbrojonym w lupę okiem cenę produktu - jak i co zrobić, by uzyskać warunki zakupu, które zobaczyli z daleka. Informacje o promocjach nasuwają wnioski, bo jeżeli w opcji A jako kupujący mam rozumieć wszystko bez niedopowiedzeń, a uczciwość i przejrzystość nie są wyłącznie pojęciami ze słownika, dlaczego to takie utrudnione, a jeśli liczy się celowo na opcję B, C lub X, dobrze byłoby poznać intencje, z jakiegoś powodu mniej widoczne i może to je (zamiast szyldu z logotypem) wyartykułować największym napisem lub neonem nad wejściem do sklepu. 

 

Rozmowa z jubilerem (niewielu ich zostało) o kosztach naprawy srebrnej bransoletki pokazała mi sprzedażową uczciwość. Po rozpoznaniu sprawy uzbrojonym okiem stwierdził "wiem, że prawie tyle kosztuje nowa, ale niezależnie od produktu tyle samo poświęcę na to czasu". Zamówień miał na kilka tygodni, doszło również to ode mnie, a mimo to nie dostrzegłem w spojrzeniu krzty pychy, nieuczciwości i podstępu. Codzienna rzeczywistość złożona jest z pojedynczych elementów, z zaplanowanych i przypadkowych zdarzeń, spotkań, rozmów, a ludzi i ich intencje widać z daleka i z bliska. Dotyczy to każdej relacji, w tym szczególnej - producent/ pośrednik/ usługodawca/ sprzedający - kupujący, możliwej do utrzymania w najlepszym wariancie.

przy okazji

Wiem tylko i aż tyle, czego doświadczyłem, droga ta nie ma jeszcze końca i mam nadzieję, że jeśli w przeszłości przy znaku "ślepa uliczka" patrzyłem w inną stronę, nie dożyję tego dowodu. Nie wrócę też raczej do początku, bo po pierwsze bym nie zdążył, po drugie wciąż widzę nietknięte przez niedopatrzenie i własną ułomność możliwości, a po trzecie - uważam, że nie było wspomnianego znaku. Odczułem na tzw. żywym organizmie, z którym jestem związany od urodzenia, że każdy przypadek (ich lista jest długa, mimo że obejmuje tylko te, których jestem świadomy) jest nowym rozdaniem, przewidywalnym w mocno ograniczonym zakresie (choć bardzo chcemy estymować co będzie za rok na podstawie dzisiaj), często zaskakującym pozytywnie lub odwrotnie, pokazującym też kolejne drogi lub mało udeptane ścieżki, które nie były widoczne jeszcze przed chwilą. Bardzo wiele dobrego stało się/ dzieje się niejako przy okazji czegoś, czego nie było/ nie ma w polu widzenia, a równie dużo nie miałoby/ nie będzie mieć miejsca, gdyby nie dobra myśl o pomyśle/ usłudze/ ofercie, co przypomina po części skończenie do basenu w nadziei, że będzie w nim woda. Zrobię wszystko, że będzie na czas. Jeśli kalkulacje są bezwzględnie potrzebne, nie są jedynym kryterium i stawiam je obok całej reszty sprzedażowego zaprzęgu.

 

Pocieszające jest, że w świecie (z)dominowanym przez technologię sprowadzającą się do klikania w ekrany, prawie codziennie dotykam potwierdzenia wagi i niezardzewiałej aktualności zwykłych ludzkich postaw, które nic nie kosztują i są dostępne bez ograniczeń w koszyku możliwych zachowań. Widzę je w uścisku ręki i spojrzeniu w oczy ludzi, których los skrzyżowała z moim ćwierć wieku temu Sprzedaż. Ta ostatnia jest fascynująca i wg mnie odbywa się w liczbach i poza nimi, a funkcjonuję w jej przestrzeni na wskroś, poprzez przekąski kosztujące w kinie więcej od filmu, poprzez wymianę dobrego na dobre, poprzez marnotrawstwo i przedkładanie zysków ponad wszystko inne, poprzez egoizm i brak myślenia o przyszłych pokoleniach, poprzez celowo mylne hasła reklamowe, [...], ale i poprzez przyjęcie do naprawy sprzętu mimo braku paragonu oraz nieskończoność sytuacji zbudowanych dobrą stroną człowieczeństwa. Nie mogę zapomnieć w tym (częściowym) podsumowaniu [24.09.2026] o znaczeniu pokory i handlowej niepewności, które są w pewnym stopniu błogosławieństwem oraz o jeszcze jednym - być może najważniejszym. Wiem tylko i aż tyle.

bagaż

W drodze do pracy stanąłem w tramwaju tam, gdzie pozwalała na to niezajęta przestrzeń, a po chwili zorientowałem się, że oznaczona jest napisem "miejsce na bagaż". Pierwsza myśl - kwestia kontekstu, odniesień, porównań, opinii subiektywnej i obiektywnych (bez rozsądzania które są ważniejsze), ale coś w tym jest - mam nadzieję, że nie w całości, ale częściowo na pewno spośród tego kim jestem, co robię, co mówię, co myślę, co wnoszę i co po sobie zostawiam jest sporo bagażu - zarówno dla otoczenia jak i dla mnie samego. Pocieszenie jest jednak takie, że bagaż nie tylko nie jest zbędny, ale przeciwnie – po coś go szykujemy i ile czego do niego zabierzemy wymaga decyzji, skutku zastanowienia, rozsądnego zaplanowania i skrupulatnego przesiania potrzeb, bo co będzie na pewno używane, a co może akurat się przyda nie wiemy z wyprzedzeniem. Musimy wszystko potrzebne zmieścić w określonym rozmiarze i wadze - trochę w tym analogii do zamkniętego minutami dnia, tygodnia, roku, życia. PS. Nie podejmę się analizy zawartości damskiej torebki, raczej wyciągnę lekcję na dni kolejne - podróż do pracy może być nużącą koniecznością, chyba że staniemy w pewnym szczególnym miejscu.