Gdybym miał zaproponować treść
instrukcji Sprzedaży, szczególnej, bo musiałaby zawrzeć się w jednym zdaniu,
napisałbym (bynajmniej zdawkowe) "nie ma uniwersalnej i pewnej recepty
- wypracuj swoją". Widzę w przesłaniu tych kilku słów wyzwanie, ale
jednocześnie pokorę, szacunek, nieodkryte możliwości, potencjał trwania (w
pewnym sensie przetrwania) i utrącenie pychy, pewności siebie, rozleniwienia
czy ospałości. W instrukcji nie opisałbym zażyłej relacji Kupna i Sprzedaży,
które mimo upływu wieków wciąż są razem, nie wspomniałbym zapisów z Księgi
pewnego Rybaka (wypełnił ją niezmazywalnym długopisem), nie byłoby wzmianki o
drugim biegunie zdarzeń i że Teoria i Praktyka to bliźniaczki, a Sprzedaż jest
wiecznie zielona i korzystając z tzw. efektu WOW pozostaje niewinna, jedynie do
dyspozycji ją wykorzystujących.
Nie
opowiedziałbym o istnieniu i wpływie Tego Wynalazcy, że co ważne, a
niewidoczne, jest widocznie nieważne, że wciąż mają znaczenie imponderabilia,
że Sprzedaż musi lub może, a jeśli cokolwiek zmienia na gorsze (wyklucza,
ukrywa, nie dopowiada, manipuluje - czytaj oszukuje czy niszczy), to mogłoby
być inaczej. Nie napisałbym, że nie zawsze, a właściwie rzadko jest łatwo, że
zyski i straty lubią zamieniać się rolami, że nie tyle wielkość firmy ma
znaczenie, co wielkość człowieka, z którym mam do czynienia, że pustka jest po
to, by docenić jej wypełnienie, że mamy osobisty wpływ na obraz i kształt
Sprzedaży, niezależnie od tego, czy się to nam podoba, czy niekoniecznie. Nie
przekazałbym, gdzie jest najważniejsze miejsce na reklamę, co naprawdę warte
jest ceny, jakie jest znaczenie niewypowiedzianych słów "wybieram
ciebie", że istnieją zmienne i stałe, często unikalne i subiektywne, które
przenikając się mają potencjał zbudowania poza sprzedażowym słupkiem dzisiaj
czegoś więcej, że relacje odkłamują zasadę Pareto, a jako sprzedający (Firmy) i
kupujący (Klienci) uczestniczymy we wspólnym biegu, pozostając od siebie
zależni niejednokrotnie przez lata i warto sprawdzić co pewien czas, czy nie
biegniemy w przeciwną stronę.
Nie
napisałbym o doświadczeniach Pierwotnego, Współczesnego i Oświeconego, o tym co
było milionów wiele lat temu, jest milionów wiele lat później i co przyjdzie za
milionów lat wiele, nie wspomniałbym o sytuacji, którą przeżył Handlarz
czerwony, pomarańczowy oraz obwoźny, na których spadła pewna sytuacja
"niespodziewanie" jakby z zewnątrz. Bo przecież niespodziewanie,
prawda? Nie przekazałbym w instrukcji, że istnieją "sprzedażowa
niemoc", Jej zmienność, dobra prognoza, pakt [nie]doskonały, ciąg
(nie)unikniony, sekret pielgrzyma, kry okazji, tryby Sprzedaży,
"niespokojny sen", a Król "Już" jest niezmiennie centrum
religii jednego dnia. Że warto marzyć i dążyć, zauważając młode pędy, że
Sprzedaży potrzeba tyle chłodnej kalkulacji, co naiwnej nadziei i że warto co
pewien czas odłożyć na bok codzienne kalkulacje zysków i poczuć na twarzy
wiatr. Nie mógłbym opowiedzieć, jak jest z tą Sprzedażą, czy łatwa jest, czy
odwrotnie, kto nadaje się bardziej do pracy w handlu, a kto mniej, którego z
handlowców wg mnie świat by nazwał skuteczniejszym.
Zabrakłoby
informacji o wadze dostosowania Sprzedaży do potrzeb i jednocześnie potrzebę
dostosowania się do Sprzedaży, że nie wszystko mogę kupić, nawet jeśli chcę,
ale i nie wszystko chcę kupić, nawet jeśli mogę i że dobrze to poukładane, choć
czasem mogę mieć wrażenie, że dobrze trzeba dopiero poukładać. Że jeśli w
Sprzedaży nie jest tak, jak byśmy chcieli, być może właśnie ożywa jej tętno, że
meta i cel, to nie zawsze ta sama lokalizacja, że w wielu miejscach wciąż trawa
jest nieudeptana, że nieustannie wspiera nas tabor Marketingu i Reklamy, tylko
wagony zmienia czas. Nie mógłbym potwierdzić na piśmie, że wolimy widzieć
Sprzedaż w uśmiechu, ale funkcjonuje również w smutku, w biegu i w postoju, w
wysiewie i w zbiorze, we wzroście i w obumieraniu.
Nie miałbym
możliwości na zapisanie tezy, że SPRZEDAŻ NIE JEST WYŁĄCZNIE LICZBĄ i dotyka
wszystkich, że gospodaruje pustkę i przepełnienie, najbliższą i ekstremalnie
odległą perspektywę, że jest w powtarzalności i w innowacji, w niewiadomej i w
spodziewanym, że radzi sobie w słońcu i w zawiei, w pracy i w odpoczynku, w
naiwności planów młodości i w zweryfikowanych życiem wspomnieniach, że zawiera
się w poszukiwaniu ułatwień i w konieczności przejścia przez trud, a wymieniać
kontrasty i rozpychające się łokciami możliwości mógłbym do tego stopnia, że
aby którejś nie pominąć postawiłbym nawias […]. Nie ubrałbym w słowa kiedy i
czym Sprzedaż jest zajęta bez reszty, że sporo ma miejsc wykropkowanych, które
uda się wypełnić po czasie, a może nigdy, że są narzędzia, z których bez
wahania korzysta, bardziej niż trochę w tym podobna do natury, że mimo
bezwzględnej rzeczywistości, którą dostrzegamy na co dzień, wypływającej z
powiedzenia „czas to pieniądz”, wciąż dostrzegam człowieka potrafiącego
zrezygnować z korzyści własnej na rzecz dobra drugiej, nawet nieznanej osoby, a
to dowód aktualności ludzkich ustawień fabrycznych, za stosowanie których
najczęściej nie otrzymuje się zapłaty.
Nie poradziłbym też na piśmie ludziom, by czasem założyć różowe okulary oraz słuchać innych, wzorować się, wdrażać, ale zostawić część miejsca dla własnej dyspozycji. Nikt nie da gwarancji, że wszystko, co dobre i skuteczne już wymyślono, a z jakiegoś powodu mam wrażenie, że Sprzedaż milczy, a liczy na alegoryczną świeżą krew, bez upuszczania starej. Nie opisałbym talii kart Sprzedaży, że zawsze będzie miała przed sobą raczej otwartą drogę, a nie ślepą uliczkę, że potrafi krzyczeć z radia i milczeć w plakacie, ukrywając i odnajdując powody zakupu w obrazie, w dźwięku, w zapachu, w smaku, w indywidualnej ocenie i w narzuconej zaplanowanym trendem. Poleciłbym wreszcie usiąść na ławce i z nią porozmawiać, choć w tej szczególnej instrukcji napisałbym tylko jedno zdanie.
