Jeśli usłyszę pytanie
na kształt "chwalisz się, czy żalisz", wyprzedzam i rozczarowuję -
ani jedno, ani drugie. Odkąd kilkanaście lat temu pierwszy raz przyłożyłem
długopis do kartki papieru (precyzując - były to palce na klawiaturze),
postanowiłem nie schodzić z obranej ścieżki, chociaż oglądając się za siebie
widzę najczęściej wyłącznie swoje ślady. Tak zostanie, niezależnie od tego, że
nie spasowałem się z zaleceniami technologicznych wzorców. W tym kontekście i
sytuacji każde zainteresowanie tym, co mam do przekazania jest dla mnie
zaskoczeniem, a jeśli zajmuję czyjąś uwagę i czas, co jest pochodną niezależnej
ode mnie, czyjejś autonomicznej decyzji, doceniam i cieszę się jak
najskromniejszą oazą pośrodku pustyni. Być może miałem zostać jadłodajnią z szyldem
(bez hasztagu), z jednym stolikiem i jednym krzesłem, wydająca tylko kilka
porcji na miesiąc z Menu rozbudowanego do jednej, dwóch, może trzech propozycji
- nie umiem określić. Wciąż otwartą, a mistrza kuchni znam osobiście :)
CASES of SALE, czyli PRZYPADKI SPRZEDAŻY
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
otwarte
stało się
Znam człowieka, który
poświęca regularnie czas i czeka na rodzaj olśnienia. Będąc wybitnym naukowcem,
a może po części dlatego ma świadomość, że umysł ludzki może dojść do
oryginalnej myśli, genialnego wniosku/ impulsu/ pomysłu właśnie na zasadzie
"stało się". Oprócz szeregu wytłumaczalnych i empirycznych działań
naukowych, systematycznego zdobywania wiedzy branżowej, teoretycznej i
praktycznej, nie wyzbył się pokory i w cierpliwości czeka.
Mimo
niewątpliwych osiągnięć człowieka potrafimy zadziwić się rybą wspinającą się po
skale w górę wodospadu, szukamy nieodnalezionych jaskiń z nadzieją, że będą tam
szczątki przodków tak dalekie, że datowanie radiowęglowe odpowie na jedno z
pytań lub odwrotnie - doda kolejny do szeregu zakrytych przed wciąż
aktualizowaną wiedzą znaków zapytania. Najprawdopodobniej jest tak, że więcej
nie wiemy niż nam się wydaje, a dojdziemy do wyjaśnienia części spraw/
zagadnień z czasem, jeśli w ogóle będziemy ich świadomi, a targany egoizmem i
krótkowzrocznością gatunek ludzki przetrwa.
Mimo
ułomności w postrzeganiu rzeczywistości patrzę na kaskadę wodną i widzę, że
siła natury wycisza się tylko na chwilę, podporządkowując się prawom fizyki w
postaci ciążenia, rozchodzenia się dźwięków w otoczeniu oraz innych, które
oznaczę pojemnym, zamkniętym i milczącym nawiasem [...]. Wszystkie prawa/
zależności, do których się odwołujemy jako do oczywistości swego czasu
"stały się", mimo że zapisane bardziej i mniej złożonymi wzorami,
jako nieodkryte, nienazwane przez człowieka, niezależnie od niego istniały.
Przy wodzie trwa życie, to chyba najważniejszy powód i motor napędowy przyrody, który możemy rozpisać na szereg procesów biologicznych/ fizycznych/ chemicznych i znów użyję [...], skupiających się przeważnie na przetrwaniu. Nie umiem określić precyzyjnie liczby przypadków i zależności dotyczących kaskady wodnej, ale dzisiaj kilkoma zdaniami zostawiam przy niej swój ślad, który - biorąc pod uwagę wszystkie znaki interpunkcyjne - chciałbym zakończyć pytajnikiem. On jeden jednocześnie daje i odbiera pewność.
duma i uprzedzenie
Sprzedaży nie da się
poznać do końca, odkrywa zależności/ prawidłowości raczej fragmentarycznie.
Funkcjonujemy w tym czynnie i biernie, bardziej lub mniej świadomie, co
rozumiem i akceptuję po swojemu - być może zbyt często chcielibyśmy wiedzieć
wszystko. Zrażony Klient/ Konsument potrafi okopać się na swojej pozycji na
lata, wręcz na zawsze, nawet jeśli okoliczności oraz przyczyn podjętych kiedyś
decyzji już nie ma lub uległy całkowitej, więc zmieniającej cały kontekst
przemianie. W lustrzanym odbiciu sytuacji zauważymy przekonanie i taką samą,
wieloletnią, a może "do grobowej deski" konsekwencję zakupową, mimo
że znacznie lub drastycznie pogorszyła się jakość marki/ usługi/ produktu w
stosunku do pierwotnego zachwytu, którego ślady drzemią wyłącznie w pamięci.
Tak funkcjonuje człowiek, znamy to z doświadczeń i w zasadzie dokładnie i
zupełnie z tego źródła.
Najmądrzejszy
ptak na świecie wg obecnej wiedzy to kruk, choć wolimy obsadzać w tej
zaszczytnej roli sowę i najlepiej w okularach. Chcąc nakarmić mysz w pierwszym
odruchu pomyślimy o żółtym serze, chociaż podobno nie jest przysmakiem gryzonia
- nie do końca go toleruje. Schematów, założeń, uproszczeń, niepopartych
dowodem "pewników", uogólnień oraz (nie wstydźmy się) tzw. błędów
poznawczych jest więcej, niż zdajemy sobie sprawę, ale być może najważniejsze
jest to, że sobie z tego zdajemy sprawę. Zdążyliśmy nauczyć się postrzegać
świat wybiórczo, przymykać oko i wygaszać uwagę z potrzeby, z wygody, a to
pociąga za sobą skutki.
Fizycy starają się opisywać skomplikowane i złożone prostym wzorem, ja cieszę się możliwością obserwacji, z czego korzystam jednocześnie maksymalnie i skromnie - jak potrafię. Potwierdzam, że jesteśmy częścią Większej Układanki, której instrukcja nie tyle powstaje, co odczytywana jest przez człowieka w czasie rzeczywistym. Imponująca jest dla mnie bez wątpienia ewolucja gatunków, w tym ludzkiego wraz z dobrodziejstwem inwentarza tych procesów, a życzę światu, by realizowały się odpowiedzialnie. Zauważam ogrom spraw niewytłumaczalnych, nad którymi zostaje mi pochylić głowę, w czym wspierają cechy inne, niż zawarłem w tytule. Mam nadzieję na ciąg dalszy.
podstawy podstaw
Odkąd pamiętam, a w
zasadzie dużo wcześniej i nie jestem w żadnej mierze wyjątkiem, starano się
wpoić mi w procesie wychowania umiejętności, których znaczenie z wiekiem się
nie zestarzało. Wydają się łatwo zastępowalne, czasem z wygody, może z
lekkomyślności, ale jeśli są w stanie gorszym niż pierwotnie, to raczej z mojej
winy niż kogo-/ czegokolwiek. Mówienie, chodzenie, słuchanie, rozumowanie,
doświadczanie, wyciąganie wniosków, [...] wydawać się mogą podstawami podstaw,
ale dzięki nim ludzki gatunek trwa. Oczywistym się wydaje, chociaż nie
przykładamy do tego uwagi, że o ważne, a może bezcenne powinno się dbać, ale
praktyka i teoria zwykły się mijać i patrzeć sobie w twarz, jakby się nie
znały.
Przechadzając
się swego czasu po Wiecznym Mieście nie umiałem nie myśleć, jak człowiek
potrafił tego dokonać, zasobami nieporównywalnymi do dzisiejszych. Oceniałem
jednak to, co przychodzi na myśl pierwsze, a to nie zawsze się sprawdza. Być
może pielęgnowano zgodnie z potencjałem to, czego dzisiaj nie doceniamy lub
zastępujemy bożkiem - ułatwieniem. Jak dobrze, że sklepienia Kaplicy
Sykstyńskiej nie „wyrzuciła” Michałowi Aniołowi w kilka milisekund
wyszukiwarka. Dzisiaj pewnie nie odwiedziłby tego mistycznego miejsca pies ze
złamaną nogą, z wyjątkiem służbowej/ obowiązkowej obecności uczestników
konklawe.
Gdy
zabraknie pomysłów, których świat wyczekuje, a potomstwo burz mózgów okaże się
pustką lub pustym, mimo że imponującym kształtem/ strukturą/ zapachem
opakowaniem, drogi sprawdzone będą czekały, jeśli tylko nie będziemy chcieli
nakładać na nie ciężaru naznaczonych ludzką pychą założeń. Te ostatnie dzisiaj
uważam za wadę nabytą (bynajmniej wrodzoną) również Sprzedaży. Nie zawsze pik
na wykresie jest lepszy w perspektywie czasu/ całego kontekstu od niższego,
stałego, dobrego, poprawnego poziomu. Kontekst dostrzega się jednak po zdjęciu
z oczu alegorycznych klapek, a to jest często wymagające, czytaj trudniejsze
niż podpowiada wspomniany bożek.
Póki co, w zaawansowanym wiekiem XXI. wieku, zaczynamy swoją unikalną drogę i rolę od płaczu, bezwiednych i celowanych spojrzeń, gaworzenia, raczkowania, [...]. To podstawy podstaw umiejętności, ale znaczenie ich z wiekiem się nie zestarzeje. Łatwo będą zastępowalne, czasem z wygody, może z lekkomyślności, ale oby zainteresowany (nikt inny) sam i świadomie o tym decydował. Po przeciwnej stronie wyszukanego jest pospolite, po drugiej stronie skomplikowanego odnajdziemy proste, a wolniejsze - nawet jeśli zanegowane przytłaczającą argumentacją powodów i dowodów - nie zawsze będzie gorszym. PS. Co będzie jutro nie mam pojęcia, ale mam jeszcze nadzieję obserwować.
oczko ;)
Różne bywają sytuacje, przewidywalne może zaskoczyć, a ziemniaki potrafią być jadalne. Jako warzywo z oczywistych powodów - uczciwie stając w prawdzie - zaszeregowałbym się do opakowania z napisem "pomidory niedoskonałe". Stwierdzam jednak organoleptycznie, że wyartykułowana wprost wada puszcza do Klienta oczko. Są przepyszne! Różne bywają sytuacje, przewidywalne może zaskoczyć, jest nadzieja i dla mnie ;)


