jakby tak - jakby nie

Dobrze, że człowiek nie ma nad wszystkim władzy. Poprawiłby chętnie żółwia, bo zbyt wolny. Jakby tak dodać kilka godzin/ dni/ tygodni do roku, raczej nie uzyskamy gwarancji długofalowej stabilizacji wzrostów, albo - zwracając oczy ku nam samym - że urlop będzie bardziej błogi od obecnego. Jakby tak zwiększyć założenia sprzedażowe na dany projekt, być może podciągnięty już w górę kilkukrotnie, wciąż pozostanie wizja osiągnięcia więcej. Oby zawsze w intencji słuszna. Krytyczne myślenie, to wciąż myślenie i jakby tak przeciwstawić co pewien czas stawianym przed nami zamysłom własne wątpliwości, niewypowiedziane albo ignorowane wnioski, których nie zawsze trzeba się wyrzekać, świat być może by się nie zawalił i - kto wie – może by w jakiś sposób podziękował. Jest nie tylko piękny, jak zaśpiewa Louis Armstrong, choć samo to wystarczy. Dobrze, że istnieją fizyka, chemia, [...] i inne ograniczenia nie zawsze dobrych ambicji i intencji, a obszar poza zasięgiem, w którym można dostrzec coś jeszcze do zrobienia niech będzie wykorzystywany mądrze. Marzenie (póki co) nie ściętej głowy. Z jakiegoś powodu więcej czasem znaczy lepiej, a innym razem wszystko przekreśla, niczym o milimetr za gruba warstwa śniegu na dachu, zbyt duża ilość ładunku na statku lub balastu w balonie – co można częściowo tłumaczyć wzorami, choć dla wrodzonego/ wyuczonego doświadczeniami ludzkiego rozsądku nie zawsze jest konieczne. Chcemy, marzymy, dążymy i dobrze, tak jak dobrze, że człowiek nie ma nad wszystkim władzy.

kompania

Siedzi Sprzedaż wypatrując towarzyszy, którzy dosiadają się z przypadku lub kierowani tu celowo. Lubi kontakt z Jakością, z Trwałością, z Przewidywalnością, z Prawdą, z Uczciwością, choć podsiadają wymienionych przebierańcy, gdy ci prawdziwi wstaną na chwilę rozprostować kości i odejdą w bliżej nieokreślone miejsce, by wrócić za jakiś czas, choć też nie na zawsze. Czujność jest w cenie i jest dobrym przyjacielem Sprzedaży. Wolne miejsca przeważnie nie zdążą wystygnąć i zajmują je Zysk, Marża i Prowizja, nie tylko potrzebne, co niezbędne w handlu, choć niektóre odcięto od innych słuchawkami i czymś na kształt końskich klapek przy oczach. Czasem towarzystwo kłóci się o pierwszeństwo, choć wtedy niezauważenie przy Sprzedaży siada Człowiek. Udaje się zawiłe wyprostować, błędne założenia wyzerować, a co przykryte dywanem z jakiegoś powodu spod niego ze wstydem wychodzi. Bywa, że Sprzedaż każe towarzyszom wstać, rozejrzeć się, odwrócić, by po tych czynnościach na właściwe już miejsce wrócić. Razem potrafią być kompanią prawie idealną, a prawie jest stanem dla Sprzedaży pożądanym. Jest do czego dążyć.

zeptosekunda

Z jakiegoś powodu jest południe i północ, jest światło i cień, który bez światła nie pada, jest uśmiech szczery i przeciwnie, ten spontaniczny i jakimś zamiarem zaplanowany, jest intencja dobra i ta druga, jest obojętność i zaangażowanie, [...], jest wreszcie kocioł, w którym to wszystko się miesza, z reguły siłami natury, choć czasem decyzją odgórną i działaniem oddolnym człowieka. Wybieramy z części/ całości tej mieszanki dla siebie w zamiarze autonomicznie, choć może z tego, co ktoś odsiał i podał do degustacji. Nie da się ukryć, że prowadząc od wielu lat bloga, trochę też z powodu pewnej książki (pisanej nie bez powodu małą literą), chcąc nie chcąc tworzę w przestrzeni internetowo-papierowej niszowy, choć nazwę uczciwej - pomijalny tzw. kontent. Pytanie tylko, czy ten ostatni oraz jego docelowy - przypadkowy i z wyboru - Odbiorca jest ukontentowany. Bo życzę wszystkim, nie pomijając siebie spędzania własnego (i wspólnie z bliskimi) czasu w sposób, który buduje. Nie tylko zaplecze finansowe. Być może choć jedna dobra zeptosekunda na tarczy czyjegoś czasu przeszła do historii dzięki mnie, można pomarzyć, ale tylko wspomniany czas odkryje karty. Stawiam nogę na suchym piasku, by za kilka chwil być obmytym przez falę. Dobrze znać swoje miejsce :)

nie tyle

Czasem trywialne, choć może w tej formie ważne myśli najdą. W niewiadomej i fascynującej przez to codzienności Sprzedaż niechcący pokazała mi, że nie tyle wielkość firmy Klienta ma znaczenie, co wielkość człowieka, z którym mam do czynienia, w odzwierciedleniu jego charakteru/ zachowania/ relacji do innych, czytaj - człowieczeństwa. Na przestrzeni lat doświadczyłem trudne do zliczenia przypadki, gdy przedstawiciel firmy powodował, że ta ostatnia, nakładem ludzkiego i przede wszystkim (co może być dla kogoś istotne) bezpłatnego wkładu zyskiwała, ale podobnie trudno sprecyzować liczbę sytuacji z wpływem negatywnym człowieka, wskutek takiego właśnie zachowania osoby reprezentującej czyjeś zawodowe sprawy. Niezależnie od wysokości stanowiska. Przyzwoitość, dobra wola i zasady fair play nie tyle poddają się hierarchii, co woli i postanowieniu samego zainteresowanego, a zostawiając wspomnienia i czekając na to, co będzie, wszystkie doświadczenia odbieram jako potrzebne, choć za korzystanie z dobrej strony człowieczeństwa (z reguły niewiele kosztującego) szczególnie dziękuję. Przepraszam w tym miejscu, jeśli sam nie zawsze odwoływałem się do niej. PS. Czasem trywialne, choć może w tej formie ważne myśli najdą, a posługując się alegorią, tak naprawdę wszyscy jemy trawę z jednej łąki, nawet jeśli nie zawsze jest wygodnie to przyznać. 

jeszcze

Miles Davis miał powiedzieć „Nie graj tego, co jest, graj to, czego nie ma”. Niech mi będzie wolno dodać, co było dla Artysty zapewne domyślne - oby było dobre. Nie odgradzając się - bynajmniej - od dróg sprawdzonych, codziennym użytkowaniem zwiększających prawdopodobieństwo dotarcia do tzw. celu (własnego vs. czyjegoś), mam potrzebę szukania nieudeptanej trawy. Mam szczęście odnajdywać ją czasem, nie widząc za sobą tłumów, wręcz nikogo, choć dostrzegając na ziemi pozostałości leciwych śladów i przy okazji rzeczywistość tak oczywistą, że aż niezauważalną. Potrzebuję tego, a potrwa to jeszcze tyle, ile mi zostało. Tzw. cel nie zawsze jest tylko jeden, każdy może mieć inny, a niekoniecznie on sam w sobie jest najważniejszy. Co będzie dalej, chcę się zaskoczyć. Oby było dobre.