Najciekawsze i fascynujące, bo nieodkryte w tworzeniu i jego owocach jest to, że codziennie, a właściwie w każdej chwili otwiera się na tym polu czysta karta, a sposób jej wypełnienia/ zapełnienia/ wykorzystania zawsze będzie tajemnicą. Wszystko co człowiek do tej pory osiągnął na płótnie malarskim, na kliszy filmowej, na pięciolinii i w innych obszarach realizacji ludzkiej pasji nie ma granicy i raczej jej nie będzie miało. Paradoksem i jednocześnie pozytywnym stygmatem talentu ludzkiego i pójścia jego drogą jest to, że jest bezcenny, a oprócz zaangażowania czasu nic nie musi kosztować. Zawsze będzie tak, że ktoś zagra na szklankach z różną ilością wody ekstremalnie trudną etiudę lepiej, niż ktoś inny na profesjonalnym fortepianie. Jest natomiast jedno "ale", bo tworzenie oraz wspieranie talentów ludzi jest tym, za co są odpowiedzialni wszyscy jego odbiorcy, czyli również piszący i czytający te słowa. Bo z jakiejś przyczyny temat muzyczny "You" [Ten Sharp] jest mimo wielu już lat zgodnie z jego fragmentem "always on my mind", a większość "hitów" (mała litera niech zostanie) kilku ostatnich lat wyparowało w niebyt, mimo że w swojej chwili istnienia miały miliony odtworzeń, czy powinienem określić odsłon. Być może dlatego, że kunszt muzyczny poznaje się niekoniecznie po ilości wyświetleń w internecie ale lat, po których utwór wciąż wywołuje na plecach "ciarki". Mimo więc, że wiara iż nadejdzie dzień, w którym warsztat i talent ludzki na powrót zatriumfują w starciu z hołdowanymi powszechnie kliknięciami/ odwiedzinami/ odsłonami wydawać się może na tę chwilę utopią mam cichą prośbę nieobligatoryjną/ obligatoryjną (niepotrzebne skreślić). Nie mówmy o tym ludziom ćwiczącym latami z zamiłowania/ powołania własny warsztat wg różnych odmian talentu i pasji. Nie mówmy, że osiągając po latach/ dziesięcioleciach ćwiczenia na instrumencie muzycznym poziom perfekcji będą musieli mierzyć się w "rankingu odsłon" być może z kimś spoza kategorii muzycznej. Częściej też kliknijmy/ odsłuchajmy/ zobaczmy TO, CO NA TO ZASŁUGUJE, gdyż "bańka" ma jedną podstawową i pierworodną właściwość. Pęka. Być może to dobrze, może odwrotnie, być może to nieistotne, tutaj każdy ma prawo do oceny własnej, może nawet oceny twórczej. W wyniku podobnej oceny, choć w innym kontekście stworzono przed laty muzyczny pomnik "Dziwny jest ten świat".
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
AI and I
Sporo ważnych i
znanych (wbrew pozorom to nie to samo) ludzi się ostatnio tym zagadnieniem
zajmuje, więc dla odmiany oraz zdrowej równowagi w przyrodzie głos ode mnie.
Ponieważ nośnym tematem jest wyręczanie ludzi w ich twórczości przez sztuczną
inteligencję chciałbym nadmienić, że wszystkie myśli/ tematy/ treści, które od
kilku lat umieszczam w tej skromnej blogoszufladzie wyszły spod mojej ręki.
Może twórczość to zbyt duże słowo i z pewnością AI nie ma powodu zajmować się
akurat mną, to gdyby nawet i gdyby kiedyś, podejmę rękawicę. Nie mam z nią
szans w wielu, a może prawie wszystkich aspektach, ale w tym konkretnie
bezbronny nie jestem. Zauważyłem u siebie okresy "tłuste" i
"chude", jak to w przyrodzie, ale składają się na obraz i kształt
tego co chciałem i chcę oraz jak chciałem i chcę przekazać. To mój przekaz.
Dzieje się tak do dzisiaj. Dziękuję wszystkim, którzy poświęcają bezcenny czas
na myśli, które spisuję. Mimo że ślady AI pozostaną zapisane w cyfrowym kodzie
na wieki, a moje zostawione na piasku bez większego wysiłku zmyje deszcz i
rozwieje wiatr, z jakiejś przyczyny jestem. Nie wyręczając się nikim i niczym
tytułuję dzisiejszą refleksję "AI and I".
puste krzesło
Udało mi się napisać
kilka tekstów okołosprzedażowych, a niektóre napisało niejako życie wskutek
wieloletniej obserwacji. Mam nadzieję część z nich ciągle przede mną, bo oczy i
uszy mam póki co otwarte. Uważam, że Sprzedaż podobnie jak inne dziedziny życia
nigdy nie da się poznać w pełni. Być może to dobrze. Zbyt często człowiek
chciałby wiedzieć wszystko. Czas mija, a wraz z jego upływem przychodzi
refleksja, która najprawdopodobniej się nigdy nie zdezaktualizuje. Czy
Sprzedaż mnie jeszcze zaskoczy? Jednocześnie mam nadzieję i jestem
tego pewien. Ona tasuje karty i gra perfekcyjnie z każdym. Niejednokrotnie
wiatr czasu poprzewracał misternie ustawione stoły negocjacyjne, a przygotowane
do podpisu umowy rozwiał przeciąg od okien otwartych tym wiatrem na przestrzał.
Utwierdzam się w tym obserwując ponad 20 lat przychodzące znienacka na rynku
wolty, czynniki od siebie niezależne i symultaniczne oraz bodźce podsycające i
dławiące, na które mamy wpływ mocno lub całkowicie ograniczony. Do końca nie
wiadomo też które są którymi oraz czy do gaszenia chwilowego pożaru wzięliśmy
wiadro z wodą, czy może z benzyną. Obserwuję i działam, a czy Sprzedaż mnie
jeszcze zaskoczy, jednocześnie mam nadzieję i jestem tego pewien. W tej
niemożności poznania Jej do końca dostrzegam tajemnicę i powód do pokory. Być
może zawsze będzie zbyt wcześnie, by powiedzieć "jestem ekspertem".
Mimo upływu lat wciąż zostawiam innym jego zaszczytne krzesło.
odejście z rynku
Odejście znaczącej firmy z rynku/ obszaru działalności pokazuje, że Sprzedaż nie jest łatwą dziedziną. Wszystkim ludziom z nią związanym życzę powodzenia oraz niegasnącej pasji. [Decyzja Shopee w Polsce | 12.01.2023]
światło[i]cień
Świeca od chwili powstania dawała światło rozproszone, które w
przewidywalny sposób padało na drewniany stół. Było ciepłe i przyjazne, a mimo
że drżące pozwalało czytać. Dzięki temu, że było niespokojne, paradoksalnie
uspokajało. Światło świecy miało intencję. Wniosło ułatwienie niektórych
czynności i komfort do codzienności, co odcisnęło się w ilości sprzedanych na
świecie świec od początku ich powstania. Z wyjątkiem pożarów spowodowanych
ludzką nieostrożnością, nieuwagą, czy bezmyślnością dobre było i jest
światło świecy. To naturalne światło do dzisiaj przysługuje się ich
użytkownikom. Jest symbolem czuwania i tlącej się ludzkiej pamięci.
Światło jej młodszej kuzynki latarki było chłodne, by
nie powiedzieć zimne, za to charakteryzowało się możliwością punktowego
oświetlenia konkretnego miejsca. Miało duży zasięg i doskonale sprawdzało się
podczas wędrówek "po przygodę", schodzenia do zaciemnionej piwnicy
oraz do poszukiwania nocą zaginionych kluczy. Światło latarki miało
intencję. Wniosło ułatwienie niektórych czynności i komfort do
codzienności, co odcisnęło się w ilości sprzedanych na świecie latarek od chwili
ich wynalezienia. Ich byt uzależnił się od baterii i z wyjątkiem sytuacji
niespodziewanego ich wyczerpania dobre było i jest światło latarki. To sztuczne
światło do dzisiaj przysługuje się użytkownikom.
Wymieszały się na przestrzeni lat znaczenia i funkcje
światła. W międzyczasie wprowadzono jednostkę [lx]. Pomimo podstawowych różnic
pomiędzy światłem naturalnym i sztucznym oraz odmiennych zasad ich użytkowania
światła pochodzące ze świecy oraz latarki miały i mają cechy wspólne. Mają
intencję. Poza wniesieniem do życia komfortu i wygody dają poczucie
bezpieczeństwa, a padając na przedmioty zatrzymują się na nich powodując cień.
Ten ostatni pojawia się paradoksalnie dzięki światłu i z racji jego braku. Zauważył
to zjawisko człowiek, by wprowadzić do malarstwa światłocień.
Z wykorzystaniem ludzkiej kreatywności,
której przyświeca alegoryczne naturalne i sztuczne światło myśli,
natchnienia, sugestii i inspiracji oraz dzięki Sprzedaży wymieniają się i
ewoluują cechy światła odbierane przez jego użytkowników subiektywnie. Bywa że
są to sprzeczności. Naturalne i sztuczne, zimne i ciepłe, ostre i łagodne,
intensywne i słabe, bezpieczne i wywołujące lęk, retro i nowoczesne, zbyteczne
i niezbędne […]. Nawiasem urywam podział kreowany przez Sprzedaż i wzbudzający
u kupujących chęć zakupu. Podział z pewnością się jeszcze nie skończył, a to
pokazuje, że Sprzedaż podobnie jak światło ma intencję.
Znacznie wcześniej niż od początków dziejów człowieka
światło było niezbędne. Udowadnia to w milczeniu słońce, starszy brat
świecy. Pisząc te słowa korzystam ze źródła światła podobnego do tych,
które używają je czytający. Wpuszczam również światło między wersy tekstu,
by oddzielić myśli. Kto wie, być może rzucą światło na myśli od niedawna lub od
zawsze istniejące w cieniu. Tak działa inspiracja.
Do dzisiaj niezmiennie światło ma intencję, a świeca i
jej młodsza kuzynka latarka z technologicznym potomstwem wnoszą ułatwienie
niektórych czynności i komfort do codzienności. Widać to na wykresach
Sprzedaży. Do dziś żyje sztuka i jej światłocień, a myśląc o tytule tekstu
którym zajmuję uwagę czytających, w słowie „światłocień” zastosowałem
oddzielenie wyrazów za pomocą symbolu świecy [i]. Od świecy zacząłem i jej
akcentem zakończę.
Świeca od chwili powstania dawała światło rozproszone, które w przewidywalny sposób padało na drewniany stół. Było ciepłe i przyjazne, a mimo że drżące pozwalało czytać. Dzięki temu, że było niespokojne, paradoksalnie uspokajało. Do dziś jest symbolem czuwania i tlącej się ludzkiej pamięci.



