Gdy dowiedziałem się,
że kilka osób zajmie się recenzją, poczułem obawę. Moja skromna książka wśród
ogromu znakomitych innych, to ryzyko, tym bardziej że wszystko, o czym
napisałem wyszło z mojego wnętrza. Szczerość zawsze jest ryzykowna. Owocem
oceny recenzentów (bardzo Wam dziękuję za poświęconą uwagę) jest poniższa
audycja i gdyby czas pozwolił, proszę o odsłuchanie. Proszę również o skupienie
się na audycjach poprzednich, dotyczących innych Autorów. Dziękuję
wszystkim.
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
rozmowa o
natura Sprzedaży
Sprzedaż jest osobliwa. Planuje trwanie z wyprzedzeniem, choć wrażeniem jakby od niechcenia, bliźniaczo podobna tym do natury. Subtelna i krucha, jednocześnie trwała i wytrzymała. Najsilniejsza, jak samiec alfa i najdelikatniejsza, jak nowo zrodzony potomek w stadzie. Można mieć do niej stosunek obojętny, mimo że tkwi się w niej na wskroś. Do niczego nie zmusza, choć być może takie mamy mieć wrażenie. Lubi dominować pierwszy plan, chętnie odnajdując się na zapleczu i w tle wydarzeń. Daje się okiełznać, rezerwując sobie pierwiastek dzikości, kierowanej pierwotnym instynktem. Podobnie jak żagiel, ma możliwość poddać się kaprysom wiatru, docelowo wykorzystując jego napór na swoją korzyść. Datując swój początek w punkcie nieokreślonym, a z pewnością zanim wymyślono liczby pozostaje wiecznie młoda i będąc świadkiem większości bezeceństw świata, a właściwie człowieka na przestrzeni wieków, pozostaje niewinna i naiwna. Zapomina i pamięta, czuwa i śpi, kopiuje i kreuje. Tyle samo logiczna, co paradoksalna i w tym samym stopniu wytłumaczalna, co nieodkryta. Sprzedaż jest osobliwa.
nosacz z Januszexu
Refleksja bardziej żartem, niż serio, ale na tyle serio, że refleksja. Wydawało mi się kiedyś, że stosowanie imienia Janusz w kontekście bez wątpienia pejoratywnym jest cichym hejtem w białych rękawiczkach, w dodatku za ogólnym, nie tylko przyzwoleniem, ale i poklaskiem, oraz że dotyczy wieku mniej dojrzałego, niż dorosły. Wybudziłem się jednak z tego koszmarnego snu :) Tak, człowiek potrafi się rozmarzyć. Niczego nie zmienię, ale też nie zamierzam, choć trochę się dziwię, że mamy z tym styczność wciąż i choć mi to nie musi (choć może) przeszkadzać, kogoś może to dotykać na wskroś, a może i do kości. Zwracam na to uwagę i proponuję podłożyć do memów z nosaczem sundajskim imię własne. Nie raz, na próbę, ale na lata. Pozdrawiam wszystkich czytających te słowa, bez względu na imię, jednak z minimalnym wyróżnieniem Januszów, tych przeciętnych jak ja, ale i wielkich ludzi sztuki, kultury, nauki i [...] (nie jest trudno znaleźć). Zadziwiające, jak to się stało, że odnieśli sukces, wszak są specjalistami od Januszexów :) Bądźcie dumni ze swojego imienia. Bez wyjątku wszyscy. PS. Zdjęcie powyżej nie przedstawia Janusza. Jest za przystojny, chyba, że ma klapki na stopach w skarpetkach.
iskra
Większość, jeśli nie wszystko, co dzisiaj króluje na szczycie ludzkiej uwagi ma źródło, bez którego by nie istniało, a za kilka (-naście/ -dziesiąt/ -set) lat okaże się schodem pośrednim do tych powyżej. Ważne, żeby wspólnie nie prowadziły donikąd. Oglądam pierwsze (4-6) części Star Wars i mimo widocznych dzisiaj (bynajmniej kiedyś) niedoskonałości wizualnych mam nadzieję, że zostawią je w formie nienaruszonej. To korzenie, do których warto wracać. Jeśli uznajemy za ważne poprawianie, ulepszanie, wyostrzanie, uaktualnianie [...], to ważniejsza, jeśli nie najważniejsza jest pamięć o pierwotnej iskrze w umyśle twórcy, która początkuje całość sagi. Ona cały czas płonie i kto wie, czy jeśli zbyt daleko od niej odejdziemy, nie zauważymy po drodze znaku ślepa uliczka. Do ogólnoświatowego sukcesu swoją cegiełkę na przestrzeni dziesięcioleci dołożyła również Sprzedaż, bardziej lub mniej planowana, mająca jak widać zdolność wejścia w kulturę i ludzkie zwyczaje na dobre, by co dobre, mogło trwać. Sprzedaż również ma iskrę, do korzeni której warto wracać. Jest niekoniecznie zależną od liczb, bo jest obecna tak samo intensywnie w spojrzeniu w oczy Klienta, mimo braku transakcji, jak w rocznym zysku rynkowego giganta. Większość, jeśli nie wszystko, co dzisiaj króluje na szczycie ludzkiej uwagi ma źródło, bez którego by nie istniało.



