Mijam mima, który
skrupulatnie przygotował się do roli. Efekt osiągnął, przykuwając uwagę na
dłużej, niż planowałem. Nie dowiem się, kogo i co zakrywa misterne przebranie,
tajemnicą zostanie osobista historia ulicznego twórcy, wraz z jego dzisiejszym/
wczorajszym/ ogólnym nastrojem, ukazująca na zewnątrz to, co dostrzegłem i
odnajdująca się z kolei w zbiorze nieokreślonych liczbą oraz rodzajem
kontynuacji, w jakże różnej interpretacji odbiorców. Artysta w uzewnętrznieniu
nie ma żadnych gwarancji, a liczyć może na mariaż przewidywania/ instynktu z
doświadczeniem, przy towarzystwie nieodzownej, choć często
ignorowanej oczywistości, w postaci braku gwarancji, czy jak kto woli
nazwać - niepewności. Ta ostatnia paradoksalnie jest nieoceniona, ożywiając
samą twórczość - pole rozwoju i życia mima.
Jakże
bliskie jest to handlowej codzienności. Kilka ostatnich zdań właściwie
odwzorowuje jej zgrubny schemat. Jeśli w Sprzedaży nie jest tak, jak byśmy
chcieli, być może właśnie ożywa jej tętno. Mimo że w ciągu dnia /tygodni/
miesięcy we wrażeniu ulicznego artysty w przebraniu, którego spotkałem kontakt
międzyludzki jest zjawiskiem powszechnym, choć zawsze niepowtarzalnym, z mojej
perspektywy był co najmniej niecodziennym, wręcz unikalnym, dając początek szerszej
refleksji, w tym słowom, które spisałem. Czy odnajdą się w zbiorze
nieokreślonych liczbą oraz rodzajem kontynuacji, w jakże różnej interpretacji
odbiorców, jak wszędzie - nie ma żadnych gwarancji.
PS. Wydaje mi się, że mim patrzył również na mnie, jakby tego jednego z codziennych spotkań nie planował. Nie zamierzałem przykuwać uwagi, nie miałem misternego wizerunku, ale co za tym się kryje, niech myśli.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za komentarz