Większość ludzi wie, że oceniać się powinno po owocach, nie pozorach. Inna sprawa, czy stosujemy się w codziennych wyborach do tego prostego zalecenia i czy ono jest rzeczywiście proste. Wstępna kategoryzacja, potem opcjonalne odsianie tzw. ciemnej strony mocy od jasnej i świadome (do tego trzeba odwagi i konsekwencji) opowiedzenie się po jednej z nich są czynnościami utrudnionymi, gdy niewiele warte ubiera się w imitację, wartościowe nie zawsze ma potrzebę udowadniania komukolwiek czegokolwiek, a fundusze zaangażowane w komunikację są często w rękach, których intencje wiadome są wyłącznie ich właścicielom. Co jest jednak niełatwe, nie oznacza niemożliwe i jeśli zwalnia decydującego z odpowiedzialności, to w stopniu mocno ograniczonym. Indywidualna decyzja i płacenie za to, co jest dobre, a co niewarte uwagi w filmie, w literaturze, w żywieniu, w przychodzącej, odchodzącej, powracającej modzie, w nabywaniu z jego pochodną konsumpcjonizmem i tworzeniem hałd rzeczy (już) niepotrzebnych [...] - sporo tego, a w tym wszystkim po części i w całości zaangażowana jest Sprzedaż. Codziennie świat rzuca człowiekowi wyzwanie, jakby niewypowiedzianym „sprawdzam”, mając być może nadzieję na dobry obrót spraw, ale tak było od początku dziejów człowieka po zaawansowany już XXI. wiek. Uspokajam się wracając do początku - większość ludzi wie, że oceniać się powinno po owocach, nie pozorach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za komentarz