Dobrze wykorzystać prąd rzeki, trendy, popularne i sprawdzone przez innych drogi, choć warto zostawić sobie miejsce na refleksję, a może przestrzeń na działanie, by spróbować wejść w mniej uczęszczany szlak, w efekcie (kto wie?) ubogacić ludzkość własnym wkładem twórczości, czy wizją [...] (uzupełnić indywidualnie), nawet jeśli wydaje się coś dzisiaj nieśmiałą utopią z tzw. innej bajki, niepopularnej lub wręcz ekstremalnie nieznanej. Nikt nie da gwarancji, że pogląd, pomysł + sposób jego realizacji, nawet jeśli wydają się dzisiaj nikomu niepotrzebne, nie staną się ziarnem, czy inspiracją, dającymi początek dobrym/ potrzebnym owocom na przyszłość. Póki co klaszczemy jak każą, choć brzmi to mocno i obciążająco.
Oglądając kolejne na przestrzeni lat wersje tzw. talent show, choć dzieje się to już sporadycznie, nie umiem odgonić od siebie znaków zapytania (czasem jest to wykrzyknik), że po pierwsze nie wszyscy mają jednakową możliwość udziału w tego typu programach (proszę zaprzeczyć, jeśli się mylę), po drugie jurorzy, nawet jeśli z tzw. branży, nigdy nie są nieomylni, raczej patrzący przez filtr własnych, z definicji ograniczonych doświadczeń i (nie ukrywajmy) również kompetencji oraz niestety znacznej pokusy korzystania z priorytetu promocji własnej osoby. Znów proszę o argumenty przeciw, bo choć nie dzieje się tak zawsze, jest to zauważalnie i być może to jest przyczyną, że rzadko oglądam już takie produkcje i stąd znaki zapytania (czasem wykrzykniki), których ciężko mi się wyzbyć, bo przebijają warstwy nakładanej co chwilę na nowo farby, jakby były napisane woskiem.
Warto mieć świadomość, że z perspektywy sceny (wykonawca), odbiorcy (juror i widz, w tym ja) oraz reszty świata, która kompletnie się tym nie zajmuje, a mimo to trwa, odbywa się niedoskonała selekcja z bez wątpienia niekompletnego materiału, co ma przełożenie (stety/ niestety - niepotrzebne skreślić) na sposób kreowania/ wykonywania twórczości przez następców. Ta teza jest ważniejsza, niż się pozornie wydaje - ludzie korzystają z tego co utorowane i za co świat płaci, bo jeśli zrobię podobnie, prawdopodobnie zaklaszczą i mi. Wstrzymajmy się jednak, mimo że to nie jest obowiązkowe, chociaż na ułamek sekundy, gdy wskażą tablicę z napisem APLAUZ. Tak, żeby nikt się nie zorientował, ale by uszanować bardzo ważne własne zdanie oraz nieeksponowany talent ludzi, których z różnych powodów na scenach nie widzimy.
Istnieje potencjał nieodkryty, trochę jak ciemna materia we wszechświecie, o której mało, a może raczej prawie nic nie wiemy. W talent show jest imponująca, inspirująca, potrzebna światu, ale tylko część prawdy, zdecydowanie bardziej mniejsza niż większa, odsiana w soczewce oczu wybranych wg obarczonego błędem klucza oceniających. Porównania do innych twórczości nie są jedynie słuszną drogą w tworzeniu, decyzja jurorów nie wyklucza odmiennego poglądu, a ocena [nasze własne imię i nazwisko] wciąż ma znaczenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
dziękuję za komentarz