było nie było

Są takie zniknięcia, w większości niezauważone, choć bywają i spektakularne, dotyczące dobrze lub nad wyraz dobrze prosperujących w swoim czasie pomysłów/ marek/ firm, za którymi zawsze stoją ludzie, jako twórcy/ producenci/ sprzedający oraz po drugiej stronie - nabywcy/ klienci/ kupujący. Doświadczamy tej przestrzeni wszyscy i każdy może podczas swojego życia stworzyć indywidualną listę zniknięć, o których tą skromną myślą wspominam. Kafejka internetowa, kaseta magnetofonowa z całym uniwersum zastosowań, pager [...] - oprócz tego, że chciałbym, by w tym ciągu myślenie człowieka nie zubożało wskutek ułatwień i rozwoju (bo dlaczego ten ostatni ma być tylko technologicznym), dostrzegam dzisiaj pocieszenie i zapewnienie, choć nie spisano ich na papierze, że prawie wszystko (z wyjątkiem potrzeb najważniejszych) dotknie w swoim czasie podobna historia. 

 

Stwierdzenie "było nie było" nie tylko w tym kontekście nie oznacza obojętności, czy poddania w wątpliwość argumentów niezbędności istnienia czegoś, włącznie z tym, co jest dzisiaj ważne albo cenione przez rynek (to bynajmniej nie musi być to samo), ale zmienia się w perspektywicznym ujęciu na "będzie nie będzie", co przypomina trochę wyrzut sumienia i wprowadza niepokój, gdybyśmy byli zbyt pewni w sprzedaży tego, co sprzedajemy. Jest też punktem zaczepienia konieczności nieustannego myślenia, mimo że często chcemy, by nas w tym wyręczano oraz pokory, których to Sprzedaż nigdy nie powinna się wyzbyć.

 

PS. Trudna to przyczyna rozważań, choć raczej niełatwa, podobnie jak nieobowiązkowa, ale możliwa, a spisuję ją w takiej formie/ miejscu/ czasie, jak czuję i mam możliwość, mimo że za chwilę/ kiedyś i ona zyska nieunikniony statut "było nie było", dołączając do większości zniknięć niezauważonych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za komentarz