O ile Sprzedaż jest zjawiskiem/ czynnością/ funkcją z kategorii ważnych, co potwierdzam i w czym funkcjonuję ćwierć wieku, nie staje w opozycji i konfrontacji do innej, również ważnej części bytowania człowieka. Niezbędnej stale, a przynajmniej co pewien czas. Przywołując sugestię nauczycieli z podstawówki, by wstać na chwilę od pilności zajęć przy biurku i powkręcać dłońmi żarówki, wracam do potrzeby dystansu, bo pozwala zobaczyć/ zorientować się, że być może któryś z balonów napompowano zbyt mocno. Kto wie, może uda się dzięki jednej/ kolejnej chwili odłożenia kredek na bok zatrzymać niebezpieczny przyrost wielkości jednego z nich, przywracając mu rozmiar bezpieczny, z jakiegoś powodu dyktowany ograniczeniami. Dzisiaj, a potem jeszcze w bliżej nieokreślonym czasie zamiast "kup teraz" powiem sobie/ Klientowi "zrób to, kiedy chcesz albo wcale", przymknę oko na tzw. społeczny dowód słuszności podpierając się własnym odczuciem, a hasło "2 w cenie 1" zamienię na "dwa razy się wstrzymaj, a i tak przeżyjesz". Sprzedaż sobie poradzi, a może nawet będzie dzięki temu silniejsza, czego się spodziewam na granicy pewności, mimo że jestem sprzedawcą/ człowiekiem skromnym. Podlewanie ogrodu też musi być planowane mądrze, raczej systematyczne, nie bezustanne, chyba że tak naprawdę nam na nim nie zależy. Muzykę stanowią dźwięki uzupełniane pauzami, proces oddychania napędzają wdech i wydech, poważne nie konkuruje z poczuciem humoru, raczej tworząc symbiozę, a raport sprzedażowy w brzmieniu "co tam, panie" ma moją pełną akceptację dzisiaj i nie tylko, jako równoprawne rodzeństwo mniejszych/ większych kwot. O ile Sprzedaż jest zjawiskiem/ czynnością/ funkcją z kategorii ważnych.




