przy okazji

Wiem tylko i aż tyle, czego doświadczyłem, droga ta nie ma jeszcze końca i mam nadzieję, że jeśli w przeszłości przy znaku "ślepa uliczka" patrzyłem w inną stronę, nie dożyję tego dowodu. Nie wrócę też raczej do początku, bo po pierwsze bym nie zdążył, po drugie wciąż widzę nietknięte przez niedopatrzenie i własną ułomność możliwości, a po trzecie - uważam, że nie było wspomnianego znaku. Odczułem na tzw. żywym organizmie, z którym jestem związany od urodzenia, że każdy przypadek (ich lista jest długa, mimo że obejmuje tylko te, których jestem świadomy) jest nowym rozdaniem, przewidywalnym w mocno ograniczonym zakresie (choć bardzo chcemy estymować co będzie za rok na podstawie dzisiaj), często zaskakującym pozytywnie lub odwrotnie, pokazującym też kolejne drogi lub mało udeptane ścieżki, które nie były widoczne jeszcze przed chwilą. Bardzo wiele dobrego stało się/ dzieje się niejako przy okazji czegoś, czego nie było/ nie ma w polu widzenia, a równie dużo nie miałoby/ nie będzie mieć miejsca, gdyby nie dobra myśl o pomyśle/ usłudze/ ofercie, co przypomina po części skończenie do basenu w nadziei, że będzie w nim woda. Zrobię wszystko, że będzie na czas. Jeśli kalkulacje są bezwzględnie potrzebne, nie są jedynym kryterium i stawiam je obok całej reszty sprzedażowego zaprzęgu.

 

Pocieszające jest, że w świecie (z)dominowanym przez technologię sprowadzającą się do klikania w ekrany, prawie codziennie dotykam potwierdzenia wagi i niezardzewiałej aktualności zwykłych ludzkich postaw, które nic nie kosztują i są dostępne bez ograniczeń w koszyku możliwych zachowań. Widzę je w uścisku ręki i spojrzeniu w oczy ludzi, których los skrzyżowała z moim ćwierć wieku temu Sprzedaż. Ta ostatnia jest fascynująca i wg mnie odbywa się w liczbach i poza nimi, a funkcjonuję w jej przestrzeni na wskroś, poprzez przekąski kosztujące w kinie więcej od filmu, poprzez wymianę dobrego na dobre, poprzez marnotrawstwo i przedkładanie zysków ponad wszystko inne, poprzez egoizm i brak myślenia o przyszłych pokoleniach, poprzez celowo mylne hasła reklamowe, [...], ale i poprzez przyjęcie do naprawy sprzętu mimo braku paragonu oraz nieskończoność sytuacji zbudowanych dobrą stroną człowieczeństwa. Nie mogę zapomnieć w tym (częściowym) podsumowaniu [24.09.2026] o znaczeniu pokory i handlowej niepewności, które są w pewnym stopniu błogosławieństwem oraz o jeszcze jednym - być może najważniejszym. Wiem tylko i aż tyle.

bagaż

W drodze do pracy stanąłem w tramwaju tam, gdzie pozwalała na to niezajęta przestrzeń, a po chwili zorientowałem się, że oznaczona jest napisem "miejsce na bagaż". Pierwsza myśl - kwestia kontekstu, odniesień, porównań, opinii subiektywnej i obiektywnych (bez rozsądzania które są ważniejsze), ale coś w tym jest - mam nadzieję, że nie w całości, ale częściowo na pewno spośród tego kim jestem, co robię, co mówię, co myślę, co wnoszę i co po sobie zostawiam jest sporo bagażu - zarówno dla otoczenia jak i dla mnie samego. Pocieszenie jest jednak takie, że bagaż nie tylko nie jest zbędny, ale przeciwnie – po coś go szykujemy i ile czego do niego zabierzemy wymaga decyzji, skutku zastanowienia, rozsądnego zaplanowania i skrupulatnego przesiania potrzeb, bo co będzie na pewno używane, a co może akurat się przyda nie wiemy z wyprzedzeniem. Musimy wszystko potrzebne zmieścić w określonym rozmiarze i wadze - trochę w tym analogii do zamkniętego minutami dnia, tygodnia, roku, życia. PS. Nie podejmę się analizy zawartości damskiej torebki, raczej wyciągnę lekcję na dni kolejne - podróż do pracy może być nużącą koniecznością, chyba że staniemy w pewnym szczególnym miejscu.

krok dobry

Rura Rubensa jest fascynująca. Prosta, w rzeczywistości bynajmniej, a sprawiedliwej i precyzyjniej będzie określić nieskomplikowana, możliwa do użytku bez tzw. elektroniki. Patrzę, słucham, podziwiam - prowadzi mnie przez zamyślenie i prawie łzy do utworu, który zyskał w mojej głowie drugie życie (chyba nigdy go tam nie zakończył). Jeśli miałbym połączyć w ciągu zdarzeń rozwój człowieka, naukę, sztukę z jej potomstwem Muzyką, talent, myśl technologiczną i przedsiębiorczą, był to krok dobry. Jeden z wielu, ale nie wszystkie takimi były. Można wykorzystać możliwości świata/ podporządkować go w różnych intencjach, pytanie brzmi, czy po upływie wieków jesteśmy ze wszystkiego dumni. Ponad sto lat od powstania wyjątkowego środka przekazu uczuć (tak określam wynalazek, o którym wspominam) stwierdzam - jest fascynujący.

ściana

Ściana nie musi robić nic więcej poza utrzymywaniem konstrukcji budynku, a przyszedł czas, że uznano inaczej, dodając do jej funkcji wtórną, kolejną, po czym tak zostało. Jako forma bez świadomości, stworzona z betonu, żelaza i cegieł nie może mieć wiedzy, że ma konkurencję, pozostając jedną z szeregu innych w mieście do wynajęcia na potrzebę muralu. Ten ostatni z reguły tworzony jest na dłużej, w celach rozciągniętych w czasie, ale zdarzają się przypadki krótkoterminowe, jak promocja kolejnego sezonu serialu. Jest intencja czysto wizualna - ozdobna, jest funkcja informacyjna, jest potrzeba sprzedażowa, jest miks połączenia tych powodów, a każdy przypadek ma źródło w ludzkim pomyśle, w zamyśle oraz w pochodnych wymienionych, które "stają się ciałem" w konkretnych planach i ich realizacji.

 

Słyszę czasem, że można "mówić jak do ściany", a tym razem to ona otrzymała zadanie kierowania przekazu do ogółu w postaci losowego odbiorcy oraz szczegółowo i precyzyjnie, bo dokładnie do mnie. Przyjęła wyzwanie w milczeniu, sprostała, a potencjał ma nie do końca odkryty i (celowo wykorzystuję znane powiedzenie) uważam, że w swoich możliwościach nie doszła jeszcze do ściany. Dzięki muralowi na przestrzeni lat dowiadywałem się nieproszony o promocjach, produktach, usługach, wydarzeniach, podprogowo przyjąłem do wiadomości którą firmę stać na tak ekstrawagancką formę dotarcia do Klienta, zwłaszcza że niektóre grafiki znikały po kilku miesiącach, a dzisiaj pomyślałem o człowieku, który został w ten osobliwy sposób uwieczniony, w tym również co było jego życiową pasją. Mogłem przy okazji podziwiać piękno ręcznych pociągnięć pędzlem, bardzo potrzebnych wśród "idealnych" komputerowych możliwości. 

 

Jadą ludzie, przebiegają, przechodzą, spieszą się w konkretnym celu lub spacerują wolno bez niego. Część z nich ma słuchawki w uszach, a prawie wszyscy inwestują w ekranie telefonu to, co najważniejsze - większościowy pakiet uwagi, nieodwracalnej, bo nie da się wrócić i jej odtworzyć. Na mural można spojrzeć lub go zignorować i myślę, że ta druga opcja jest najbardziej popularna - w tym dopomaga ludzki mózg, broniący się jak może (również przyzwyczajeniem) od nadmiaru bodźców. Co będzie dalej ze ścianą i jej nietuzinkowymi uozdobieniami nie wiem, ale będę czujny jadąc lub idąc w pobliżu, chyba że zainwestuję uwagę w coś wartościowszego (obym się nie pomylił). Uznałem za słuszne, że kilka słów o niej napiszę, przy okazji wspominając oczywistość, że w próbie spieniężania wszystkich przestrzeni warto się nie zatracić i pamiętać o podstawowych funkcjach, które same w sobie się usprawiedliwiają i tłumaczą powód istnienia. Ściana nie musi robić nic więcej.

ziarna - plewy

Większość ludzi wie, że oceniać się powinno po owocach, nie pozorach. Inna sprawa, czy stosujemy się w codziennych wyborach do tego prostego zalecenia i czy ono jest rzeczywiście proste. Wstępna kategoryzacja, potem opcjonalne odsianie tzw. ciemnej strony mocy od jasnej i świadome (do tego trzeba odwagi i konsekwencji) opowiedzenie się po jednej z nich są czynnościami utrudnionymi, gdy niewiele warte ubiera się w imitację, wartościowe nie zawsze ma potrzebę udowadniania komukolwiek czegokolwiek, a fundusze zaangażowane w komunikację są często w rękach, których intencje wiadome są wyłącznie ich właścicielom. Co jest jednak niełatwe, nie oznacza niemożliwe i jeśli zwalnia decydującego z odpowiedzialności, to w stopniu mocno ograniczonym. Indywidualna decyzja i płacenie za to, co jest dobre, a co niewarte uwagi w filmie, w literaturze, w żywieniu, w przychodzącej, odchodzącej, powracającej modzie, w nabywaniu z jego pochodną konsumpcjonizmem i tworzeniem hałd rzeczy (już) niepotrzebnych [...] - sporo tego, a w tym wszystkim po części i w całości zaangażowana jest Sprzedaż. Codziennie świat rzuca człowiekowi wyzwanie, jakby niewypowiedzianym „sprawdzam”, mając być może nadzieję na dobry obrót spraw, ale tak było od początku dziejów człowieka po zaawansowany już XXI. wiek. Uspokajam się wracając do początku - większość ludzi wie, że oceniać się powinno po owocach, nie pozorach.