Jeśli
reklama/ Sprzedaż cokolwiek zmienia na gorsze, a precyzyjniej wyklucza, ukrywa,
nie dopowiada, manipuluje (czytaj oszukuje), niszczy [...], to mogłoby być
inaczej. Ciężkie to słowa i zarzuty, ale równie ciężkie dzisiaj do
zaprzeczenia. Proszę spróbować zmienić moje wrażenie, bo widać to gdziekolwiek
spojrzeć. Jeśli człowiek zajmujący się Sprzedażą usług/ produktów, kształtując
jednostkową roboczogodziną/ wieloletnim działaniem rynek, kreując ludzkie
potrzeby, torując drogę ludzkiej uwagi w konkretnym kierunku, celowo odciągając
od alternatyw kieruje się wyłącznie zyskiem bez odpowiedzialności,
postępowaniem zwanym w słownikach krótkowzrocznością i egoizmem, to nawet jeśli
"obroni się" liczbami, być może imponującymi, niekoniecznie się usprawiedliwi.
W sporcie również można próbować oszukać, gdy nikt nie patrzy albo stosować
zasady fair play, mimo że mogłoby ich nie być i oprócz tabel wyników dostrzec
szersze/ głębsze znaczenie. Cokolwiek dzisiaj robię dotyka odpowiedzialność
stolarza, który wykonuje taboret/ stół/ szafkę zgodnie ze sztuką lub z celową
bylejakością, byle jakość dotrwała terminu gwarancji. Tak jest w każdej branży,
czemu patronuje Sprzedaż.
Nie wiem czy
i co można/ trzeba zmienić, by było lepiej, choć wg mnie można i trzeba. Wiem
jednocześnie, że nie jest to konieczne i świat za to niekoniecznie płaci. Nie
wiem, czy ja powinienem cokolwiek korygować w codziennych praktykach, bo może
mnie to nie dotyczy. Czyżby? Domyślam się, że Sprzedaż przetrwa bez względu na
ludzkie intencje, ale czuję w tym samym zdaniu, że ma potencjał kształtu
nieskażonej. Zbyt mało używany. Zgodnie ze słowem "misja" wraz z jego
sprecyzowanym zakończeniem cieszę się, mimo że jestem zaangażowany w niej tylko
chwilę, bo mam swój unikalny i namacalny wpływ. Do zweryfikowana przez czas, od
pierwszego świadomego kontaktu sprzedający – kupujący sprzed lat, a
przynajmniej od jutra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za komentarz