?talent show!

Dobrze wykorzystać prąd rzeki, trendy, popularne i sprawdzone przez innych drogi, choć warto zostawić sobie miejsce na refleksję, a może przestrzeń na działanie, by spróbować wejść w mniej uczęszczany szlak, w efekcie (kto wie?) ubogacić ludzkość własnym wkładem twórczości, czy wizją [...] (uzupełnić indywidualnie), nawet jeśli coś wydaje się nieśmiałą utopią z tzw. innej bajki, niepopularnej lub zupełnie nieznanej. Nie ma gwarancji, że pogląd, czy pomysł + sposób jego realizacji, nawet jeśli dzisiaj na pozór niepotrzebne, nie staną się ziarnem/ inspiracją dającymi początek dobrym/ potrzebnym owocom na przyszłość. Póki co klaszczemy jak każą, choć brzmi to mocno i obciążająco.

 

Oglądając kolejne na przestrzeni lat wersje tzw. talent show, choć dzieje się to już coraz rzadziej, nie umiem odgonić od siebie znaków zapytania (czasem wykrzykników), że po pierwsze nie wszyscy mają możliwość udziału w tego typu produkcjach (proszę zaprzeczyć, jeśli się mylę), po drugie jurorzy, nawet jeśli z tzw. branży, nigdy nie są nieomylni, raczej patrzący przez filtr z definicji ograniczonych doświadczeń i (nie ukrywajmy) również kompetencji oraz w atmosferze pokusy priorytetu promocji własnej osoby. Znów proszę o argumenty przeciw, bo choć nie dzieje się tak zawsze, to zauważalnie, co jest prawdopodobnie przyczyną, że rezygnuję z oglądania takich programów i stąd znaki zapytania (czasem wykrzykniki), których ciężko mi się wyzbyć, bo przebijają warstwy nakładanej na wierzch farby, jakby były napisane woskiem.

 

Warto mieć świadomość, że z perspektywy sceny (wykonawcy), odbiorcy (jurora i widza, w tym mnie) oraz reszty świata, której kompletnie to nie zajmuje, a trwa, odbywa się niedoskonała selekcja z niekompletnego materiału (proszę wybaczyć techniczne określenie), co ma przełożenie (stety/ niestety - niepotrzebne skreślić) na sposób kreowania oraz wykonywania twórczości przez następców. To teza ważniejsza, niż się pozornie wydaje - ludzie korzystają z tego co utorowane, teoretycznie łatwiejsze i (przede wszystkim) za co świat płaci, bo jeśli zrobię podobnie, prawdopodobnie zaklaszczą i mi. Wstrzymajmy się jednak, gdy wskażą tablicę z napisem APLAUZ, chociaż na ułamek sekundy, by nikt się nie zorientował, ale by uszanować własne zdanie oraz nieeksponowany talent ludzi, których z różnych powodów na scenach nie widzimy.

 

Istnieje potencjał nieodkryty, trochę jak ciemna materia we wszechświecie, o której niewiele, a może prawie nic nie wiemy. Talent show prezentuje imponującą, inspirującą i potrzebną światu część prawdy, bardziej mniejszą niż większą, odsianą w soczewce oczu wybranych wg obarczonego błędem klucza oceniających. Porównania do innych nie są jedynie słuszną drogą w tworzeniu, opłacalność (dzisiaj) nie reprezentuje w pełni prawdy o wartości, decyzja jurorów nie wyklucza odmiennych poglądów, a ocena [imię i nazwisko każdego człowieka z osobna], mimo że nie zawsze eksponowana, zawsze ma znaczenie.

dzień po - dzień przed

Potrzebujemy spektakularnych akcji i zbiórek, niezbędnych dlatego, że wskazujących palcem konkretną potrzebę, często nieświadomym, uśpionym w czujności lub zobojętniałym ludziom. Potrzebujemy jednoczenia społeczności w dobrym, a takie działania są jednym (nie jedynym) ze skutecznych sposobów. Nie przysłaniają one, nie konkurują w żadnym stopniu i bynajmniej nie wykluczają innych czynów zrodzonych z dobrych intencji, trwających w tym samym czasie, nieustannie i znów bez względu na to, czy mamy tego świadomość. Jeśli ktoś myśli inaczej lub deprecjonuje jedno dobro w konfrontacji z drugim, nie rozumie jego istoty lub robi to celowo, działając na korzyść jego przeciwieństwa, a ta z pozoru niewielka ilość trucizny potrafi zgodnie z przeznaczeniem zatruwać lub jak robak toczyć skrzynię pełną owoców. Dobro jest wartością, którą nie można się przejeść. Jego nadmiar nie istnieje, w przeciwieństwie do pokusy dotyczącej bez wyjątku wszystkich, w tym piszącego te słowa - usprawiedliwiania znieczulonego być może sumienia incydentalnym zdarzeniem. Pomogłem, jestem najlepszy i od wszelkiej odpowiedzialności czysty. Dobro nie wraca, jak w popularnym haśle, ono wciąż jest, bo nigdy się nie wyniosło, jedynie człowiek nie zawsze wybiera akurat je spośród szeregu możliwości. Dobro się dobrze starzeje, paradoksalnie będąc wiecznie młodym, trochę jak twórczość/ całokształt grupy Stare Dobre Małżeństwo oraz alegoria ludzkiej postawy pod postacią kobiety z powyższego zdjęcia. Dobro też poza bezpośrednio przeznaczonym zadaniem inspiruje innych do podobnych czynów, wielkich i mniejszych, wszystkich równie potrzebnych, a nawet jeśli tak się nie dzieje, już samo to jest ważne, że dobro nie jest złem. To najważniejsze z kilku zdań, które piszę. Wyrażam szacunek dla człowieka przyczyniającego się do dobra, przeliczalnego na złotówki oraz niemożliwego do wyrażenia walutą. Każda postać żaru zapoczątkowanego w intencji dobrej nie powinna gasnąć, niech ciąg dalszy nastąpi. 27.04.2026 - dzień po zbiórce „cancerfighters”. Dzień przed […].

moja droga

Jestem sumą dwóch zbiorów - wad i zalet, w kolejności dużego i znacznie mniejszego. Dobrze jednak, że przy mojej drodze są ławki, które pozwalają się zatrzymać. 

jutro

Nie ma większego znaczenia, ile czasu zajmuję się Sprzedażą, musiałbym przede wszystkim wiedzieć, od jakiego momentu liczyć, a to wbrew pozorom nie takie oczywiste. Wystarczy, że kalendarz wie. Upływ czasu nie wpływa jednak na erozję poglądu, który wyrobiłem sobie dość dawno, jednocześnie precyzyjnego i w pełnej ogólności - nie da się Sprzedaży poznać w pełni, choć jeśli ktoś uważa inaczej, rozumiem i szanuję. Moje zdanie utwierdzają powtarzalne i wciąż nowe doświadczenia, na które czekam, pokrywając się bardziej niż mniej trafnie z przesłaniem śpiewu Zdzisławy Sośnickiej. Ciąg dalszy jutro.

 

[...] Uczymy się żyć, bez końca, bez początku. 
Uczymy się żyć, razem.
Uczymy się żyć, na drogę, kilka wątków.
Uczymy się żyć, dalej. [...]

imponderabilia

Za chwilę mija 10 lat, jak Wojciech Młynarski opublikował wiersz pt. Niewielkie słowo "przyzwoitość". Nie wymaga komentarza, choć warto go w sobie przemilczeć. Przeważnie odnoszę się tutaj do Sprzedaży, ale przesłanie wiersza i jej nie omija. Dotyczy wszystkiego co widzę obracając się o 360 stopni.

 

„Rozglądam się po mej Ojczyźnie

i myślę, szczerze zasmucony,

że przydałby się dziś polszczyźnie

Słownik Wyrazów Zaginionych.

Słownik słów niegdyś znanych blisko,

które umknęły nam z języka,

bo nazywają te zjawiska,

których się raczej nie spotyka.

Więc gdyby ktoś zapytał mnie,

słów takich wskazałbym obfitość,

a głównie na literę "Pe"

- niewielkie słowo "Przyzwoitość".

Znaczyło słowo to niemało,

kanaliom krzyżowało szyki,

aż wzięło i wyparowało

z kultury, nauki, polityki.

Dlatego warto by pamięcią

w dość nieodległą przeszłość pobiec,

gdzie na historii znikł zakręcie

tak zwany przyzwoity człowiek.

Przypomnieć chcę na parę chwil ja,

jak to ten człowiek w desperacji

swą wiarę w imponderabilia

skrył na wewnętrznej emigracji.

Chcę wspomnieć, co ten człowiek kochał,

budząc w cwaniaczkach śmiech i litość,

a wtedy się przypomni trochę

niewielkie słowo - "Przyzwoitość".”

 

[Wojciech Młynarski]

 

PS. Poniżej jedna z interpretacji muzycznych wiersza, wg geniuszu Seweryna Krajewskiego.

 

Przyzwoitość - Seweryn Krajewski