puzzle

Sprzedaż zagospodaruje każdą umiejętność, nawet z pozoru z nią niezwiązaną, zaadaptuje cechy indywidualne ludzi, predyspozycje, zainteresowania, mając szansę ubogacić się lub odwrotnie. Przypomina gąbkę, którą można nasączyć wg intencji różnej, choć sama w sobie ma przypisaną sobie funkcję, a taki stan rzeczy umożliwia pójście w dobrym kierunku lub skierowane kroków w stronę egoizmu, wyzysku lub innych cech społecznie niepożądanych. Zajmujemy się zawsze tym, na co mamy wpływ, choć każdy może starać się wykorzystywać taką przestrzeń, by nie szkodzić, a przynajmniej zostawić po sobie stan nie gorszy niż zastał.

 

Mam osobisty pogląd na Sprzedaż, która wg mnie nie da się zamknąć w stuprocentowo nieomylnym pudełku recept i definicji albo skrzyni, w której Mały Książę widział baranka. Postrzegam ją raczej jako puzzle z nieokreśloną (nawet jeśli chcemy myśleć inaczej) odgórnie liczbą elementów, do których kolejne dni i lata dokładają swoje, w kształcie wymyślnym i niespodziewanym, choć jednocześnie umożliwiającym bezproblemowe spasowanie z poprzednimi. Uważam, że to dobrze - świeże, może nawet dziewicze w branży spojrzenie, zmieszane z wieloletnim (wielowiekowym) doświadczeniem, przy wsparciu pokory z każdej z łączących się stron, zwiększa szansę przetrwania w zawsze różnym i nie zawsze łatwym czasie.

 

Puzzli w Sprzedaży przybywa, rodzą się nowe wraz z potrzebą/ okazją/ przypadkiem/ pomysłowością, ale dotychczasowe nie gubią się, o czym nie zawsze pamiętamy, wciąż zostając u jednych ludzi w użytkowaniu, u innych na ławce rezerwowych. Całość tworzy kształt (obraz/ bryłę) zawsze tymczasową, nigdy skończoną, w ciągłym ruchu w czasie rzeczywistym, co ma odzwierciedlenie również dzisiaj, chociaż daje to (wg mnie) nieodparte wrażenie, że tak miało być. Każdy człowiek w tym układzie współzależności jest bezcenny, domyślam się, że również piszący te słowa - kupujemy, sprzedajemy, reklamujemy, szukamy producenta, który do tej pory nie zawiódł, płacimy w terminie, produkujemy z myślą o korzyściach ogółu, budujemy firmy dla zysku, dbając o ich wpływ na innych, w tym skutki długofalowe, za które przecież nie zdążą nas rozliczyć. Robimy też dokładnie przeciwnie, Sprzedaż zagospodaruje każdą umiejętność.

kiedyś było lepiej

"Gdzie się podziały tamte prywatki [...]" - cytując fragment piosenki (Wojciech Gąssowski, Marek Gaszyński, Ryszard Poznakowski) zostawię w jej przestrzeni coś jeszcze, oprócz bezcennej kompozycji, przesłania i wykonania. Te ostatnie towarzyszą nam prawie 40 lat (i potrwa to mam nadzieję jak najdłużej). Rozpoczynając kroki w Sprzedaży 25 lat temu miałem do dyspozycji świat inny, ale zawsze tak jest - zmian nie tyle nie unikniemy, co ich szukamy i pożądamy, generujemy je, mnożymy i z racji chęci rozwoju ich potrzebujemy. Nie ma potrzeby myśleć czy "kiedyś było lepiej", skoro każdy może wziąć to samo zdanie i zrobić wszystko, by "kiedyś było lepiej".

 

Mój handlowy start to papierowa Książka telefoniczna, Panorama Firm, stacjonarny telefon, chociaż przede wszystkim chłonny niewiedzą oraz naiwnością umysł i bezkres możliwości. Ten ostatni do dzisiaj został paradoksalnie przeze mnie dogłębnie spenetrowany i (jak to bezkres) nietknięty. Widzę nową szansę w miejscu, w którym mijam ją przez lata, a jednocześnie wiem, że kolejna czeka na zauważenie. Ciężko, a może wręcz niemożliwe w Sprzedaży uczciwie powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko. Byłem/ jestem świadkiem zjawisk i wydarzeń, ich nieodłączną częścią - równie obecny w centrum i na drugim (lub dalszym) planie - w okresach tłustych i chudych, łatwych i trudniejszych, wesołych i tych drugich, wspólnych i samotnych. Przez przewidywalną powtarzalność dyktowaną kalendarzem, okazją, porą roku, tradycją, społecznym przyzwyczajeniem, dotknąłem niejednokrotnie zaskoczenia, które dotyczyło całego rynku (zawsze z niespodziewanej strony) oraz wąskiej, mojej branży i sytuacji, dochodząc poprzez wszystko do wniosku, że Nowe przychodzi zawsze, chociaż nie zawsze dezaktualizuje Poprzednie. Mniej istotne czy praktykowane było/ jest dobre czy nie, istnieją wartości i zachowania ludzkie niezmienne i chociaż wiele narzędzi, trendów sprzedażowych za "mojej kadencji" przeminęło, a całą resztę najpewniej spotka podobny los, znajdziemy w nieistniejących fizycznie, bo unikalnych muzeach pamięci Handlowców (w tym moim) wspomnienia, doświadczenia, refleksje i wnioski wpadające do zbioru "nieprzemijalne".

 

Oprócz własnego wkładu w Sprzedaż i ja mam taki zbiór, po części się nim dzielę, a jedyne co życzyłbym przyszłości dzisiaj (14.10.2026) w kontekście cytowanej piosenki "Gdzie się podziały [...]", to żeby znikły między ludźmi podziały (tak - Gra Słów to moja Bratnia Dusza). Lepszy/..., ważniejszy/... - wciąż zbyt często to widać, nawet jeśli ubieramy w zawiłe słowa i pozory praktykę, a ona jedyna zapisuje się w historii. Jestem pewien, że nie straciłby na tym nikt, a przeciwnie - zyskaliby wszyscy, chociaż z wyjątkiem tych, którym z takim stanem spraw nie po drodze. Skoro jestem przy drodze, nucę dzisiaj w myślach jedną melodię i idę po szansę, której wcześniej nie widziałem, a czeka. 

chwilotrwaj

Nowe utwory Artura Rojka docierają do mojej nie najmłodszej świadomości, która po swojemu krystalizuje wniosek, że droga artysty/ twórcy może odzwierciedlać obopólną wierność. Odwzajemnienie (ona wierna jemu, on jej) przeradza się w okres nawet całego życia, który ma szansę przybrać kształt piękny, choć rzadko bez trudu i wad oraz spójny, choć nie zawsze tak się opłaca. Chwila łączy się z kolejną, po tej przychodzą następne, a przez dni/ miesiące/ lata buduje się czasookres i pożądany stan "chwilotrwaj", domyślam się kojący dla jej bohatera i zawsze unikalny, bo powiązany z nim, jego otoczeniem, odbiorcą, czasem i miejscem.

tej recenzji nie będzie

Zbyteczno-potrzebna, intrygująco-nużąca, płytko-głęboka, odpowiadająco-pytająca, przewidywalno-zaskakująca, bezwartościowo-cenna [...]. Gdybym przeciwności i ich znaczenia poskładał jak niepasujące puzzle, efekt byłby jedną z recenzji (moją własną), która nigdy się tam nie pojawi. P.S. 28 miesięcy od premiery „Zawsze będzie dzisiaj” dziękuję wszystkim czytającym za poświęcony czas, dodatkowo za cierpliwość i upór przy umieszczaniu własnej recenzji.

przed - po

Zgrubna analiza bloku reklam przed filmem w kinie, oprócz oczywistych powodów sprzedażowych, czy rozpoznawalności marek daje trochę przykry obraz płytkości (i łatwości zaspokojenia) ludzkich potrzeb. Na szczęście seans ma szansę zatrzeć mylne wrażenie.