bokiem

Z jakiegoś powodu widzę wagę znaczenia, a w dalszej kolejności i jeśli to tylko możliwe potrzebę zachowania indywidualnego pierwiastka. Odnosi się to, niechcący i na wskroś celowo do trzeźwego, autonomicznego, a czasem krytycznego myślenia - w pracy, w prywatnych aktywnościach, właściwie w całym obszarze życia. Stąd powstawały w mojej głowie na przestrzeni lat myśli, między innymi "ma...ka osobista", "tutaj jest - tutaj było", "czy umarło już tworzenie", "czujniki uwagi", "tak i tak", czy "dobre może trącić myszką", a ponieważ zagadnienie bezsprzecznie dotyczy także Sprzedaży, pojawiły się teksty jej dotykające, jak "znak szczególny - Jan Kowalski", "świata strony", "odbicie", "to nie jest tekst dla handlowców", by nie zapomnieć o innych, zawartych między czarno-białą okładką "Zawsze będzie dzisiaj". Czy na pewno jest tak, jak widzę? Czy widzę tak, jak chcę, czy może tak, jak mi to przedstawiono? Czy zrobiono to intencją dobrą, czy tą drugą? Czy to jeszcze ja, czy bardziej przedłużenie „ja” czyjegoś? Sporo tych "czy", na które odpowiada każdy indywidualnie, a ucinam ich mnożenie, by skupić się na głównej ich przyczynie. Indywidualny pierwiastek jest bezcennym komponentem rozwoju człowieka i branż, w których się realizuje. Po to istnieje różnorodność. Wymaga jednak otwarcia się na świat nie mniej, niż umiejętności stanięcia do jego zakłóceń bokiem. Celowo, na czas określony własną sytuacją i pomimo tego, że niekoniecznie jest to popularne. To możliwe i sprawdzone, choć pozostaje bardziej sugestią nieobowiązkową, niż nakazem. Jest szansa, że w takiej niecodziennej sytuacji da się dostrzec inaczej, a może po raz pierwszy coś, obok czego nie tyle codziennie przechodzimy, co nie opuszczamy na krok. Siebie.

pustka

Po obu stronach procesu Sprzedaży, choć również w innych kontekstach, pustka jest po to, by docenić jej wypełnienie.

ważne nieważne

Niewielu, a może nikogo z klientów - odbiorców świątecznego zachwytu nie widziałem wczoraj podczas rozkładania okazałej choinki w Rynku i choć nic w tym szczególnego, czy niespodziewanego, sytuacja przypomina o prawidłowości dotyczącej nie tylko Sprzedaży, bo wielokontekstowej, którą wolimy przemilczeć. Tak sprawy układa świat, choć raczej nie on, a mrowie ludzi żyjących w jego ekosystemie, że nie w teorii i deklaracjach, ale praktyką codzienności - co ważne, a niewidoczne, jest widocznie nieważne. W bardziej lub mniej planowanej nieświadomości. Jeśli strzały wbite są w tarczę, możliwie najbliżej środka, poza nią znajdziemy tysiące ulokowanych w ścianie ze słomy lub w trawie, a dokładnie te świadczą o podejmowanym trudzie, za którego finał w różny sposób płacimy. Warto pamiętać, choć może nie jest to obowiązkowe i bardziej to też truizm, niż teza do udowodnienia, że większość koniecznego pozostaje koniecznym, choć ludzką rachubą podsumowane jest na koniec dnia alegorycznym zerem. Odbywa się przeważnie w rozciągniętym znacząco czasie, choć chcemy, wręcz oczekujemy namacalności efektu od razu i ma swoje miejsce w tle, choć raczej nie zaglądamy tam jako klienci - odbiorcy. W bardziej lub mniej planowanej nieświadomości.

rada starszych

Słuchałem, jak widział ktoś orła cień, zjadłem tonę prażonego słoneczniku z falsyfikatami banknotów, kilka obcasów w butach wytarłem robiąc dołki do gry w kapsle, ale przeżyłem też od tamtych wydarzeń sporo rzeczy bardzo ważnych, o których nie mówię, by po czasie przyznać, że jestem tylko punktem na osi czasu. Punktem obok miliardów istotniejszych. Z osobistej obserwacji, z definicji obarczonej błędem stwierdzam, że przy stołach z większą, niż zwykle liczbą ludzi, procentowo mniej odzywają się starsi, oddając pola młodym, z jakiegoś powodu raczej milcząc, niż odzywając się nieproszeni. Bynajmniej nie mają ukształtowanych poglądów, czy zdania na różne tematy, bo jest dokładnie odwrotnie. Patrzą wstecz na doświadczenia, widzą perspektywicznie i mimo słabszego wzroku obrazem czytelnym, szerokokątnym, jednak wolą głos oddać innym, jak odgaduję we własnej pokorze. Mając powody do mówienia, wyszukują i pielęgnują te do milczenia, co jest zjawiskiem dzisiaj unikalnym. Tak gospodarują wspólną przestrzeń. Odczytuję to jako radę starszych, choć żałuję, że dopiero teraz. Być może potrzebny był mi upływ lat, a może czas na to najwyższy, choć po części zapewne oba te powody. Pozostając autorem i aktorem dni, które jeszcze przede mną, nie mając żadnej umowy, czy gwarancji co do ich ilości i jakości, może przynajmniej się uczę. Może to też więcej znaczyć, niż myślę. Ile razy sam byłem tym mądrzejszym, mającym do przekazania pewniki i ciekawostki, przy których upływ dziesięcioleci nawet nie mrugnął powieką, dzisiaj przemilczę. Jeśli za kulinarne doznania odpowiada różnorodność produktów, składników i łączenie ich smaków, jednocześnie w wykwintnej kuchni im mniej wszystkiego, tym lepiej. PS. Najprawdopodobniej tę refleksję świat potraktuje obojętnością, a ściślej milczeniem. Dzisiaj jednak uznam to za komplement.

lorem ipsum

Idąc chodnikiem rozglądam się i widzę kolejny na wskroś sprzedażowy baner "DO WYNAJĘCIA". Mam nadzieję nie zabraknie nigdy podobnej przestrzeni w moim umyśle, nie na sprzedaż, a na wskroś odwrotnie - do wyłącznej dyspozycji własnej - nawet jeśli świat będzie robił wszystko, żeby większość, a może całość zagospodarować. Co jeszcze przede mną pokaże czas, co jest tajemnicą, na którą mam po części wpływ. Trochę jak w moim klaserze z lat 80., który zawsze miał kilka kart niezapełnionych. Zawierały niewypowiedzianą nadzieję, której i dzisiaj daję szansę. Oby udało się spożytkować potencjał pożytecznie, w przeciwnym razie niech zostanie w postaci "lorem ipsum".