Tajemniczy to świat, w którym promocja evergreenów potrafi milczeć lub siedzieć na ławce rezerwowych dekady, przyglądając się dobrze nasmarowanej maszynie. Fascynujące, choć na zdrowy rozum oczywiste, że książkowy bestseller dociera do czytających przez lata wyłącznie niesioną wartością, bez wsparcia pieniędzy. Sprzedaż potrafi osiągać wyniki nie angażując zasobów, a asystując jedynie, jakby w cieniu i milczeniu, może nawet z podziwem, bo wciąż chce się uczyć. Poza tym, że istnieją takie procesy sprzedażowo-zakupowe, choć (niestety) na co dzień nie zwracamy na nie uwagi, albo przysłaniają je inne, może i narzucone, są też takie, które przyczyniają się do kierunkowania i budowania dobrych gustów oraz uzupełniania tej części życia, poza wypełnioną i już nadto ubitą niską jakością, niewiele wnoszącym lub wręcz szkodliwym, za to modnym trendem, czy wreszcie koniecznością monetyzacji, bez względu na przedmiot sprzedaży oraz podmiot kupującego. Tajemniczy to świat, czasem fascynujący, a Sprzedaż wciąż chce się uczyć.
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
prymat
Mimo tego, że technologia w coraz większym zakresie wyręcza ludzi (choć jest dokładnie odwrotnie, bo ludzie wyręczają się technologią) wiem, choć bez pewności, że człowiek wciąż ma prymat w tworzeniu. Nieuzbrojony, ale bynajmniej bezbronny. Dokładnie taki, który skupił w dłucie Michał Anioł, Ennio Morricone na kartce z pięciolinią, a w kawałku węgla Wiktor Zinn. Czas za wiele nie zmienił.
przepychanka
To przesadnie słodkie, tamto już mniej, tutaj jakby nie dosłodzili, a to zupełnie bez cukru. Wszystko znajdzie amatora dopasowanej przekąski, deseru, bardziej lub mniej regularnego posiłku oraz […]. W tym celu powstało. Chciałbym to, ale zdrowie nie pozwala, a tego nie chcę, choć dokładnie to mogę. Pomiędzy chcę jedno, a mogę inne oraz muszę to, choć nie takie wolę trwa mocowanie się ludzkiej woli z naporem sił Sprzedaży i marketingu. Te ostatnie wspomagane są nieokreślonymi w skali świata pieniędzmi, stąd walka jest nie tyle nie do końca, co całkowicie nierówna. Przepychanka u każdego człowieka, choć Sprzedaż nazwie go Klientem/ odbiorcą/ targetem jest indywidualna, mimo że wszystkie łączy wspólny paradoks. Trwają nieustannie, co można opisać systemem 24/7 z małą przerwą na czynnik ludzki w postaci snu, choć mają jednocześnie, pochodzącą również od człowieka możliwość zatrzymania. Sytuacja przypomina ukształtowaną przez genialną naturę pajęczą sieć, bez wątpienia silną, choć tylko do pewnego stopnia. Zatrzymanie lub podważenie, przynajmniej chwilowe procesów składających się na wewnętrzną w każdym człowieku, choć Sprzedaż nazwie go Klientem/ odbiorcą/ targetem przepychankę ma siłę ograniczoną, choć wystarczającą dla odwrócenia nieodpowiedniego trendu lub utrzymania dobrego na swoim torze. Wszystko znajdzie amatora dopasowanej przekąski, deseru, bardziej lub mniej regularnego posiłku oraz […]. W tym celu powstało, choć wydaje się, że człowiek ma wciąż decydujący wpływ, a ludzka wola, mimo że bez wspomagania nieokreślonych w skali świata pieniędzy również w tym celu powstała.
Ziemia, jak Skwer
Jeśliby przypomnieć
sobie raz na jakiś czas, że jest coś jeszcze obok rzeczy ważnych i
ważniejszych, dyktowanych przez rytm dnia, małymi krokami może budować się
historia. Być może ktoś z czytających te słowa posiada swoją samotnię, indywidualną
tak, jak odcisk palca i jej autor - założyciel. Dobrze o niej nie zapomnieć. Ja
spisuję myśli, bardziej lub mniej znaczące, jak poniższa. Jedno zdanie i
kropka, a ciąg dalszy... jakiś nastąpi.
Przyglądam się znakowi Skwer Wzajemnego Szacunku we Wrocławiu i chciałbym, by znaczył więcej, niż znak, a człowiek, miliardami jednomyślnych decyzji zechciał nazwać tak Ziemię.
tak pachnie
Przechodzę, choć tego nie planowałem obok legendarnej we Wrocławiu hali targowej, w której bywałem kiedyś w miarę często, a ostatnio około 20 lat temu. Wchodzę, obserwuję, czuję gwar, choć nie do przesady, a ludzie pracują nie mniej, niż w tej chwili moje zmysły. Niewiele się zmieniło, może z wyjątkiem ludzi, bo sporo dzisiaj turystów, których nie pamiętam z kiedyś. Patrzą po raz pierwszy na to, co ja znam, choć już nie odwiedzam tego miejsca na co dzień. Klimat pozostał, w różnorodności produktów, kolorów, zapachów i cen, nie za wysokich, ale nie na tyle niskich, by kierować sprzedających do upadku. Nie przykładałem do tego wagi dwie dekady temu, choć może było podobnie. Widzę, jak stare przyciąga uwagę nowego, które to nie pozostaje dłużne i bezczynne, wchodząc z tym, co widzi w sprzedażowy związek. Kupiłem prawie to, co planowałem, a oprócz paragonu dostałem uśmiech i życzenia dobrego dnia. Odwzajemnione. W powietrzu zapach jedzenia zmieszanego z kwiatami na ostatnie pożegnanie. Smacznego wszystkim tym, co jeszcze zdążą się posilić po tej stronie, a wieczny odpoczynek tym, co jeść już nie potrzebują. Tak pachnie Sprzedaż, nierozłącznie związana z człowiekiem.




