otwarte

Jeśli usłyszę pytanie na kształt "chwalisz się, czy żalisz", wyprzedzam i rozczarowuję - ani jedno, ani drugie. Odkąd kilkanaście lat temu pierwszy raz przyłożyłem długopis do kartki papieru (precyzując - były to palce na klawiaturze), postanowiłem nie schodzić z obranej ścieżki, chociaż oglądając się za siebie widzę najczęściej wyłącznie swoje ślady. Tak zostanie, niezależnie od tego, że nie spasowałem się z zaleceniami technologicznych wzorców. W tym kontekście i sytuacji każde zainteresowanie tym, co mam do przekazania jest dla mnie zaskoczeniem, a jeśli zajmuję czyjąś uwagę i czas, co jest pochodną niezależnej ode mnie, czyjejś autonomicznej decyzji, doceniam i cieszę się jak najskromniejszą oazą pośrodku pustyni. Być może miałem zostać jadłodajnią z szyldem (bez hasztagu), z jednym stolikiem i jednym krzesłem, wydająca tylko kilka porcji na miesiąc z Menu rozbudowanego do jednej, dwóch, może trzech propozycji - nie umiem określić. Wciąż otwartą, a mistrza kuchni znam osobiście :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za komentarz