Nie wiem, czym byłyby piosenki Ani Dąbrowskiej, wyróżniające się w mojej percepcji spośród innych, bez genialnej gry jej zespołu. Nie wiem też, czy i jak dyrygent może realizować siebie/ swoją twórczość bez muzyków, podobnie jak odwrotnie - ile pojedynczych talentów w orkiestrze nie miałoby siły przebicia/ szansy urzeczywistnienia, gdyby nie odwrócony tyłem do słuchających człowiek z batutą. Prawda jest jednak taka, zwrotem "nie wiem" zastąpiłem jego przeciwieństwo. Doskonale wiem, że dzieło jednostki może istnieć samodzielnie, choć najczęściej pojawia się dzięki sumie różnorakiego wkładu/ zaangażowania innych. W stadzie mrówek każda ma niezbędne zadanie i jest - chyba trochę paradoksalnie - możliwym do zastąpienia elementem niezastąpionym. Zawiłe to zdanie, a na wskroś proste. Przypadkiem też doskonałością zgrania orkiestry dość wiernie można odzwierciedlić znaczenie pojedynczej mrówki dla ogółu. W mnogości osobników jednak łatwo zapomnieć o jednostce, dopóki solista nie wysypie się w swojej frazie, którą z jakiegoś powodu słychać w fałszu bardziej, niż w perfekcji lub los jakimś zdarzeniem dokona weryfikacji. Kromka chleba w zależności od okoliczności stanowi posiłek "tylko" lub "aż", a docenić jej znaczenie w czasie dostatku nie jest sprawą trudną, choć w praktyce niełatwą. Wychwytuję charakterystyczny śpiew/ charyzmatyczny głos wspominanej na początku wokalistki, ale zasługi za nośność przeboju rozkładam na więcej części. Sprawiedliwie? Podziwiam w filharmonii ogół i szczegół, łącznie z planem oraz wykończeniem budynku, bo wszystko ma rolę cząstkową, wysunięte na pierwszy plan oraz tło, niezależnie od tego, czemu poświęcamy większą uwagę. Jeśli na wczesnym etapie rozwoju człowieka w większości przypadków przychodzi moment na "mamo, ja sam", wypada się nam cieszyć, choć i nie zapomnieć o ręce, która asekuruje i puszcza. Kończąc myśl ustawiam się w tle, ustępując miejsca na osobiste zdania czytających. Wracam do też zwrotu użytego na początku. Nie wiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za komentarz