Fizyka teoretycznie nie ma związku ze Sprzedażą, choć w praktyce owszem. Zapożyczę od jednego z największych nauki, Isaaca Newtona Trzecią Zasadę Dynamiki, by zobrazować zjawisko, z którym mierzymy się codziennie. Siła naporu równa się przeciwdziałającej i to właśnie ma miejsce przy generowaniu w nas potrzeby zakupowej (może być to impuls lub proces zaplanowany na rozciągnięcie w czasie), włączając tzw. must have, first-, lastminute oraz wszelkiej mutacji dni, z przedrostkiem black-, cyber-, czy [...] (nie wszystkie karty zostały odkryte). Opieranie się przez konsumenta wykreowanej przez Sprzedaż rękami marketingu i reklamy potrzebie zakupu wymaga siły, a choć ta niekoniecznie musi być fizyczną (ukłon w kierunku Isaaca Newtona), bo bardziej siłą woli (w stronę nas wszystkich), jest wielkością bardziej znaczącą, niż myślimy, z pewnością taką, którą należy uwzględniać w procesach kierujących Sprzedażą. To swoiste przeciąganie liny, bo dokładnie tyle uda się sprzedać, ile trzeba będzie kupić, przy czym wspomniana potrzeba może być koniecznością lub jej kreacją. Choć wiele lat minęło jestem pewien, że doświadczał tego bardziej lub mniej świadomie również Isaac Newton.
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
AI i kreda
Chłodno dzisiaj, ale warto było iść piechotą, by spotkać proste i genialne hasło - zaproszenie, napisane kredą, jakby na chwilę, choć w mojej pamięci zostanie dłużej. "Na zimno najlepsze są frytki". Sprzedaż potrzebuje sztucznej inteligencji, choć nie mniej, niż pudełka kredy.
mięta
Poczuła Sprzedaż do sprzedaży miętę. Dotykając koloru wprowadziła u części ludzi szukających możliwości odświeżenia wnętrz uczucie spełnienia. Uzyskany kolor wszedł do oficjalnego kanonu barw, trochę jakby na gapę, a znalazł zastosowanie w modzie, dając zadowolenie jej użytkownikom oraz obserwatorom. Mięta sprzedaje już oficjalnie w meblarstwie, w reklamie i z pewnością odnajdzie się tam, gdzie jeszcze jej nie ma. Zadomowiła się na dobre też w branży medycznej, natchnęła miętową myślą producenta herbaty, by zająć miejsce na półkach w "spożywczym", a przez to w domach ludzi spragnionych kojącego naparu. W połączeniu z cytryną i zimną wodą bardzo dobrze orzeźwia podczas upałów. Kto nie próbował, ma co robić. Mięta na tym niekoniecznie zamierza poprzestawać, bo potencjału miętowych możliwości nie wyczerpała. Jak widać całkiem dobrze radzi sobie w handlu. Poczuła Sprzedaż do sprzedaży miętę.
bieg Rzeczy
Pośród spraw, które widać na pierwszym planie istnieją równoważne, choć mniej przykuwające uwagę. Startują codziennie Rzeczy niezbędne i zbyteczne, mierząc się w wyścigu na wspólnym torze. Uczestnicy nieszczególnie myślą o mecie, raczej o tym, kto kogo wyprzedzi, by przede wszystkim znaleźć miejsce w górnych partiach tabel wyników, które postawiono w punktach precyzyjnie skorelowanych z kalendarzem. Na starcie biegnący ubierają koszulkę, wybierając z takich, na których widnieje napis Jakość, na części z nich Cena, na innych Trwałość. Są też dostępne ubrania bez oznaczeń i te wybierane są przez biegnących najczęściej na start biegu, choć z reguły tylko na chwilę. Każdy może wziąć więcej ubrań, z czego sporo uczestników korzysta, by zmieniać je w trakcie biegu. Kolorowo jest przez to i zmiennie, a prawie nic nie jest takie samo, jak dosłownie sekundę wcześniej. Rzeczy w trakcie wspólnego wysiłku orientują się, że rodzaj założonej koszulki spowalnia lub przyspiesza bieg, a wyciągnięte z tego wnioski po pewnym czasie wpływają na indywidualne decyzje biegnących, choć nie można powiedzieć, że wszystkich. Większość biorących udział w wyścigu ma swoich opiekunów, którzy co pewien czas podbiegają do podopiecznych, by zasugerować zmianę ubioru. Niektórzy biegną stałym tempem, jakby nie zwracali uwagi na innych, ale też na tablice wyników, których sporo mijają. To nieszczególnie liczna grupa w całości, choć zauważalna. Czekają na metę. Są tacy, którzy co pewien czas przyspieszają, by po chwili odetchnąć, niektórzy odpadają z biegu w sposób naturalny, co widać z obserwacji z wyprzedzeniem, inni kończą udział z nieokreślonych przyczyn, choć bywa że zostają wypchnięci przez współtowarzyszy, z którymi ręka w rękę, noga w nogę od dłuższego czasu biegli. W tłumie biegnących, a być może z powodu wzniesionego kurzu dość częstym zjawiskiem jest próba zamiany znaczeń Rzeczy ze zbytecznych na niezbędne. Obserwuję z ciekawością ten osobliwy bieg, choć mam wrażenie, że nie tylko ja. Jak okiem sięgnąć dostrzegam tabele wyników, systematycznie przy końcu miesiąca, kwartału, roku, bo nie da się nie zauważyć w nich cel dążeń i wysiłków biegnących, szczególnie jeśli chodzi o górne partie zestawień. Wyznaczonej mety po horyzont jedynie nie widzę, choć możliwe, że jej nie przewidziano lub jest uwzględniona, tylko jeszcze nie dzisiaj. Pośród spraw, które widać na pierwszym planie istnieją równoważne, choć mniej przykuwające uwagę.
historia i jej liczby
Historia to też liczby. Na zdjęciu ręka 50-latka, 35-letni zegarek, gryf 30-letniej gitary oraz opaska z datą 1 maja 2025 i numerem przypisanym do piszącego te słowa. Wczoraj we Wrocławiu pobity został Gitarowy Rekord Świata (jednocześnie grało 8122 ludzi). Wspaniała atmosfera i tworząca się historia, z pozoru tylko błacha. Wracając do wymienionych dat nasuwa się nieobowiązkowa refleksja, że trochę pod prąd temu, co się dzisiaj komunikuje konsumentom, trwałość nie musi mieć związku z ceną. Osobiście kupiłem ten prosty, nakręcany zegarek oraz jedną z tańszych gitar. Tyle lat minęło, a wszystko działa zgodnie z przeznaczeniem. Niewiele obecnie takiej potrzeby rynku, choć wciąż mają znaczenie liczby, jedynie w innych kolumnach tabel (niektóre z nich urastają do rangi bóstwa i być może to jest przyczyną). Niechcący wyszła krótka historia o Sprzedaży, a skoro historia to też liczby, każda z wymienionych wyżej daje mi znać jeszcze, że jakkolwiek pejoratywnie to brzmi, sam (włącznie z tym, co mam do powiedzenia) jestem już historią :)



