Wyobrażam sobie osobliwą wagę, na
której szalach położone są dobre sprawy, bez względu na to czy odzwierciedlają
wielkie, czy skromne inicjatywy, niezależnie też czy powtarzalne, czy
jednostkowe zjawiska/ procesy/ zdarzenia/ uczynki. Jedyną kategoryzacją, na
którą (prawą czy lewą) szalę trafia dobra sprawa jest mniej lub bardziej
powszechna informacja/ wiedza o niej lub zupełny jej brak, objawiający się
nieświadomością, pochodną celowego/ uznanego za odpowiednie milczenia. Z dużym
prawdopodobieństwem, podpartym omylną intuicją i obserwacją zakładam, że jedna
z szal byłaby (w rzeczywistości jest?) zdecydowanie/ wielokrotnie cięższa od
drugiej, bez względu na to, że na przeciwnej stronie skupiona jest większość
oczu/ uszu/ kamer/ ludzkiej uwagi. Nie wszystko mówi "obecny", mimo
że jest, a może nikt nie czuje potrzeby zmieniać przyjętego/ wygodnego/
niepełnego postrzegania i o rzeczywistość uczciwie zapytać. PS. Myślą tą
kieruję nienachalną prośbę do ludzi dobrych spraw, bez względu na to czy odzwierciedlają
wielkie, czy skromne inicjatywy, niezależnie też czy powtarzalne, czy
jednostkowe zjawiska/ procesy/ zdarzenia/ uczynki - zajmujcie dowolne szale
osobliwej wagi.