Ściana nie musi robić nic więcej poza
utrzymywaniem konstrukcji budynku, a przyszedł czas, że uznano inaczej, dodając
do jej funkcji wtórną, kolejną, po czym tak zostało. Jako forma bez
świadomości, stworzona z betonu, żelaza i cegieł nie może mieć wiedzy, że ma
konkurencję, pozostając jedną z szeregu innych w mieście do wynajęcia na
potrzebę muralu. Ten ostatni z reguły tworzony jest na dłużej, w celach
rozciągniętych w czasie, ale zdarzają się przypadki krótkoterminowe, jak
promocja kolejnego sezonu serialu. Jest intencja czysto wizualna - ozdobna,
jest funkcja informacyjna, jest potrzeba sprzedażowa, jest miks połączenia tych
powodów, a każdy przypadek ma źródło w ludzkim pomyśle, w zamyśle oraz w
pochodnych wymienionych, które "stają się ciałem" w konkretnych
planach i ich realizacji.
Słyszę
czasem, że można "mówić jak do ściany", a tym razem to ona otrzymała
zadanie kierowania przekazu do ogółu w postaci losowego odbiorcy oraz
szczegółowo i precyzyjnie, bo dokładnie do mnie. Przyjęła wyzwanie w milczeniu,
sprostała, a potencjał ma nie do końca odkryty i (celowo wykorzystuję znane
powiedzenie) uważam, że w swoich możliwościach nie doszła jeszcze do ściany.
Dzięki muralowi na przestrzeni lat dowiadywałem się nieproszony o promocjach,
produktach, usługach, wydarzeniach, podprogowo przyjąłem do wiadomości którą
firmę stać na tak ekstrawagancką formę dotarcia do Klienta, zwłaszcza że
niektóre grafiki znikały po kilku miesiącach, a dzisiaj pomyślałem o człowieku,
który został w ten osobliwy sposób uwieczniony, w tym również co było jego życiową
pasją. Mogłem przy okazji podziwiać piękno ręcznych pociągnięć pędzlem, bardzo
potrzebnych wśród "idealnych" komputerowych możliwości.
Jadą ludzie, przebiegają, przechodzą, spieszą się w konkretnym celu lub spacerują wolno bez niego. Część z nich ma słuchawki w uszach, a prawie wszyscy inwestują w ekranie telefonu to, co najważniejsze - większościowy pakiet uwagi, nieodwracalnej, bo nie da się wrócić i jej odtworzyć. Na mural można spojrzeć lub go zignorować i myślę, że ta druga opcja jest najbardziej popularna - w tym dopomaga ludzki mózg, broniący się jak może (również przyzwyczajeniem) od nadmiaru bodźców. Co będzie dalej ze ścianą i jej nietuzinkowymi uozdobieniami nie wiem, ale będę czujny jadąc lub idąc w pobliżu, chyba że zainwestuję uwagę w coś wartościowszego (obym się nie pomylił). Uznałem za słuszne, że kilka słów o niej napiszę, przy okazji wspominając oczywistość, że w próbie spieniężania wszystkich przestrzeni warto się nie zatracić i pamiętać o podstawowych funkcjach, które same w sobie się usprawiedliwiają i tłumaczą powód istnienia. Ściana nie musi robić nic więcej.

