Czasem trywialne, choć może w tej formie ważne myśli najdą. W niewiadomej i fascynującej przez to codzienności Sprzedaż niechcący pokazała mi, że nie tyle wielkość firmy Klienta ma znaczenie, co wielkość człowieka, z którym mam do czynienia, w odzwierciedleniu jego charakteru/ zachowania/ relacji do innych, czytaj - człowieczeństwa. Na przestrzeni lat doświadczyłem trudne do zliczenia przypadki, gdy przedstawiciel firmy powodował, że ta ostatnia, nakładem ludzkiego i przede wszystkim (co może być dla kogoś istotne) bezpłatnego wkładu zyskiwała, ale podobnie trudno sprecyzować liczbę sytuacji z wpływem negatywnym człowieka, wskutek takiego właśnie zachowania osoby reprezentującej czyjeś zawodowe sprawy. Niezależnie od wysokości stanowiska. Przyzwoitość, dobra wola i zasady fair play nie tyle poddają się hierarchii, co woli i postanowieniu samego zainteresowanego, a zostawiając wspomnienia i czekając na to, co będzie, wszystkie doświadczenia odbieram jako potrzebne, choć za korzystanie z dobrej strony człowieczeństwa (z reguły niewiele kosztującego) szczególnie dziękuję. Przepraszam w tym miejscu, jeśli sam nie zawsze odwoływałem się do niej. PS. Czasem trywialne, choć może w tej formie ważne myśli najdą, a posługując się alegorią, tak naprawdę wszyscy jemy trawę z jednej łąki, nawet jeśli nie zawsze jest wygodnie to przyznać.
