jedna litera


Jedna litera różni słowa „efektownie” od „efektywnie”, kierując ich znaczenia na strony zupełnie innych "bajek". I można „palić gumy” stojąc tak naprawdę w miejscu, na zahamowanym przednim kole, a można tym samym pojazdem, z wiatrem we włosach, "efektywnie" pokonywać kilometry.
Wg powiedzenia "krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje”, a wtrącę, że czynności życiowe (niezbędne), jak bicie serca i oddech, następują niemal w zupełnej ciszy. I ludzie trochę podobnie, potrafią "robić show" i inne z gatunku "zróbcie hałas", w istocie stojąc w miejscu, na tzw. "zahamowanym kole". Oczywiście istnieje więcej niż "jeden worek", żeby wszystkich w nim bynajmniej nie umieszczać, bo potrafią ludzie w cichości "robić swoje", co zauważy ktokolwiek po latach lub nikt nie będzie tego świadom.
"Efektownie" i "efektywnie" - jedna litera ma możliwość zmienić wszystko. Stwierdzeniem "ma możliwość" wykluczamy "pewność", więc zostało pole do działań, by uzyskać część wspólną znaczeń "efektowny" i "efektywny", bo choć "mogą", wcale nie "muszą" się wykluczać (bingo!).
Mamy przykłady inicjatyw/projektów jednocześnie "efektownych i efektywnych" oraz istnieją ludzie "efektowni i efektywni". A łatwo poznać ich po tzw. "owocach", które zostaną (lub nie), gdy wiatr rozwieje dym spalonej gumy.

Oda do Starości

Mimo skromnych możliwości autora, poniższy tekst zawiera przesłanie. Niech ma swoją przestrzeń.

 

Jeśli wyłączą światową sieć, zwaną potocznie internetem, tak zwyczajnie, nie nastąpi zagłada ludzkości. Nie. Będą tacy, którzy tego nie zauważą. W dalszym ciągu rumienić się będą w piecach bochny chleba, pieczone z pamięci. Lekarz osłucha i przepisze lek, z pamięci. Starsza Pani w kościele zaśpiewa kolędę, do końca, do ostatniej zwrotki, z pamięci. Rolnik wyjdzie w pole, zaorane i obsianie z pamięci i zaplanuje dalsze czynności. Z pamięci.

 

Gdy owe "z pamięci" zawiedzie, zwrócimy się do tych z resztką pamięci, być może dotkniętych demencją starczą, za to nieskażonych wszechobecnym "wsparciem" wyszukiwarki. Zwrócimy się do Starców po ostatnie bastiony zapamiętanych przez nich

przepisów kulinarnych, zasad współzależności międzyludzkich, szacunku do człowieka i przyrody, "babcinych" metod leczenia oraz "dziadkowych" sposobów napraw i użytkowania prostych (czyżby?) narzędzi codziennego użytku.

 

Zwrócimy się do tych, co słyszeli od świata "jesteś za stary". Starość będzie atutem, a "stary" komplementem. Jeśli wyłączą światową sieć, zwaną potocznie internetem, tak zwyczajnie,

nie nastąpi zagłada ludzkości. Nie. Będą tacy, którzy tego nie zauważą.

 

|Oda do Starości| © Janusz Zacharewicz

telewizja śniadaniowa

Telewizja śniadaniowa, fragment - obserwacja własna.

[...]
1. Materiał sponsorowany.
2. Spot - sponsor prognozy pogody.
3. Prognoza pogoda sponsorowana - przekaz połączony z reklamą miejsca przekazania prognozy.
4. Powtórny spot - sponsor prognozy pogody.
5. Przerwa reklamowa.
6. Materiał sponsorowany.
[...]

Smacznej reklamy :)

człowiek lubi Historię powtarzać

Historia lubi się powtarzać sama z siebie, ale i człowiek celowo lubi Historię powtarzać, gdyż z reguły łatwiej jest kopiować, niż wymyślić coś od podstaw. Powtarzać Historię w rozumieniu tego, co już się wydarzyło, co już ktoś wymyślił, wypróbował i wziął na siebie ryzyko nieznanego, niebezpieczeństwa, a także niepowodzenia. Łatwiej przychodzi branie przykładu i uczenie się na czyimś i oczywiście też swoim przypadku. Na przypadku, który już miał miejsce, bo już się coś zdarzyło i jest wspomnianą Historią. W tym kontekście i świetle upominam się dla nich o szacunek i uznanie, bo się należą i są zasłużone. O szacunek dla tych, którzy Historii nie powtarzali i nie robią tego również dzisiaj. Dla pionierów, prekursorów, naukowców, wynalazców i pasjonatów różnych branż, eksplorujących nieznane w swoich czasach obszary i nieprzebyte chaszcze ludzkiego intelektu oraz nauki, czy sztuki. Pasjonatów, takich jak Grigorij Jakowlewicz Perelman, współczesny wirtuoz, by nie powiedzieć Michał Anioł matematyki, nie zawsze dbający o przyziemność, jak choćby własny wygląd i odżywianie, mając natomiast przed oczami cel wyższy, czasem tylko dla siebie, a może również dla innych.


Nieraz słyszeliśmy stwierdzenie, a może nawet sami je wypowiadaliśmy, że artysta wyprzedził swoje czasy, swoje pokolenie, gdyż był pionierem i robił coś inaczej niż pozostali w branży, a czas ocenił nie inaczej jak po swojemu, więc po czasie, że było to genialne i ponadczasowe. Takie wrażenia mamy oglądając twórczość Otto Müller’a, wielkiego malarza i mentora swoich uczniów, który wprowadził do obrazu element znany z naszego komiksu i kreskówek, czyli kontur. Niby takie proste i oczywiste, ale jakże odważne w jego czasach, by malować inaczej i tak, jak w rysunku dla dzieci, dopiero właśnie w taki niejako sposób ujarzmiając sztukę pod swoje nowatorskie spojrzenie, narzucające nawet kolorom przedmiotów i postaci ich niestandardowe oblicze. Tego uczył też swoich uczniów, którzy mimo zdolności niemal fotograficznego odwzorowywania ołówkiem i pędzlem rzeczywistości świadomie wybierali coś innego, oryginalnego, coś własnego, co po latach byłoby ich niepisanym zastrzeżonym znakiem towarowym, choć o to ostatnie być może niekoniecznie dbali. Dbali natomiast o bycie artystą zgodnym ze swoją drogą, wydeptaną przez własne buty. Dbali o wybór świadomy "czego chcę i jak chcę" TO robić oraz dbali o wytrwanie w obranym kierunku. A iść swoją, niezrozumiałą być może dla innych drogą nie zawsze jest łatwe cytując samego Jezusa, że „żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie”. Wspomniany Otto Müller wprowadza niepowszechne wówczas równouprawnienie ucząc malarstwa kobiety oraz Żydów, co nie było w jego czasach popularne, mimo że dzisiaj to oczywistość. 


Historia lubi się powtarzać sama z siebie, ale i człowiek celowo lubi Historię powtarzać, co pokazałem roboczą ilustracją do tego tekstu. Skądś chyba to znamy. Z reguły łatwiej jest kopiować, niż wymyślić od podstaw. Łatwiej natomiast nie zawsze znaczy lepiej, choć jednocześnie nie znaczy, że gorzej. Mimo że w kopiowaniu od dobrych przykładów nic zdrożnego niezaprzeczalnie pionierom i prekursorom różnych dziedzin, widocznych czasem, choć nieczęsto, bo tworzą w cichości i w osamotnieniu również dzisiaj należy się szacunek i uznanie. Zasłużone uznanie za podjęte ryzyko, za konsekwencję, za odwagę, za misję, za wizję i za pozostanie na obranej przez siebie, być może niewydeptanej przez poprzedników drodze. Dobrze też, że ludzie mają potrzebę tworzenia pomimo mierzenia się z krytyką. Tadeusz Boy-Żeleński niczym Robin Hood trafił w środek strzały wbitej wcześniej w „dziesiątkę” na tarczy swoim słynnym stwierdzeniem „krytyk i eunuch z jednej są parafii, obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi”.

Notes "rozbrajacz"



Napompowana stresem atmosfera podczas spotkania pęka i ulatuje, ustępując miejsca spokojnej rozmowie, gdy wyciągam swój różowy notes do spisywania ustaleń.

Pamiętam pewien żart: "Było nas trzynastu. Ja i moja dwunastnica". Chcąc nie chcąc, na spotkaniu zawsze jest nas trzech. Klient, ja i mój Notes "rozbrajacz".