nie słuchaj reklam

Nie mówię, by nie wierzyć, nie mam na myśli jej treści czy czasem błyskotliwej realizacji, nie uważam też, by reklama była niepotrzebna, bo jest odwrotnie. Myślę jednak, że warto, a na pewno nie zaszkodzi kwestionować, formować i bronić własnego spojrzenia, iść drogą mniej udeptaną, nie podaną jako łatwiejsza, bardziej dopasowana (przez kogoś) do naszej "persony", zakamuflowanej w postaci profilu domyślnych zainteresowań i potrzeb. Dobrze te ostatnie samemu kształtować i być świadomym niektórych reklamowych mechanizmów. W przeciwnym razie raz zjedzony kotlet z frytkami spowoduje, że podstawią go nam do konsumpcji następnym razem i n-tym, a szkoda by było nie poznać szerszych, nieodkrytych możliwości kuchni. Alegoryczny schemat dotyczy wszystkich kanałów informacji (w tym sprzedażowych), do których części przywykliśmy do tego stopnia, że traktujemy je jako normę lub niewidoczne tło.  

 

Słyszałem tezę, że co dobre nie musi się reklamować i w bardzo wąskim znaczeniu tak jest. Proponuję jednak wymienić, co dobrego wczoraj się na świecie stało, a nie było komunikowane (nie musiało, a mogło). Idę o zakład, że zdarzyło się tego więcej niż zdarzeń o charakterze przeciwnym, a czy to w porządku w stosunku do funkcjonujących w kreowanej informacjami (nie mam na myśli tych dotyczących bezpieczeństwa) przestrzeni ludzi, każdy niech wyrobi swoją opinię, a ja podkreślę siłę sprzężenia zwrotnego - wpływu okoliczności zewnętrznych na zachowania codzienne, które fragmentami tworzą całe życie. Tylko znów – by niektóre sprawy dostrzec, trzeba podważyć status quo, nie wpasować się w (czyjeś) założenia, w estymację uczuć i potrzeb, nie przyjąć bezkrytycznie algorytmowego pewnika i przejść przez warstwę informacji (w tym sprzedażowych, wręcz natywnych), które ustawiono na pierwszym planie. Jest wówczas szansa zobaczyć/ usłyszeć/ w dalszym kroku próbować zrozumieć, że coś trwa w najlepsze, mimo że nie ma potrzeby o tym nikogo informować. 

 

Medal ma jeszcze jedną - bezwzględną stronę, na której poparcie nietrudno sporządzić zestawienia i tabele. Ponieważ ogół odbiorców/ klientów, do którego się zalicza jednostka (ja i każdy z osobna), nawet nieświadomie czegoś nie robi/ nie kupuje / nie korzysta, mimo że jest to dobre, przedmiot zainteresowania (a właściwie jego braku) powoli zanika, znika, a pisząc o tym wracam pamięcią około 10 lat, gdy wspominałem w jednej z myśli o odpowiedzialności (znów każdego z nas) za nie dostrzeganie/ nie opłacanie żmudnej ludzkiej pracy zajmującej lata, jak nauka gry na instrumencie muzycznym. Lepiej się klikają tematy inne - mamy usprawnienie. PS Wracając do dzisiaj stwierdzam, że na kanapy celebrytów i koncerty wciąż zapraszamy wg klucza popularności, a przy okazji (nieobowiązkowo) może i jakości. Jeśli będzie mi dane zobaczę za kilka lat co się zmieniło, o ile uda się na chwilę zamknąć oczy i uszy, zignorować pierwszy plan informacji i dopasowanych do mojej "persony" reklam.

puzzle

Sprzedaż zagospodaruje każdą umiejętność, nawet z pozoru z nią niezwiązaną, zaadaptuje cechy indywidualne ludzi, predyspozycje, zainteresowania, mając szansę ubogacić się lub odwrotnie. Przypomina gąbkę, którą można nasączyć wg intencji różnej, choć sama w sobie ma przypisaną sobie funkcję, a taki stan rzeczy umożliwia pójście w dobrym kierunku lub skierowane kroków w stronę egoizmu, wyzysku lub innych cech społecznie niepożądanych. Zajmujemy się zawsze tym, na co mamy wpływ, choć każdy może starać się wykorzystywać taką przestrzeń, by nie szkodzić, a przynajmniej zostawić po sobie stan nie gorszy niż zastał.

 

Mam osobisty pogląd na Sprzedaż, która wg mnie nie da się zamknąć w stuprocentowo nieomylnym pudełku recept i definicji albo skrzyni, w której Mały Książę widział baranka. Postrzegam ją raczej jako puzzle z nieokreśloną (nawet jeśli chcemy myśleć inaczej) odgórnie liczbą elementów, do których kolejne dni i lata dokładają swoje, w kształcie wymyślnym i niespodziewanym, choć jednocześnie umożliwiającym bezproblemowe spasowanie z poprzednimi. Uważam, że to dobrze - świeże, może nawet dziewicze w branży spojrzenie, zmieszane z wieloletnim (wielowiekowym) doświadczeniem, przy wsparciu pokory z każdej z łączących się stron, zwiększa szansę przetrwania w zawsze różnym i nie zawsze łatwym czasie.

 

Puzzli w Sprzedaży przybywa, rodzą się nowe wraz z potrzebą/ okazją/ przypadkiem/ pomysłowością, ale dotychczasowe nie gubią się, o czym nie zawsze pamiętamy, wciąż zostając u jednych ludzi w użytkowaniu, u innych na ławce rezerwowych. Całość tworzy kształt (obraz/ bryłę) zawsze tymczasową, nigdy skończoną, w ciągłym ruchu w czasie rzeczywistym, co ma odzwierciedlenie również dzisiaj, chociaż daje to (wg mnie) nieodparte wrażenie, że tak miało być. Każdy człowiek w tym układzie współzależności jest bezcenny, domyślam się, że również piszący te słowa - kupujemy, sprzedajemy, reklamujemy, szukamy producenta, który do tej pory nie zawiódł, płacimy w terminie, produkujemy z myślą o korzyściach ogółu, budujemy firmy dla zysku, dbając o ich wpływ na innych, w tym skutki długofalowe, za które przecież nie zdążą nas rozliczyć. Robimy też dokładnie przeciwnie, Sprzedaż zagospodaruje każdą umiejętność.

kiedyś było lepiej

"Gdzie się podziały tamte prywatki [...]" - cytując fragment piosenki (Wojciech Gąssowski, Marek Gaszyński, Ryszard Poznakowski) zostawię w jej przestrzeni coś jeszcze, oprócz bezcennej kompozycji, przesłania i wykonania. Te ostatnie towarzyszą nam prawie 40 lat (i potrwa to mam nadzieję jak najdłużej). Rozpoczynając kroki w Sprzedaży 25 lat temu miałem do dyspozycji świat inny, ale zawsze tak jest - zmian nie tyle nie unikniemy, co ich szukamy i pożądamy, generujemy je, mnożymy i z racji chęci rozwoju ich potrzebujemy. Nie ma potrzeby myśleć czy "kiedyś było lepiej", skoro każdy może wziąć to samo zdanie i zrobić wszystko, by "kiedyś było lepiej".

 

Mój handlowy start to papierowa Książka telefoniczna, Panorama Firm, stacjonarny telefon, chociaż przede wszystkim chłonny niewiedzą oraz naiwnością umysł i bezkres możliwości. Ten ostatni do dzisiaj został paradoksalnie przeze mnie dogłębnie spenetrowany i (jak to bezkres) nietknięty. Widzę nową szansę w miejscu, w którym mijam ją przez lata, a jednocześnie wiem, że kolejna czeka na zauważenie. Ciężko, a może wręcz niemożliwe w Sprzedaży uczciwie powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko. Byłem/ jestem świadkiem zjawisk i wydarzeń, ich nieodłączną częścią - równie obecny w centrum i na drugim (lub dalszym) planie - w okresach tłustych i chudych, łatwych i trudniejszych, wesołych i tych drugich, wspólnych i samotnych. Przez przewidywalną powtarzalność dyktowaną kalendarzem, okazją, porą roku, tradycją, społecznym przyzwyczajeniem, dotknąłem niejednokrotnie zaskoczenia, które dotyczyło całego rynku (zawsze z niespodziewanej strony) oraz wąskiej, mojej branży i sytuacji, dochodząc poprzez wszystko do wniosku, że Nowe przychodzi zawsze, chociaż nie zawsze dezaktualizuje Poprzednie. Mniej istotne czy praktykowane było/ jest dobre czy nie, istnieją wartości i zachowania ludzkie niezmienne i chociaż wiele narzędzi, trendów sprzedażowych za "mojej kadencji" przeminęło, a całą resztę najpewniej spotka podobny los, znajdziemy w nieistniejących fizycznie, bo unikalnych muzeach pamięci Handlowców (w tym moim) wspomnienia, doświadczenia, refleksje i wnioski wpadające do zbioru "nieprzemijalne".

 

Oprócz własnego wkładu w Sprzedaż i ja mam taki zbiór, po części się nim dzielę, a jedyne co życzyłbym przyszłości dzisiaj (14.10.2026) w kontekście cytowanej piosenki "Gdzie się podziały [...]", to żeby znikły między ludźmi podziały (tak - Gra Słów to moja Bratnia Dusza). Lepszy/..., ważniejszy/... - wciąż zbyt często to widać, nawet jeśli ubieramy w zawiłe słowa i pozory praktykę, a ona jedyna zapisuje się w historii. Jestem pewien, że nie straciłby na tym nikt, a przeciwnie - zyskaliby wszyscy, chociaż z wyjątkiem tych, którym z takim stanem spraw nie po drodze. Skoro jestem przy drodze, nucę dzisiaj w myślach jedną melodię i idę po szansę, której wcześniej nie widziałem, a czeka. 

chwilotrwaj

Nowe utwory Artura Rojka docierają do mojej nie najmłodszej świadomości, która po swojemu krystalizuje wniosek, że droga artysty/ twórcy może odzwierciedlać obopólną wierność. Odwzajemnienie (ona wierna jemu, on jej) przeradza się w okres nawet całego życia, który ma szansę przybrać kształt piękny, choć rzadko bez trudu i wad oraz spójny, choć nie zawsze tak się opłaca. Chwila łączy się z kolejną, po tej przychodzą następne, a przez dni/ miesiące/ lata buduje się czasookres i pożądany stan "chwilotrwaj", domyślam się kojący dla jej bohatera i zawsze unikalny, bo powiązany z nim, jego otoczeniem, odbiorcą, czasem i miejscem.

tej recenzji nie będzie

Zbyteczno-potrzebna, intrygująco-nużąca, płytko-głęboka, odpowiadająco-pytająca, przewidywalno-zaskakująca, bezwartościowo-cenna [...]. Gdybym przeciwności i ich znaczenia poskładał jak niepasujące puzzle, efekt byłby jedną z recenzji (moją własną), która nigdy się tam nie pojawi. P.S. 28 miesięcy od premiery „Zawsze będzie dzisiaj” dziękuję wszystkim czytającym za poświęcony czas, dodatkowo za cierpliwość i upór przy umieszczaniu własnej recenzji.