ziarna - plewy

Większość ludzi wie, że oceniać się powinno po owocach, nie pozorach. Inna sprawa, czy stosujemy się w codziennych wyborach do tego prostego zalecenia i czy ono jest rzeczywiście proste. Wstępna kategoryzacja, potem opcjonalne odsianie tzw. ciemnej strony mocy od jasnej i świadome (do tego trzeba odwagi i konsekwencji) opowiedzenie się po jednej z nich są czynnościami utrudnionymi, gdy niewiele warte ubiera się w imitację, wartościowe nie zawsze ma potrzebę udowadniania komukolwiek czegokolwiek, a fundusze zaangażowane w komunikację są często w rękach, których intencje wiadome są wyłącznie ich właścicielom. Co jest jednak niełatwe, nie oznacza niemożliwe i jeśli zwalnia decydującego z odpowiedzialności, to w stopniu mocno ograniczonym. Indywidualna decyzja i płacenie za to, co jest dobre, a co niewarte uwagi w filmie, w literaturze, w żywieniu, w przychodzącej, odchodzącej, powracającej modzie, w nabywaniu z jego pochodną konsumpcjonizmem i tworzeniem hałd rzeczy (już) niepotrzebnych [...] - sporo tego, a w tym wszystkim po części i w całości zaangażowana jest Sprzedaż. Codziennie świat rzuca człowiekowi wyzwanie, jakby niewypowiedzianym „sprawdzam”, mając być może nadzieję na dobry obrót spraw, ale tak było od początku dziejów człowieka po zaawansowany już XXI. wiek. Uspokajam się wracając do początku - większość ludzi wie, że oceniać się powinno po owocach, nie pozorach.

misja

Ten krótki tekst nie jest abstrakcją, a dokładnie przeciwnie - rzeczywistością. Jego jednowyrazowy tytuł kończą dwie szczególne litery, które złączone mają uzmysłowić, że adresat nie tyle istnieje, co ma imię, nazwisko, konkretną twarz, funkcję w społeczeństwie i zostawia w nim ślad. Nie da się od tego uciec, a przesłanie tych kilku zdań zakotwiczone jest w konkretnym czasie i miejscu.

 

Jeśli reklama/ Sprzedaż cokolwiek zmienia na gorsze, a precyzyjniej wyklucza, ukrywa, nie dopowiada, manipuluje (czytaj oszukuje), niszczy [...], to mogłoby być inaczej. Ciężkie to słowa i zarzuty, ale równie ciężkie dzisiaj do zaprzeczenia. Proszę spróbować zmienić moje wrażenie, bo widać to gdziekolwiek spojrzeć. Jeśli człowiek zajmujący się Sprzedażą usług/ produktów, kształtując jednostkową roboczogodziną/ wieloletnim działaniem rynek, kreując ludzkie potrzeby, torując drogę ludzkiej uwagi w konkretnym kierunku, celowo odciągając od alternatyw kieruje się wyłącznie zyskiem bez odpowiedzialności, postępowaniem zwanym w słownikach krótkowzrocznością i egoizmem, to nawet jeśli "obroni się" liczbami, być może imponującymi, niekoniecznie się usprawiedliwi. W sporcie również można próbować oszukać, gdy nikt nie patrzy albo stosować zasady fair play, mimo że mogłoby ich nie być i oprócz tabel wyników dostrzec szersze/ głębsze znaczenie. Cokolwiek dzisiaj robię dotyka odpowiedzialność stolarza, który wykonuje taboret/ stół/ szafkę zgodnie ze sztuką lub z celową bylejakością, byle jakość dotrwała terminu gwarancji. Tak jest w każdej branży, czemu patronuje Sprzedaż.

 

Nie wiem czy i co można/ trzeba zmienić, by było lepiej, choć wg mnie można i trzeba. Wiem jednocześnie, że nie jest to konieczne i świat za to niekoniecznie płaci. Nie wiem, czy ja powinienem cokolwiek korygować w codziennych praktykach, bo może mnie to nie dotyczy. Czyżby? Domyślam się, że Sprzedaż przetrwa bez względu na ludzkie intencje, ale czuję w tym samym zdaniu, że ma potencjał kształtu nieskażonej. Zbyt mało używany. Zgodnie ze słowem "misja" wraz z jego sprecyzowanym zakończeniem cieszę się, mimo że jestem zaangażowany w niej tylko chwilę, bo mam swój unikalny i namacalny wpływ. Do zweryfikowana przez czas, od pierwszego świadomego kontaktu sprzedający – kupujący sprzed lat, a przynajmniej od jutra.

"obecny"

Poniższa myśl nie dotyczy Sprzedaży, jak większość na tym blogu, ale po części wszystkie naczynia są połączone. Niech sobie jest we wszechświecie, właśnie taka, właśnie dzisiaj.

 

Wyobrażam sobie osobliwą wagę, na której szalach położone są dobre sprawy, bez względu na to czy odzwierciedlają wielkie, czy skromne inicjatywy, niezależnie też czy powtarzalne, czy jednostkowe zjawiska/ procesy/ zdarzenia/ uczynki. Jedyną kategoryzacją, na którą (prawą czy lewą) szalę trafia dobra sprawa jest mniej lub bardziej powszechna informacja/ wiedza o niej lub zupełny jej brak, objawiający się nieświadomością, pochodną celowego/ uznanego za odpowiednie milczenia. Z dużym prawdopodobieństwem, podpartym omylną intuicją i obserwacją zakładam, że jedna z szal byłaby (w rzeczywistości jest?) zdecydowanie/ wielokrotnie cięższa od drugiej, bez względu na to, że na przeciwnej stronie skupiona jest większość oczu/ uszu/ kamer/ ludzkiej uwagi. Nie wszystko mówi "obecny", mimo że jest, a może nikt nie czuje potrzeby zmieniać przyjętego/ wygodnego/ niepełnego postrzegania i o rzeczywistość uczciwie zapytać. PS. Myślą tą kieruję nienachalną prośbę do ludzi dobrych spraw, bez względu na to czy odzwierciedlają wielkie, czy skromne inicjatywy, niezależnie też czy powtarzalne, czy jednostkowe zjawiska/ procesy/ zdarzenia/ uczynki - zajmujcie dowolne szale osobliwej wagi.

było nie było

Są takie zniknięcia, w większości niezauważone, choć bywają i spektakularne, dotyczące dobrze lub nad wyraz dobrze prosperujących w swoim czasie pomysłów/ marek/ firm, za którymi zawsze stoją ludzie, jako twórcy/ producenci/ sprzedający oraz po drugiej stronie - nabywcy/ klienci/ kupujący. Doświadczamy tej przestrzeni wszyscy i każdy może podczas swojego życia stworzyć indywidualną listę zniknięć, o których tą skromną myślą wspominam. Kafejka internetowa, kaseta magnetofonowa z całym uniwersum zastosowań, pager [...] - oprócz tego, że chciałbym, by w tym ciągu myślenie człowieka nie zubożało wskutek ułatwień i rozwoju (bo dlaczego ten ostatni ma być tylko technologicznym), dostrzegam dzisiaj pocieszenie i zapewnienie, choć nie spisano ich na papierze, że prawie wszystko (z wyjątkiem potrzeb najważniejszych) dotknie w swoim czasie podobna historia. 

 

Stwierdzenie "było nie było" nie tylko w tym kontekście nie oznacza obojętności, czy poddania w wątpliwość argumentów niezbędności istnienia czegoś, włącznie z tym, co jest dzisiaj ważne albo cenione przez rynek (to bynajmniej nie musi być to samo), ale zmienia się w perspektywicznym ujęciu na "będzie nie będzie", co przypomina trochę wyrzut sumienia i wprowadza niepokój, gdybyśmy byli zbyt pewni w sprzedaży tego, co sprzedajemy. Jest też punktem zaczepienia konieczności nieustannego myślenia, mimo że często chcemy, by nas w tym wyręczano oraz pokory, których to Sprzedaż nigdy nie powinna się wyzbyć.

 

PS. Trudna to przyczyna rozważań, choć raczej niełatwa, podobnie jak nieobowiązkowa, ale możliwa, a spisuję ją w takiej formie/ miejscu/ czasie, jak czuję i mam możliwość, mimo że za chwilę/ kiedyś i ona zyska nieunikniony statut "było nie było", dołączając do większości zniknięć niezauważonych.

nowsze i najnowsze

Michał Anioł umarł w wieku 88 lat, Leonardo da Vinci dożył 67, Rafael Santi świętował urodziny 37 razy, a wszyscy tworzyli w jednym miejscu, w stosunkowo niedługim okresie, zostawiając siebie w spuściźnie twórczości i (co nie mniej ważne) w tzw. szarej codzienności najbliższych. Nie wiem, na ile w tych indywidualnych liniach życia przeważały elementy materialne, jak jakość ówczesnych materiałów i narzędzi oraz wartości nienamacalne, jak wizja, systematyczność, talent, pasja, nauka z obserwacji, pokora, upór (w tym konsekwencja i samozaparcie), [...], nie zapominając o niezbędnym niewidocznym - poświęconym czasie. Raczej wszystko odegrało swoje zadanie, choć w różnym rozkładzie procentów, a ja patrzę dzisiaj z boku i domyślam się w zgrubnej analizie, że prosty w konstrukcji ołówek i pędzel wciąż jest niekoniecznie gorszym towarzyszem twórcy od aktualnie dostępnej technologii. 

 

Obserwacja świata w moim skromnym życiu daje do zrozumienia, że zawsze napotkamy nowsze i najnowsze, chociażby miało rynkowe zapotrzebowanie tylko chwilę, a do tego ostatniego rękę przykłada ludzka potrzeba i po części Sprzedaż. Nie zawsze jednak zostaje po wszystkim i mówiąc prosto w twarz - po nas - wartość, która staje się niezależnie od aktualnych ułatwień, a którą możemy podziwiać, jak w rzeźbie, obrazie, fresku, [...], nawet po setkach lat. PS. Odwiedzając miejsca twórczości wymienionych artystów widzę Sprzedaż w pełnej okazałości. Radzi sobie, jak zawsze.