Poniższa refleksja zrodziła się jak wiele innych. Nieplanowana. W świecie pędu za ideałem zatrzymuję się, by dostrzec coś tak oczywiste, że aż niezauważalne. Jak śpiewa Mieczysław Szcześniak, "ideałów nie ma, wiem, pogodziłem się z tym", choć z jakiejś przyczyny właśnie tacy jesteśmy. Być może dlatego, by każdy czuł się w ludzkim "stadzie" chciany i do reszty podobny. Nietrudno mnożyć różnic, które bez wątpienia istnieją, ale to właśnie łączy ludzkość od początków dziejów na ziemi. Jesteśmy nieidealni i w tym znaczeniu różni tacy sami. PS. Dobrze, że bańki mydlane nie są idealne i pękają. Czyż nie na tym polega zabawa?
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
szukałem znalazłem
Poniżej refleksja na
wskroś prawdziwa. Nie wpisuje się w pęd mojego dnia codziennego, choć
paradoksalnie cały czas jest w nim obecna. Od czasu do czasu przy chodniku
napotykamy ławki. Można z nich korzystać, choć równie dobrze iść dalej. Ławka,
na której usiadłem stosunkowo niedawno pojawiła się w miejscu nieplanowanym,
choć może była tam zawsze, a ja dostrzegłem ją po latach. Chwilowe zatrzymanie
pozwoliło mi spisać poniższe wnioski, trochę porozrzucane, choć w całości
tworzące coś na kształt podsumowania. To ostatnie nie musi być oczywiste. Każdy
ma swoje.
Szukałem przestrzeni
poza tą, którą widać. Szukałem innej poza własną racją. Szukałem siły
niezwiązanej z mięśniami. Szukałem aktualności niezależnej od
czasu. Szukałem konieczności rutynowych czynności. Szukałem ideału w
prostocie. Szukałem zasadności słów dziękuję i przepraszam. Szukałem
części wspólnych w deklaracjach i czynach. Szukałem prawdy w
oczach. Szukałem znaczenia i potencjału milczenia. Szukałem smaku
potrawy niezależnego od jej kompozycji na talerzu. Szukałem
potrzeby spotkania bez zastawionego stołu. Szukałem porządku w
chaosie. Szukałem innych znaczeń tych samych wartości. Szukałem
mądrości gatunków uznanych za prymitywne. Szukałem zasadności istnienia
niedoskonałości. Szukałem w Sprzedaży czegoś więcej, niż tylko więcej. Szukałem
szczęścia, za które się nie płaci. Szukałem światła poza
świecznikiem. Szukałem talentu poza ujawnionym. Szukałem zwycięzców
poza podium. Szukałem nieoczywistego w oczywistym. Szukałem nie
zawsze świadomie. Znalazłem.
łąka, której potrzebowałem
Różnorodność roślin i zwierząt, współgrających z potencjałem gleby i ze zmiennością warunków atmosferycznych mają możliwość stanowienia doskonałej całości. Wszystkie elementy tego ograniczonego metrami sześciennymi ekosystemu, widoczne dla oka oraz ukryte pod ziemią są równoważne i budują bogactwo łąki. Bogactwo potrzebne człowiekowi. Ja również potrzebowałem pewnego miejsca na przestrzeni ostatnich lat. Umożliwiło mi upust myśli, które z jakiegoś powodu uważam za warte spisania. Miejsce to jest celowo surowe i nieociosane, a choć cieszy się z każdej formy "poklepania po plecach", istniało od założenia do dzisiaj bez względu na nie. Trochę jakby poza i pomimo. Nie zaplanowałem w nim nowych treści, choć wciąż znajdują tu swoje miejsce. To jest dla mnie niezwykłe i w pewnym sensie ciekawe zjawisko, bo jeśli blog jest nudny, jutro może przynieść zmianę. Ponieważ podobnie jak w przypadku łąki jest to przestrzeń ograniczona, choć nie metrami sześciennymi, a moimi ograniczeniami, nie jest doskonała. Jest natomiast moja, a wszystkie jej różnorodne elementy, widoczne i ukryte między słowami są równoważne i budują kształt całości. Łąki, której potrzebowałem. Co będzie dalej z tym bytem nie wiem, choć wiem, że będzie. Ktokolwiek ma potrzebę skorzystania z przestrzeni, której jestem gospodarzem, niech czuje się jak u siebie.
zduszony żar
Unikalność myśli i wniosków jest bezcenna, a dać szansę na
różnorodność we wszelkich pomysłach/ sposobach/ metodach/ wzorcach/
konstrukcjach/ instrukcjach dotyczących różnych dziedzin życia jest niezwykle
istotne. Dzięki temu w kinematografii mamy możliwość oglądania stylu Tarantino,
ale i Nolana. Z tego też powodu cieszy ucho muzyka Morricone, ale i Eminema
oraz istnieje "kreska" Van Gogh'a na słynnych obrazach, ale również
Janusza Christy na kartach komiksu. Miejmy świadomość, że stało się to możliwe
dlatego, że wyżej wymienieni skierowali kroki na własną ścieżkę, często
różną od narzuconych standardów. Bo bezdyskusyjnie ciężko jest zostać
drugą Whitney Houston, Celine Dion, czy Eltonem Johnem, podobnie jak trudno o
kolejnego Vangelis'a, Jeana-Michel'a Jarre'a, czy Van Gogh'a. Jednak może
lepiej pozostać oryginalnym Janem Kowalskim w muzyce, architekturze,
nauce, sztuce, modzie, a może i w Sprzedaży, niż n-tym "agentem
Smith'em" w wymienionych branżach. Zamiast być produktem „fabryki klonów”
można spróbować wnieść do danej dziedziny zasób świeżego powietrza, swoją
wartość, jakość i osobowość. Może dzięki temu raz na jakiś czas na utworzonej
latami przyzwyczajeń gałęzi powstanie nowa, jaką stworzył geniusz muzyczny
zwany Królem popu. Różnorodność w każdej branży jest bezcenna, czasem
wręcz konieczna. Jest natomiast zagrożona, jeśli w określającym
działalność twórcy/ artysty/ rzemieślnika/ projektanta/ może
również handlowca niepisanym „indywidualnym dowodzie osobistym" w
miejscu "znaki szczególne" widnieje wyraz BRAK. A nie ma takiego
bynajmniej dlatego, że nigdy go nie było. Istniał od pierwotnego
założenia, choć został zduszony jak żar w ognisku wiadrem wody. Nie jesteśmy w
stanie ocenić zakresu zmarnowanego potencjału w odniesieniu do każdej z dziedzin
życia oraz czasu, który już minął i dopiero nadejdzie. Nazwę tę przestrzeń
zduszonym żarem.
PS. Myśl pochodzi z tekstu „znak szczególny – Jan Kowalski” (zainteresowanych odsyłam do jego źródła na tym blogu).
ile potrzeba
Poza codzienną
praktyką odnoszę się do Sprzedaży w bardziej lub mniej planowanych
przemyśleniach. Niektóre z nich spisuję. Uważam, że Sprzedaż jest
narzędziem, a "ile potrzeba" zależy od potrzeb, które bywają
prawdziwe lub wykreowane. Życzę Sprzedaży jak najlepszego wykorzystywania przez
ludzi, którzy na przestrzeni lat, dziesięcioleci i wieków mogą mieć intencje
różne. Wg mnie rzadziej dalekowzroczne, niż doraźne. Ludzie jednak zajmują się
Sprzedażą przez określony czas i odchodzą, a ona trwa. Sprzedaż jest
ważna, podobnie jak człowiek z nią bezpośrednio powiązany, bez którego nie ma
ona racji bytu. Konsument. W poniższej refleksji, która zrodziła się
w mojej głowie wiele lat temu człowiek jest nie tylko ważny. Jest
najważniejszy. Te kilka słów, w których wielkość liter nie jest przypadkowa
dotyczy czasu, który już niebawem. To czas szczególny, dlatego niech w takiej
surowej formie te słowa zostaną.
Nadchodzi
Wielki Tydzień.
Wielki
Tydzień Handlu.
Czas
list Rzeczy Niezbędnych.
Niezbędnych,
jak gąbka z octem.
Zostawiam tę refleksję subiektywnej ocenie. Mimo że jest krótka, ma szansę wzbudzić dłuższą. Życzę każdemu, nie pomijając siebie możliwości zatrzymania się na chwilę w codziennym zabieganiu i spojrzenia na potrzeby. Być może niektóre z nich przesuną się do kategorii niekoniecznych, z jakiegoś powodu zasłaniających bardziej istotne. PS. Pytanie „ile potrzeba” może być jednocześnie indywidualną odpowiedzią, stąd znak zapytania uznałem za zbędny.




