"obecny"

Wyobrażam sobie osobliwą wagę, na której szalach położone są dobre sprawy, bez względu na to czy odzwierciedlają wielkie, czy skromne inicjatywy, niezależnie też czy powtarzalne, czy jednostkowe zjawiska/ procesy/ zdarzenia/ uczynki. Jedyną kategoryzacją, na którą (prawą czy lewą) szalę trafia dobra sprawa jest mniej lub bardziej powszechna informacja/ wiedza o niej lub zupełny jej brak, objawiający się nieświadomością, pochodną celowego/ uznanego za odpowiednie milczenia. Z dużym prawdopodobieństwem, podpartym omylną intuicją i obserwacją zakładam, że jedna z szal byłaby (w rzeczywistości jest?) zdecydowanie/ wielokrotnie cięższa od drugiej, bez względu na to, że na przeciwnej stronie skupiona jest większość oczu/ uszu/ kamer/ ludzkiej uwagi. Nie wszystko mówi "obecny", mimo że jest, a może nikt nie czuje potrzeby zmieniać przyjętego/ wygodnego/ niepełnego postrzegania i o rzeczywistość uczciwie zapytać. PS. Myślą tą kieruję nienachalną prośbę do ludzi dobrych spraw, bez względu na to czy odzwierciedlają wielkie, czy skromne inicjatywy, niezależnie też czy powtarzalne, czy jednostkowe zjawiska/ procesy/ zdarzenia/ uczynki - zajmujcie dowolne szale osobliwej wagi. 

było nie było

Są takie zniknięcia, w większości niezauważone, choć bywają i spektakularne, dotyczące dobrze lub nad wyraz dobrze prosperujących w swoim czasie pomysłów/ marek/ firm, za którymi zawsze stoją ludzie, jako twórcy/ producenci/ sprzedający oraz po drugiej stronie - nabywcy/ klienci/ kupujący. Doświadczamy tej przestrzeni wszyscy i każdy może podczas swojego życia stworzyć indywidualną listę zniknięć, o których tą skromną myślą wspominam. Kafejka internetowa, kaseta magnetofonowa z całym uniwersum zastosowań, pager [...] - oprócz tego, że chciałbym, by w tym ciągu myślenie człowieka nie zubożało wskutek ułatwień i rozwoju (bo dlaczego ten ostatni ma być tylko technologicznym), dostrzegam dzisiaj pocieszenie i zapewnienie, choć nie spisano ich na papierze, że prawie wszystko (z wyjątkiem potrzeb najważniejszych) dotknie w swoim czasie podobna historia. 

 

Stwierdzenie "było nie było" nie tylko w tym kontekście nie oznacza obojętności, czy poddania w wątpliwość argumentów niezbędności istnienia czegoś, włącznie z tym, co jest dzisiaj ważne albo cenione przez rynek (to bynajmniej nie musi być to samo), ale zmienia się w perspektywicznym ujęciu na "będzie nie będzie", co przypomina trochę wyrzut sumienia i wprowadza niepokój, gdybyśmy byli zbyt pewni w sprzedaży tego, co sprzedajemy. Jest też punktem zaczepienia konieczności nieustannego myślenia, mimo że często chcemy, by nas w tym wyręczano oraz pokory, których to Sprzedaż nigdy nie powinna się wyzbyć.

 

PS. Trudna to przyczyna rozważań, choć raczej niełatwa, podobnie jak nieobowiązkowa, ale możliwa, a spisuję ją w takiej formie/ miejscu/ czasie, jak czuję i mam możliwość, mimo że za chwilę/ kiedyś i ona zyska nieunikniony statut "było nie było", dołączając do większości zniknięć niezauważonych.

nowsze i najnowsze

Michał Anioł umarł w wieku 88 lat, Leonardo da Vinci dożył 67, Rafael Santi świętował urodziny 37 razy, a wszyscy tworzyli w jednym miejscu, w stosunkowo niedługim okresie, zostawiając siebie w spuściźnie twórczości i (co nie mniej ważne) w tzw. szarej codzienności najbliższych. Nie wiem, na ile w tych indywidualnych liniach życia przeważały elementy materialne, jak jakość ówczesnych materiałów i narzędzi oraz wartości nienamacalne, jak wizja, systematyczność, talent, pasja, nauka z obserwacji, pokora, upór (w tym konsekwencja i samozaparcie), [...], nie zapominając o niezbędnym niewidocznym - poświęconym czasie. Raczej wszystko odegrało swoje zadanie, choć w różnym rozkładzie procentów, a ja patrzę dzisiaj z boku i domyślam się w zgrubnej analizie, że prosty w konstrukcji ołówek i pędzel wciąż jest niekoniecznie gorszym towarzyszem twórcy od aktualnie dostępnej technologii. 

 

Obserwacja świata w moim skromnym życiu daje do zrozumienia, że zawsze napotkamy nowsze i najnowsze, chociażby miało rynkowe zapotrzebowanie tylko chwilę, a do tego ostatniego rękę przykłada ludzka potrzeba i po części Sprzedaż. Nie zawsze jednak zostaje po wszystkim i mówiąc prosto w twarz - po nas - wartość, która staje się niezależnie od aktualnych ułatwień, a którą możemy podziwiać, jak w rzeźbie, obrazie, fresku, [...], nawet po setkach lat. PS. Odwiedzając miejsca twórczości wymienionych artystów widzę Sprzedaż w pełnej okazałości. Radzi sobie, jak zawsze.

otwarte

Jeśli usłyszę pytanie na kształt "chwalisz się, czy żalisz", wyprzedzam i rozczarowuję - ani jedno, ani drugie. Odkąd kilkanaście lat temu pierwszy raz przyłożyłem długopis do kartki papieru (precyzując - były to palce na klawiaturze), postanowiłem nie schodzić z obranej ścieżki, chociaż oglądając się za siebie widzę najczęściej wyłącznie swoje ślady. Tak zostanie, niezależnie od tego, że nie spasowałem się z zaleceniami technologicznych wzorców. W tym kontekście i sytuacji każde zainteresowanie tym, co mam do przekazania jest dla mnie zaskoczeniem, a jeśli zajmuję czyjąś uwagę i czas, co jest pochodną niezależnej ode mnie, czyjejś autonomicznej decyzji, doceniam i cieszę się jak najskromniejszą oazą pośrodku pustyni. Być może miałem zostać jadłodajnią z szyldem (bez hasztagu), z jednym stolikiem i jednym krzesłem, wydająca tylko kilka porcji na miesiąc z Menu rozbudowanego do jednej, dwóch, może trzech propozycji - nie umiem określić. Wciąż otwartą, a mistrza kuchni znam osobiście :)

stało się

Znam człowieka, który poświęca regularnie czas i czeka na rodzaj olśnienia. Będąc wybitnym naukowcem, a może po części dlatego ma świadomość, że umysł ludzki może dojść do oryginalnej myśli, genialnego wniosku/ impulsu/ pomysłu właśnie na zasadzie "stało się". Oprócz szeregu wytłumaczalnych i empirycznych działań naukowych, systematycznego zdobywania wiedzy branżowej, teoretycznej i praktycznej, nie wyzbył się pokory i w cierpliwości czeka.

 

Mimo niewątpliwych osiągnięć człowieka potrafimy zadziwić się rybą wspinającą się po skale w górę wodospadu, szukamy nieodnalezionych jaskiń z nadzieją, że będą tam szczątki przodków tak dalekie, że datowanie radiowęglowe odpowie na jedno z pytań lub odwrotnie - doda kolejny do szeregu zakrytych przed wciąż aktualizowaną wiedzą znaków zapytania. Najprawdopodobniej jest tak, że więcej nie wiemy niż nam się wydaje, a dojdziemy do wyjaśnienia części spraw/ zagadnień z czasem, jeśli w ogóle będziemy ich świadomi, a targany egoizmem i krótkowzrocznością gatunek ludzki przetrwa.

 

Mimo ułomności w postrzeganiu rzeczywistości patrzę na kaskadę wodną i widzę, że siła natury wycisza się tylko na chwilę, podporządkowując się prawom fizyki w postaci ciążenia, rozchodzenia się dźwięków w otoczeniu oraz innych, które oznaczę pojemnym, zamkniętym i milczącym nawiasem [...]. Wszystkie prawa/ zależności, do których się odwołujemy jako do oczywistości swego czasu "stały się", mimo że zapisane bardziej i mniej złożonymi wzorami, jako nieodkryte, nienazwane przez człowieka, niezależnie od niego istniały.

 

Przy wodzie trwa życie, to chyba najważniejszy powód i motor napędowy przyrody, który możemy rozpisać na szereg procesów biologicznych/ fizycznych/ chemicznych i znów użyję [...], skupiających się przeważnie na przetrwaniu. Nie umiem określić precyzyjnie liczby przypadków i zależności dotyczących kaskady wodnej, ale dzisiaj kilkoma zdaniami zostawiam przy niej swój ślad, który - biorąc pod uwagę wszystkie znaki interpunkcyjne - chciałbym zakończyć pytajnikiem. On jeden jednocześnie daje i odbiera pewność.