CASES of SALE, czyli PRZYPADKI SPRZEDAŻY
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
"obecny"
było nie było
Są takie zniknięcia, w większości
niezauważone, choć bywają i spektakularne, dotyczące dobrze lub nad wyraz
dobrze prosperujących w swoim czasie pomysłów/ marek/ firm, za którymi zawsze
stoją ludzie, jako twórcy/ producenci/ sprzedający oraz po drugiej stronie -
nabywcy/ klienci/ kupujący. Doświadczamy tej przestrzeni wszyscy i każdy może
podczas swojego życia stworzyć indywidualną listę zniknięć, o których tą
skromną myślą wspominam. Kafejka internetowa, kaseta magnetofonowa z całym
uniwersum zastosowań, pager [...] - oprócz tego, że chciałbym, by w tym ciągu
myślenie człowieka nie zubożało wskutek ułatwień i rozwoju (bo dlaczego ten
ostatni ma być tylko technologicznym), dostrzegam dzisiaj pocieszenie i
zapewnienie, choć nie spisano ich na papierze, że prawie wszystko (z wyjątkiem
potrzeb najważniejszych) dotknie w swoim czasie podobna historia.
Stwierdzenie
"było nie było" nie tylko w tym kontekście nie oznacza obojętności,
czy poddania w wątpliwość argumentów niezbędności istnienia czegoś, włącznie z
tym, co jest dzisiaj ważne albo cenione przez rynek (to bynajmniej nie musi być
to samo), ale zmienia się w perspektywicznym ujęciu na "będzie nie
będzie", co przypomina trochę wyrzut sumienia i wprowadza niepokój,
gdybyśmy byli zbyt pewni w sprzedaży tego, co sprzedajemy. Jest też punktem
zaczepienia konieczności nieustannego myślenia, mimo że często chcemy, by nas w
tym wyręczano oraz pokory, których to Sprzedaż nigdy nie powinna się wyzbyć.
PS. Trudna to przyczyna rozważań, choć raczej niełatwa, podobnie jak nieobowiązkowa, ale możliwa, a spisuję ją w takiej formie/ miejscu/ czasie, jak czuję i mam możliwość, mimo że za chwilę/ kiedyś i ona zyska nieunikniony statut "było nie było", dołączając do większości zniknięć niezauważonych.
nowsze i najnowsze
Michał Anioł umarł w
wieku 88 lat, Leonardo da Vinci dożył 67, Rafael Santi świętował urodziny 37
razy, a wszyscy tworzyli w jednym miejscu, w stosunkowo niedługim okresie,
zostawiając siebie w spuściźnie twórczości i (co nie mniej ważne) w tzw. szarej
codzienności najbliższych. Nie wiem, na ile w tych indywidualnych liniach życia
przeważały elementy materialne, jak jakość ówczesnych materiałów i narzędzi
oraz wartości nienamacalne, jak wizja, systematyczność, talent, pasja, nauka z
obserwacji, pokora, upór (w tym konsekwencja i samozaparcie), [...], nie
zapominając o niezbędnym niewidocznym - poświęconym czasie. Raczej wszystko
odegrało swoje zadanie, choć w różnym rozkładzie procentów, a ja patrzę dzisiaj
z boku i domyślam się w zgrubnej analizie, że prosty w konstrukcji ołówek i
pędzel wciąż jest niekoniecznie gorszym towarzyszem twórcy od aktualnie
dostępnej technologii.
Obserwacja świata w moim skromnym życiu daje do zrozumienia, że zawsze napotkamy nowsze i najnowsze, chociażby miało rynkowe zapotrzebowanie tylko chwilę, a do tego ostatniego rękę przykłada ludzka potrzeba i po części Sprzedaż. Nie zawsze jednak zostaje po wszystkim i mówiąc prosto w twarz - po nas - wartość, która staje się niezależnie od aktualnych ułatwień, a którą możemy podziwiać, jak w rzeźbie, obrazie, fresku, [...], nawet po setkach lat. PS. Odwiedzając miejsca twórczości wymienionych artystów widzę Sprzedaż w pełnej okazałości. Radzi sobie, jak zawsze.
otwarte
Jeśli usłyszę pytanie
na kształt "chwalisz się, czy żalisz", wyprzedzam i rozczarowuję -
ani jedno, ani drugie. Odkąd kilkanaście lat temu pierwszy raz przyłożyłem
długopis do kartki papieru (precyzując - były to palce na klawiaturze),
postanowiłem nie schodzić z obranej ścieżki, chociaż oglądając się za siebie
widzę najczęściej wyłącznie swoje ślady. Tak zostanie, niezależnie od tego, że
nie spasowałem się z zaleceniami technologicznych wzorców. W tym kontekście i
sytuacji każde zainteresowanie tym, co mam do przekazania jest dla mnie
zaskoczeniem, a jeśli zajmuję czyjąś uwagę i czas, co jest pochodną niezależnej
ode mnie, czyjejś autonomicznej decyzji, doceniam i cieszę się jak
najskromniejszą oazą pośrodku pustyni. Być może miałem zostać jadłodajnią z szyldem
(bez hasztagu), z jednym stolikiem i jednym krzesłem, wydająca tylko kilka
porcji na miesiąc z Menu rozbudowanego do jednej, dwóch, może trzech propozycji
- nie umiem określić. Wciąż otwartą, a mistrza kuchni znam osobiście :)
stało się
Znam człowieka, który
poświęca regularnie czas i czeka na rodzaj olśnienia. Będąc wybitnym naukowcem,
a może po części dlatego ma świadomość, że umysł ludzki może dojść do
oryginalnej myśli, genialnego wniosku/ impulsu/ pomysłu właśnie na zasadzie
"stało się". Oprócz szeregu wytłumaczalnych i empirycznych działań
naukowych, systematycznego zdobywania wiedzy branżowej, teoretycznej i
praktycznej, nie wyzbył się pokory i w cierpliwości czeka.
Mimo
niewątpliwych osiągnięć człowieka potrafimy zadziwić się rybą wspinającą się po
skale w górę wodospadu, szukamy nieodnalezionych jaskiń z nadzieją, że będą tam
szczątki przodków tak dalekie, że datowanie radiowęglowe odpowie na jedno z
pytań lub odwrotnie - doda kolejny do szeregu zakrytych przed wciąż
aktualizowaną wiedzą znaków zapytania. Najprawdopodobniej jest tak, że więcej
nie wiemy niż nam się wydaje, a dojdziemy do wyjaśnienia części spraw/
zagadnień z czasem, jeśli w ogóle będziemy ich świadomi, a targany egoizmem i
krótkowzrocznością gatunek ludzki przetrwa.
Mimo
ułomności w postrzeganiu rzeczywistości patrzę na kaskadę wodną i widzę, że
siła natury wycisza się tylko na chwilę, podporządkowując się prawom fizyki w
postaci ciążenia, rozchodzenia się dźwięków w otoczeniu oraz innych, które
oznaczę pojemnym, zamkniętym i milczącym nawiasem [...]. Wszystkie prawa/
zależności, do których się odwołujemy jako do oczywistości swego czasu
"stały się", mimo że zapisane bardziej i mniej złożonymi wzorami,
jako nieodkryte, nienazwane przez człowieka, niezależnie od niego istniały.
Przy wodzie trwa życie, to chyba najważniejszy powód i motor napędowy przyrody, który możemy rozpisać na szereg procesów biologicznych/ fizycznych/ chemicznych i znów użyję [...], skupiających się przeważnie na przetrwaniu. Nie umiem określić precyzyjnie liczby przypadków i zależności dotyczących kaskady wodnej, ale dzisiaj kilkoma zdaniami zostawiam przy niej swój ślad, który - biorąc pod uwagę wszystkie znaki interpunkcyjne - chciałbym zakończyć pytajnikiem. On jeden jednocześnie daje i odbiera pewność.

