oczko ;)

Różne bywają sytuacje, przewidywalne może zaskoczyć, a ziemniaki potrafią być jadalne. Jako warzywo z oczywistych powodów - uczciwie stając w prawdzie - zaszeregowałbym się do opakowania z napisem "pomidory niedoskonałe". Stwierdzam jednak organoleptycznie, że wyartykułowana wprost wada puszcza do Klienta oczko. Są przepyszne! Różne bywają sytuacje, przewidywalne może zaskoczyć, jest nadzieja i dla mnie ;)

tak rosną słoneczniki

Wyjątkowe, mistyczne, a chociaż dostępne dla ogółu i w pierwszym wrażeniu monotonne przewagą odcieni jednego koloru, w takiej formie doskonałe. Dlaczego pogodziły wymienione cechy, a dodatkowo teoretyczną prostotę z kryjącą jak wszystko inne na Ziemi tajemnicą i bankiem funkcji/ powodów/ znaczeń/ pytań [...] pod płaszczem pozoru? Być może dlatego, że musiały i mogły. Fascynująca jest przyroda wraz z jej fragmentem - człowiekiem, a ten ostatni sam w sobie jest nieodgadnionym (póki co i zanosi się na jeszcze) światem, odzwierciedlającym jednolitość i zgodę w tym co widoczne i zakryte, zarówno dla obserwatorów, jak też samego zainteresowanego. Jeśli odczuwamy potrzebę zastanowienia się nad tym, chociaż chwilę, mamy podobne jak słoneczniki i cała flora oraz fauna opcje. Musimy lub możemy. Przydatne mogą okazać się pokora i milczenie, bo choć nie grają pierwszych skrzypiec w przyrodzie, z jakiejś przyczyny po dziś dzień świat nie ma mocy/ potrzeby ich eliminacji. 

 

Nieskończoność możliwości, w których odnajdujemy relacje (nie tylko międzyludzkie, bo wyrażające się w stosunku do wszystkiego materialnego oraz całej reszty, z którą człowiek obcuje, łącznie z zajmującą obecnie naukę ciemną materią), daje pole działania i zaufania do gatunków (w tym ludzkiego) aż takie, by umożliwić przetrwanie. To bardzo ważne, a może najważniejsze i jest chyba odpowiedzią na większość pytań, z których prawie wszystkich w swoim ograniczeniu nie potrafię sformułować. Widać to gdziekolwiek spojrzymy, chociaż jak wiadomo patrzeć, to nie to samo co widzieć. Nawet jeśli zabrzmi to nietrafnie/ infantylnie/ nie na miejscu, nie szkodzi, ale w tym kontekście uważam, że Sprzedaż również musi lub może - taka jest jej funkcja i chyba wystarczająca (nie z lenistwa czy braku potrzeby, a dlatego, że jest kompletna) definicja. Zarówno w spojrzeniu perspektywicznym wstecz (oceniając własne doświadczenia 25 lat), wprzód (choć nikt nie ma gwarancji, ile ma jeszcze czasu) oraz punktowym (myśląc o ostatnim miesiącu/ tygodniu/ dniu zawodowej pracy). 

 

Ponieważ niechętnie dzisiaj czyta się dłuższe treści myśl kończę niedosytem, a może tak sformułowana jest wystarczająca dlatego, że i jej niechcący wszczepiono zadanie, które po części między słowami poznaliśmy. Musi lub może. Jestem pewny, że przyroda, w tym człowiek zawsze będzie próbować przetrwać, w erach i wiekach rozebranych do codzienności, w zaawansowanej, w skomplikowanej, w uczącej się na błędach niewiedzy, w póki co nieodkrytej, tajemniczej nieustępliwości, by nie pominąć nierozerwalnej symbiozy dumy i skromności. Tak rosną słoneczniki.

ryba w wodzie

Często przechadzam się miastem, w którym aktualnie przebywam, trwa to już sporo lat, a doliczając do podsumowania przemieszczanie się po coś/ za czymś, mniej lub bardziej świadomie i odkąd pamiętam, nie chce wyjść inaczej, jak pół wieku. Obserwuję mody (jak ktoś woli nazwę je trendami), które mają oblicza różne, w skrajnościach odzwierciedlając pożądanie tego, co mają/ czego chcą wszyscy oraz przeciwnie - uosabiając trzymanie się drogi własnej i najlepiej aż do takiego momentu, by była jak najbardziej inną od innych. Dzieje się to wszystko w rzeczywistości, w której mała dziewczynka bardzo chce wyglądać na starszą, a gdy siłami natury już taką się staje, woli jak najdłużej zachować dziewczęcą młodość. Przewrotne? Niekonsekwentne? Trudne? Dziwne? Sprawiedliwiej będzie powiedzieć życiowe.

 

Dekatyzowane dżinsy, znaczki, ćwieki, Walkman, tatuaż, motocykl [...], każdy człowiek w zależności od okoliczności i możliwości zbiera unikalne upodobania podczas życia. Oby najdłuższego i w dobrym zdrowiu. Towarzyszy temu Sprzedaż, od startu do mety czując się w swej roli jak ryba w wodzie (do tego zadania istnieje), zatrudniając na przemian i jednocześnie chwilowe oraz rozciągnięte w czasie zadowolenie, prawdziwe lub złudne poczucie wyższości czy prestiżu, ale też manipulację, przyzwyczajenie, obojętność, ciągły niedosyt i uzależnienie wraz z jej odmianą nałogiem. Nie zabrania z reguły obcować z wolną wolą i rozsądkiem, atutom przypisanym ludzkim charakterom o potencjale z pewnością do końca nieodkrytym. Próbujemy, omijamy, współgramy, unikamy, budujemy, niszczymy, zaczynamy, rezygnujemy, odmawiamy, korzystamy - dużo możliwości i wyborów, a trochę jeszcze mam nadzieję doświadczyć. Często przechadzam się miastem.

dystans

Rozmawiamy czasem, ja i mój umysł. Dowiedziałem się, że potrafi odpoczywać, gdy pracuję i w odwrotnej konfiguracji radzi sobie równie dobrze. Przyznał, że co pewien czas, nie wpisany w żaden z harmonogramów, czuje konieczność opuszczenia głowy, z którą jest od zawsze związany, w tajemnicy przed jej właścicielem wysyłając światu sygnał na kształt "open to work". Miałem co do tego podejrzenia ;) Uzgodniliśmy, że ma moją oficjalną akceptację, ale nie dowiem się nigdy, gdzie jest mu lepiej i kiedy czuje się na swoim miejscu.

promil pokory

Oś czasu podczas mojego istnienia nie mrugnie okiem, tego co robię, o czym myślę nie obejdzie ludzi, ale jestem i mam dzisiaj potrzebę potwierdzenia truizmu, że nic się nie marnuje. Obserwacja przyrody daje sposobność zamyślenia się, choć z reguły do tego nie przymusza, a wynika z tego najczęściej nic, a czasem na tyle trochę, że wystarczy. Szczątki i odchody jednych gospodarowane są przez innych, współistnieją usystematyzowanie i spontaniczność, przekroczenie i wstrzymanie, altruizm i obojętność. Nie ma pustych przestrzeni, bo czy niewypełnione znaczy ułomne? Decyduje los i aktywność, więc odrywamy płatki kwiatów, wyliczając "kocha, nie kocha..." i układamy skrupulatnie plany działań, by otrzymać wyniki raczej częściowe, niż całkowite i dokładnie takie, jak liczyliśmy lub przeciwne, chociaż być może daliśmy promil pokory na wariant jeszcze inny. Nie mogę nie potwierdzić w swoim ograniczonym, ale może choć częściowo odpowiednim postrzeganiu, że piękny jest świat, chociaż perfekcyjnie o tym komunikuje Louis Armstrong. Spróbuję tego nie zepsuć, nawet jeśli oś czasu podczas mojego istnienia nie mrugnie okiem.