moje twoje archiwum

Piękno, Wdzięczność, Oddanie, Wsparcie, Wierność, Zaufanie, [...]. Czerń i biel zdjęcia mają zdolność ukrycia wielu barw, a niektórych człowiek potrzebuje bardziej. Prostota i brak podstępu nie wykluczają postępu - domyślam się, że między innymi dlatego ludzki gatunek wciąż trwa. W świecie wielu zmiennych niektórych wartości nie da się zniekształcić, co najwyżej zignorować, o czym nie powinna zapominać również Sprzedaż. Kamuflaż może mieć i przeważnie ma różną intencję, owocuje zaskoczeniem pozytywnym lub tym drugim, a na końcu łańcuchów przyczyn i skutków z reguły jest człowiek, który - chce tego czy nie - zostawia ślad. To jego osobisty wkład w rzeczywistość - stan w 100% realny, choć niekoniecznie zarchiwizowany zdjęciem. Niektóre ze sznurków, za które pociąga odpowiadają za Piękno, Wdzięczność, Oddanie, Wsparcie, Wierność, Zaufanie [...]. Wyglądają na mniej zużyte - domyślam się, że to kamuflaż.

jakby tak - jakby nie

Dobrze, że człowiek nie ma nad wszystkim władzy. Poprawiłby chętnie żółwia, bo zbyt wolny. Jakby tak dodać kilka godzin/ dni/ tygodni do roku, raczej nie uzyskamy gwarancji długofalowej stabilizacji wzrostów, albo - zwracając oczy ku nam samym - że urlop będzie bardziej błogi od obecnego. Jakby tak zwiększyć założenia sprzedażowe na dany projekt, być może podciągnięty już w górę kilkukrotnie, wciąż pozostanie wizja osiągnięcia więcej. Oby zawsze w intencji słuszna. Krytyczne myślenie, to wciąż myślenie i jakby tak przeciwstawić co pewien czas stawianym przed nami zamysłom własne wątpliwości, niewypowiedziane albo ignorowane wnioski, których nie zawsze trzeba się wyrzekać, świat być może by się nie zawalił i - kto wie – może by w jakiś sposób podziękował. Jest nie tylko piękny, jak zaśpiewa Louis Armstrong, choć samo to wystarczy. Dobrze, że istnieją fizyka, chemia, [...] i inne ograniczenia nie zawsze dobrych ambicji i intencji, a obszar poza zasięgiem, w którym można dostrzec coś jeszcze do zrobienia niech będzie wykorzystywany mądrze. Marzenie (póki co) nie ściętej głowy. Z jakiegoś powodu więcej czasem znaczy lepiej, a innym razem wszystko przekreśla, niczym o milimetr za gruba warstwa śniegu na dachu, zbyt duża ilość ładunku na statku lub balastu w balonie – co można częściowo tłumaczyć wzorami, choć dla wrodzonego/ wyuczonego doświadczeniami ludzkiego rozsądku nie zawsze jest konieczne. Chcemy, marzymy, dążymy i dobrze, tak jak dobrze, że człowiek nie ma nad wszystkim władzy.

kompania

Siedzi Sprzedaż wypatrując towarzyszy, którzy dosiadają się z przypadku lub kierowani tu celowo. Lubi kontakt z Jakością, z Trwałością, z Przewidywalnością, z Prawdą, z Uczciwością, choć podsiadają wymienionych przebierańcy, gdy ci prawdziwi wstaną na chwilę rozprostować kości i odejdą w bliżej nieokreślone miejsce, by wrócić za jakiś czas, choć też nie na zawsze. Czujność jest w cenie i jest dobrym przyjacielem Sprzedaży. Wolne miejsca przeważnie nie zdążą wystygnąć i zajmują je Zysk, Marża i Prowizja, nie tylko potrzebne, co niezbędne w handlu, choć niektóre odcięto od innych słuchawkami i czymś na kształt końskich klapek przy oczach. Czasem towarzystwo kłóci się o pierwszeństwo, choć wtedy niezauważenie przy Sprzedaży siada Człowiek. Udaje się zawiłe wyprostować, błędne założenia wyzerować, a co przykryte dywanem z jakiegoś powodu spod niego ze wstydem wychodzi. Bywa, że Sprzedaż każe towarzyszom wstać, rozejrzeć się, odwrócić, by po tych czynnościach na właściwe już miejsce wrócić. Razem potrafią być kompanią prawie idealną, a prawie jest stanem dla Sprzedaży pożądanym. Jest do czego dążyć.

zeptosekunda

Z jakiegoś powodu jest południe i północ, jest światło i cień, który bez światła nie pada, jest uśmiech szczery i przeciwnie, ten spontaniczny i jakimś zamiarem zaplanowany, jest intencja dobra i ta druga, jest obojętność i zaangażowanie, [...], jest wreszcie kocioł, w którym to wszystko się miesza, z reguły siłami natury, choć czasem decyzją odgórną i działaniem oddolnym człowieka. Wybieramy z części/ całości tej mieszanki dla siebie w zamiarze autonomicznie, choć może z tego, co ktoś odsiał i podał do degustacji. Nie da się ukryć, że prowadząc od wielu lat bloga, trochę też z powodu pewnej książki (pisanej nie bez powodu małą literą), chcąc nie chcąc tworzę w przestrzeni internetowo-papierowej niszowy, choć nazwę uczciwej - pomijalny tzw. kontent. Pytanie tylko, czy ten ostatni oraz jego docelowy - przypadkowy i z wyboru - Odbiorca jest ukontentowany. Bo życzę wszystkim, nie pomijając siebie spędzania własnego (i wspólnie z bliskimi) czasu w sposób, który buduje. Nie tylko zaplecze finansowe. Być może choć jedna dobra zeptosekunda na tarczy czyjegoś czasu przeszła do historii dzięki mnie, można pomarzyć, ale tylko wspomniany czas odkryje karty. Stawiam nogę na suchym piasku, by za kilka chwil być obmytym przez falę. Dobrze znać swoje miejsce :)

nie tyle

Czasem trywialne, choć może w tej formie ważne myśli najdą. W niewiadomej i fascynującej przez to codzienności Sprzedaż niechcący pokazała mi, że nie tyle wielkość firmy Klienta ma znaczenie, co wielkość człowieka, z którym mam do czynienia, w odzwierciedleniu jego charakteru/ zachowania/ relacji do innych, czytaj - człowieczeństwa. Na przestrzeni lat doświadczyłem trudne do zliczenia przypadki, gdy przedstawiciel firmy powodował, że ta ostatnia, nakładem ludzkiego i przede wszystkim (co może być dla kogoś istotne) bezpłatnego wkładu zyskiwała, ale podobnie trudno sprecyzować liczbę sytuacji z wpływem negatywnym człowieka, wskutek takiego właśnie zachowania osoby reprezentującej czyjeś zawodowe sprawy. Niezależnie od wysokości stanowiska. Przyzwoitość, dobra wola i zasady fair play nie tyle poddają się hierarchii, co woli i postanowieniu samego zainteresowanego, a zostawiając wspomnienia i czekając na to, co będzie, wszystkie doświadczenia odbieram jako potrzebne, choć za korzystanie z dobrej strony człowieczeństwa (z reguły niewiele kosztującego) szczególnie dziękuję. Przepraszam w tym miejscu, jeśli sam nie zawsze odwoływałem się do niej. PS. Czasem trywialne, choć może w tej formie ważne myśli najdą, a posługując się alegorią, tak naprawdę wszyscy jemy trawę z jednej łąki, nawet jeśli nie zawsze jest wygodnie to przyznać. 

jeszcze

Miles Davis miał powiedzieć „Nie graj tego, co jest, graj to, czego nie ma”. Niech mi będzie wolno dodać, co było dla Artysty zapewne domyślne - oby było dobre. Nie odgradzając się - bynajmniej - od dróg sprawdzonych, codziennym użytkowaniem zwiększających prawdopodobieństwo dotarcia do tzw. celu (własnego vs. czyjegoś), mam potrzebę szukania nieudeptanej trawy. Mam szczęście odnajdywać ją czasem, nie widząc za sobą tłumów, wręcz nikogo, choć dostrzegając na ziemi pozostałości leciwych śladów i przy okazji rzeczywistość tak oczywistą, że aż niezauważalną. Potrzebuję tego, a potrwa to jeszcze tyle, ile mi zostało. Tzw. cel nie zawsze jest tylko jeden, każdy może mieć inny, a niekoniecznie on sam w sobie jest najważniejszy. Co będzie dalej, chcę się zaskoczyć. Oby było dobre.

wymagania

Na marginesie spisuje się przeważnie coś mniej ważnego od zawartości głównej części kartki papieru. Z jakiegoś powodu jednak spisuje. Myśl, którą poruszam istnieje niezależnie od tego, czy o niej wspominam. Uważam, że jeśli świat (niestety również Sprzedaż) proponuje ludziom metodą faktów dokonanych wymagania, nie zabrania stawiać ich również sobie samym. Istnieją pytania, nie do końca wygodne i nie dające się w żaden sposób wymazać, ewentualnie przykryć, by nie odwracały uwagi od spraw uznanych za (naj)ważniejsze. Czy wprowadzane "nowe" zawsze służy ogółowi, czy raczej zabezpieczeniu dobrobytu jednostek. Czy decydentem trendów przyszłości, królem królów ludzkich pragnień i jedynym poważanym jurorem zawsze będą/ muszą być pieniądze. Co po upływie lat po "dzisiaj" zostanie. Czy ślad czasów będzie stale nakierowany na dobro człowieka, także w ujęciu perspektywicznym, bo to on kontynuuje od milionów lat wędrówkę na planecie Ziemia, niemal za wszystko będąc odpowiedzialnym.

 

Jeśli rozwój technologii i innowacje są potrzebne, to nie mniej, niż pamięć o podstawowych wartościach i ludzkich odruchach. Obserwując dwoje starszych ludzi, którzy idą przez przejście dla pieszych trzymając się za ręce wiem, że tak samo potrzebne są im wskazania zewnętrzne sygnalizacji w postaci świateł, co wzajemne wsparcie w drodze. Rynek muzyki, filmu, ale też w szerszym kontekście, nie zapominając o żywieniu człowieka zmienia się/ dostosowuje do czasów i do zapotrzebowania wg klucza zainteresowań, które kreuje ludzka ręka. Powoduje ją zawsze zamiar, a staje się to odgórnie i oddolnie, o czym prościej jest w codziennych sytuacjach i wyborach nie pamiętać. Jesteśmy miotani, jak chodzący po linie, uzależniony od praw fizyki, choć nie mniej, niż od wkładu własnej uwagi. Tworzę usługę, bo się podoba/ by się podobała, ale czy zważam, co jest odpowiednie. Żywię tym, bo chcę/ jest na to popyt, ale czy zwracam uwagę na krótko i długoterminowy skutek. [...] kwadratowym nawiasem zawieram branże i przestrzenie, które wypełnia pozostałe, o czym nie wspominam, a we wszystkim da się dostrzec intencję - dobrą i tę drugą (obojętność zaliczam do intencji złych). Człowiek dokonuje wyboru.

mariaż

Mijam mima, który skrupulatnie przygotował się do roli. Efekt osiągnął, przykuwając uwagę na dłużej, niż planowałem. Nie dowiem się, kogo i co zakrywa misterne przebranie, tajemnicą zostanie osobista historia ulicznego twórcy, wraz z jego dzisiejszym/ wczorajszym/ ogólnym nastrojem, ukazująca na zewnątrz to, co dostrzegłem i odnajdująca się z kolei w zbiorze nieokreślonych liczbą oraz rodzajem kontynuacji, w jakże różnej interpretacji odbiorców. Artysta w uzewnętrznieniu nie ma żadnych gwarancji, a liczyć może na mariaż przewidywania/ instynktu z doświadczeniem, przy towarzystwie nieodzownej, choć często ignorowanej oczywistości, w postaci braku gwarancji, czy jak kto woli nazwać - niepewności. Ta ostatnia paradoksalnie jest nieoceniona, ożywiając samą twórczość - pole rozwoju i życia mima.

 

Jakże bliskie jest to handlowej codzienności. Kilka ostatnich zdań właściwie odwzorowuje jej zgrubny schemat. Jeśli w Sprzedaży nie jest tak, jak byśmy chcieli, być może właśnie ożywa jej tętno. Mimo że w ciągu dnia /tygodni/ miesięcy we wrażeniu ulicznego artysty w przebraniu, którego spotkałem kontakt międzyludzki jest zjawiskiem powszechnym, choć zawsze niepowtarzalnym, z mojej perspektywy był co najmniej niecodziennym, wręcz unikalnym, dając początek szerszej refleksji, w tym słowom, które spisałem. Czy odnajdą się w zbiorze nieokreślonych liczbą oraz rodzajem kontynuacji, w jakże różnej interpretacji odbiorców, jak wszędzie - nie ma żadnych gwarancji.

 

PS. Wydaje mi się, że mim patrzył również na mnie, jakby tego jednego z codziennych spotkań nie planował. Nie zamierzałem przykuwać uwagi, nie miałem misternego wizerunku, ale co za tym się kryje, niech myśli.

roztopy

Czy skreślona lub wykluczona czasowo z jakiegoś powodu z rozważań firma/ marka może na powrót wejść w pole zainteresowania? Tak. Czy zerwana relacja może się odrodzić? Całe szczęście. Czy utrwalone latami zaufanie i wybór są bezwarunkowo niepodważalne? Bynajmniej. Czy podjęte postanowienia/ upodobania zakupowe Klienta są bezterminowe? Nie. Sprzedaż jest zjawiskiem wielu zmiennych, w części zależnych od człowieka i to najlepsza informacja dla niej samej, jako procesu, ale i dla ludzi Sprzedaży, którzy nie muszą (nie powinni?) ustawać w próbie odzyskania utraconych przestrzeni, staraniach utrzymania tego, co dobre i poprawie tego, co takim nie jest. Można stanąć obok tej tezy w roli sceptycznego obserwatora rozwoju zdarzeń, jednak nieprzewidywalność rynku przypomina po części przyrodę, w której – bez znaczenia, czy tego chcemy - ze zmarzniętej ziemi rodzi się życie.

centrum i tło

Tzw. ostatki przywołują w mojej pamięci dyskoteki z podstawówki, w których można było wykazać się tańcem, ale równie dobrze - jak się określało bardziej wstydliwą postawę - podpierać ściany. Na świadków ciężko mi się po latach powołać, ale ja z reguły podpierałem ściany z premedytacją i charakterem :) Wracając do dzisiaj myślę, że dobrze jest żyć dobrze, bez względu na to, czy kreuje się centrum zainteresowania, czy nie mniej potrzebne tło. W każdej z ról, stanowiących bez wątpienia całość w nierozszczepialnej symbiozie, można zostawić po sobie dobry ślad oraz wspomnienia, których - mimo że nasz czas za chwilę/ kiedyś minie - nie będziemy się wstydzić. W świecie wyścigów dorosłych, z premedytacją naiwnie - takiego celu życzę wszystkim.

 

Ostatki '2026

najważniejsza

[…] Powodzenia życzę, osobliwy skoczku, a szykując się do wejścia na beztroski, ozdobiony czerwonymi sercami i kwiatami walentynkowy ponton miej w pamięci, że być może uosabia jednodniową okazję, a nie Miłość na całe życie.[…] Pisząc kilka lat temu  jedną z refleksji o Sprzedaży, korespondując między innymi z tematem przewodnim 14 lutego, nie zamierzałem niczego chłodzić, bynajmniej gasić, raczej podkreślić wagę najważniejszej chyba ludzkiej wartości. Życzę jej wszystkim.

 

[kry okazji I Zawsze będzie dzisiaj]

 

Walentynki ’2026

chociaż trochę

Dlaczego coś pociąga i mimo upływu czasu trwa? Pomaga w tym osobliwa cząstka, nieoceniona i u każdego człowieka indywidualna. Potwierdzam - kolejny dzień/ tydzień/ miesiąc/ rok - większość pracowitego dnia planuję działania z wyprzedzeniem, reaguję na bieżąco, kontynuuję rozmowy i finalizuję umowy, które lubią pokazać psotnie, że mniejsze od większego jest cenniejsze, a ważne potrafi być nie tym, na co się sugestywnie obstawia. Dzwonię, umawiam się i spotykam, witam, żegnam, podpisuję, proszę, dziękuję. Oddycham, a co pewien czas zadaję sobie pytanie, decydując czy jest ważne, nieważne, a może najważniejsze, czy w tym wszystkim wciąż, chociaż trochę się bawię. Potwierdzam - kolejny dzień/ tydzień/ miesiąc/ rok [...]. 

 

Jest szansa, że spora część czytających te słowa przyzna, że liczby to tylko liczby, a "dziecko" to znacznie więcej, niż zakres lat na linii życia. Niezależnie od tego, co odwzorowuje przypisany każdemu numer PESEL, nie pomijając w tym również siebie życzę wszystkim, w których umyśle i wnętrzu wciąż jest cząstka dziecka, by miała sprzyjające warunki tam pozostać. Obok ważnego z reguły jest równie ważne, przy niezbędnym znajdziemy podobnie potrzebne, a blisko tego, co widać – tak samo widoczne, choć nieco mniej krzyczące w gnieździe. To tajemnica, bynajmniej strzeżona. Zaćmienie nie ma władzy nad zasadniczą i nieodzowną dla życia rolą słońca. Mimo upływu czasu trwa.

magnesy

Nawet jeśli można przejść obok pewnych zjawisk bez zwrócenia na nie uwagi, istnieją. Przy odrobinie woli da się zauważyć, że do Sprzedaży lubi przykleić się co pewien czas coś, jak magnes do lodówki, a mimo że jest niekoniecznie dobre, rozgościło się w swoim położeniu licząc na obojętność, konformizm, przyzwyczajenie oczu i w optymalnej dla siebie wersji - utrwaloną nietykalność. Sporo jednak, jeśli nie zdecydowana większość zdarzeń, zarówno tych incydentalnych, jak i rozciągniętych w czasie, zależy od ich czynników zewnętrznych, pod postacią wewnętrznej postawy człowieka. Czy wszystko i czy zawsze w mojej ocenie pasuje. Czy robię tak, jakby dotyczyło mnie bezpośrednio lub moich bliskich. Czy to jest dobre. Jaki jest mój wkład i po mnie ślad. Przyklejona pamiątka, jeśli wg czyjegoś uznania nie komponuje się pozostałą resztą, może zostać zdjęta jednym ruchem ręki, co bywa opcją niekomfortową, ale możliwą, za co odpowiedzialny jest być może bliżej, niż myślimy. Wystrój codzienności, w tym dotyczącej Sprzedaży aranżuje w sposób czynny i bierny człowiek, jej autor i aktor. Ja i chyba każdy bez wyjątku, nawet jeśli można przejść obok pewnych zjawisk bez zwrócenia na nie uwagi.

bokiem

Z jakiegoś powodu widzę wagę znaczenia, a w dalszej kolejności i jeśli to tylko możliwe potrzebę zachowania indywidualnego pierwiastka. Odnosi się to, niechcący i na wskroś celowo do trzeźwego, autonomicznego, a czasem krytycznego myślenia - w pracy, w prywatnych aktywnościach, właściwie w całym obszarze życia. Stąd powstawały w mojej głowie na przestrzeni lat myśli, między innymi "ma...ka osobista", "tutaj jest - tutaj było", "czy umarło już tworzenie", "czujniki uwagi", "tak i tak", czy "dobre może trącić myszką", a ponieważ zagadnienie bezsprzecznie dotyczy także Sprzedaży, pojawiły się teksty jej dotykające, jak "znak szczególny - Jan Kowalski", "świata strony", "odbicie", "to nie jest tekst dla handlowców", by nie zapomnieć o innych, zawartych między czarno-białą okładką "Zawsze będzie dzisiaj". Czy na pewno jest tak, jak widzę? Czy widzę tak, jak chcę, czy może tak, jak mi to przedstawiono? Czy zrobiono to intencją dobrą, czy tą drugą? Czy to jeszcze ja, czy bardziej przedłużenie „ja” czyjegoś? Sporo tych "czy", na które odpowiada każdy indywidualnie, a ucinam ich mnożenie, by skupić się na głównej ich przyczynie. Indywidualny pierwiastek jest bezcennym komponentem rozwoju człowieka i branż, w których się realizuje. Po to istnieje różnorodność. Wymaga jednak otwarcia się na świat nie mniej, niż umiejętności stanięcia do jego zakłóceń bokiem. Celowo, na czas określony własną sytuacją i pomimo tego, że niekoniecznie jest to popularne. To możliwe i sprawdzone, choć pozostaje bardziej sugestią nieobowiązkową, niż nakazem. Jest szansa, że w takiej niecodziennej sytuacji da się dostrzec inaczej, a może po raz pierwszy coś, obok czego nie tyle codziennie przechodzimy, co nie opuszczamy na krok. Siebie.

pustka

Po obu stronach procesu Sprzedaży, choć również w innych kontekstach, pustka jest po to, by docenić jej wypełnienie.

ważne nieważne

Niewielu, a może nikogo z klientów - odbiorców świątecznego zachwytu nie widziałem wczoraj podczas rozkładania okazałej choinki w Rynku i choć nic w tym szczególnego, czy niespodziewanego, sytuacja przypomina o prawidłowości dotyczącej nie tylko Sprzedaży, bo wielokontekstowej, którą wolimy przemilczeć. Tak sprawy układa świat, choć raczej nie on, a mrowie ludzi żyjących w jego ekosystemie, że nie w teorii i deklaracjach, ale praktyką codzienności - co ważne, a niewidoczne, jest widocznie nieważne. W bardziej lub mniej planowanej nieświadomości. Jeśli strzały wbite są w tarczę, możliwie najbliżej środka, poza nią znajdziemy tysiące ulokowanych w ścianie ze słomy lub w trawie, a dokładnie te świadczą o podejmowanym trudzie, za którego finał w różny sposób płacimy. Warto pamiętać, choć może nie jest to obowiązkowe i bardziej to też truizm, niż teza do udowodnienia, że większość koniecznego pozostaje koniecznym, choć ludzką rachubą podsumowane jest na koniec dnia alegorycznym zerem. Odbywa się przeważnie w rozciągniętym znacząco czasie, choć chcemy, wręcz oczekujemy namacalności efektu od razu i ma swoje miejsce w tle, choć raczej nie zaglądamy tam jako klienci - odbiorcy. W bardziej lub mniej planowanej nieświadomości.

rada starszych

Słuchałem, jak widział ktoś orła cień, zjadłem tonę prażonego słoneczniku z falsyfikatami banknotów, kilka obcasów w butach wytarłem robiąc dołki do gry w kapsle, ale przeżyłem też od tamtych wydarzeń sporo rzeczy bardzo ważnych, o których nie mówię, by po czasie przyznać, że jestem tylko punktem na osi czasu. Punktem obok miliardów istotniejszych. Z osobistej obserwacji, z definicji obarczonej błędem stwierdzam, że przy stołach z większą, niż zwykle liczbą ludzi, procentowo mniej odzywają się starsi, oddając pola młodym, z jakiegoś powodu raczej milcząc, niż odzywając się nieproszeni. Bynajmniej nie mają ukształtowanych poglądów, czy zdania na różne tematy, bo jest dokładnie odwrotnie. Patrzą wstecz na doświadczenia, widzą perspektywicznie i mimo słabszego wzroku obrazem czytelnym, szerokokątnym, jednak wolą głos oddać innym, jak odgaduję we własnej pokorze. Mając powody do mówienia, wyszukują i pielęgnują te do milczenia, co jest zjawiskiem dzisiaj unikalnym. Tak gospodarują wspólną przestrzeń. Odczytuję to jako radę starszych, choć żałuję, że dopiero teraz. Być może potrzebny był mi upływ lat, a może czas na to najwyższy, choć po części zapewne oba te powody. Pozostając autorem i aktorem dni, które jeszcze przede mną, nie mając żadnej umowy, czy gwarancji co do ich ilości i jakości, może przynajmniej się uczę. Może to też więcej znaczyć, niż myślę. Ile razy sam byłem tym mądrzejszym, mającym do przekazania pewniki i ciekawostki, przy których upływ dziesięcioleci nawet nie mrugnął powieką, dzisiaj przemilczę. Jeśli za kulinarne doznania odpowiada różnorodność produktów, składników i łączenie ich smaków, jednocześnie w wykwintnej kuchni im mniej wszystkiego, tym lepiej. PS. Najprawdopodobniej tę refleksję świat potraktuje obojętnością, a ściślej milczeniem. Dzisiaj jednak uznam to za komplement.

lorem ipsum

Idąc chodnikiem rozglądam się i widzę kolejny na wskroś sprzedażowy baner "DO WYNAJĘCIA". Mam nadzieję nie zabraknie nigdy podobnej przestrzeni w moim umyśle, nie na sprzedaż, a na wskroś odwrotnie - do wyłącznej dyspozycji własnej - nawet jeśli świat będzie robił wszystko, żeby większość, a może całość zagospodarować. Co jeszcze przede mną pokaże czas, co jest tajemnicą, na którą mam po części wpływ. Trochę jak w moim klaserze z lat 80., który zawsze miał kilka kart niezapełnionych. Zawierały niewypowiedzianą nadzieję, której i dzisiaj daję szansę. Oby udało się spożytkować potencjał pożytecznie, w przeciwnym razie niech zostanie w postaci "lorem ipsum".

chcę - mogę - najważniejsze

Nie wszystko mogę kupić, nawet jeśli chcę, ale i nie wszystko chcę kupić, nawet jeśli mogę. Myślę, że dobrze to poukładane, choć czasem mogę mieć wrażenie, że dobrze trzeba dopiero poukładać. Decyzje podlegają warunkom i charakterom, całość, to wszystkiego po trochu, a dzisiaj stwierdzam, że nie to jest najważniejsze.

kontakt

Jako podrostek byłem nieświadomym świadkiem wejścia do muzycznego świata jednej z najpiękniejszych piosenek, jakie stworzono. Być może warto przypomnieć sobie co pewien czas, a w niektórych przypadkach uzmysłowić, że Sprzedaż również jest swoistym evergreenem. Nie każdy kontakt z Klientem musi skutkować zleceniem bezpośrednio lub w najbliższym z kroków, znaczenie ma wszystko, nawet pozornie niepozorne, a idąc za perfekcją i po części prostotą przesłania utworu Steviego Wondera, na który się powołuję, zaplanujmy raz na jakiś czas powód bez powodu kontaktu, na kształt "I just called to say I love you". PS. Pół żartem, ale tylko pół.

układanka

Jest świeca nowa i nadpalona, są buty nieużywane i do reszty schodzone. Co i które jest cenniejsze, zależy od kontekstu i od wartość definiującego. Raczej wszystko przemija, a przynajmniej to co widać, poddając się procesom zwietrzenia i zużycia, podczas których tworzy się historia. Ta ostatnia może być dla kogoś bez znaczenia, będąc równocześnie dla innych niezastąpiona. Być może najważniejsze dzieje się obok. Przedmiot przywiązuje się do użytkownika, a ściślej jest dokładnie odwrotnie, na czym bazuje wspomnienie, zamknięte w przekazywanej od pokoleń rodzinnej pamiątce. Wartość potrafi ubrać się w sentyment albo walutę rynkową, namacalną do tego stopnia, że potwierdza ją stuknięcie młotka licytacji kolekcjonerów przedmiotów znanych ludzi. Jeśli światło i ciepło płomienia jest towarzyszem ludzkich spraw, Sprzedaż niechcący, a w rzeczywistości z przypisanej sobie roli asystuje każdej z opcji, od nic niewartego po bezcenne. Co i które jest cenniejsze, zależy od kontekstu i od wartość definiującego. Jest świeca nowa i nadpalona, są buty nieużywane i do reszty schodzone. Sytuacje, przedmioty, ludzie i wymyślone przez nich pieniądze. Wartość poukłada czas.

ziarna

Dobrze wiemy, że rozcierając w rękach kłos zboża wiatr rozwieje plewy, bez trudu oddzielając je od ciężkich ziaren, które zostaną na dłoni. O te nam chodzi. Do podobnych wniosków dochodzę obserwując sprzedażowe praktyki niemal codziennie od ćwierć wieku, własne i u innych, czynnie i biernie, z akceptacją i krytycyzmem. Bardzo dobrze, że człowiek rozwija się, szuka ułatwień, innowacji, kierując się głównym szlakiem i wchodząc w boczne ścieżki (sam szukam nieudeptanej trawy). Idziemy za kimś/ czymś, bo to sprawdzone, a często wytyczamy drogę, odcinając napotykane trudności maczetą żmudnej pracy. Gdybym zaprojektował osobliwą wagę i położył na jej szalkach elementy procesu Sprzedaży, których na przestrzeni lat jestem częścią, w subiektywnej ocenie uścisk dłoni i spojrzenie w oczy niezmiennie ważyłyby najwięcej. Jestem uczestnikiem i świadkiem tego, że oprócz ponadczasowego znaczenia paradoksalnie nic nie kosztują, a są bezcenne. Czyż nie są to ziarna, o które chodzi? Mając świadomość, że to wnioski człowieka - jednostki o znikomym znaczeniu, może zwyczajnie nie potrafię ich docenić. Co jest plewą, a co ziarnem zweryfikuje wiatr. 

przy-błędy

Rok zaczynam wyrzutem sumienia skierowanym do Sprzedaży. Warto jednak pamiętać, że jest tylko narzędziem w rękach człowieka. Czas pokaże, co zmieni czas i czy na lepsze, czy na to drugie.

 

• kontynuacja ozłacania złotego cielca Popularności

• skupianie Uwagi na nieważne, czy ważnym

• wpychanie Zysku poza kolejnością na podium priorytetów

• Jakość, dającą się odnaleźć ze świecą

• odchudzanie Premium do Standard, by ochrzcić Standard jako Premium

• przebieranie błyskotliwego blefu w tzw. efekt WOW

• dalekowzroczność o horyzoncie na końcu miesiąca

• przedkładanie skuteczności działań dzisiaj nad ich skutek na lata

• kamuflaż skradzionego w łudząco podobne

• moderowanie gustami ogółu dla korzyści nielicznych

• pomijanie zapłaty za tego warte

• kreowanie potrzeb przy marginalizowaniu prawdziwych [...].

 

Kwadratowym nawiasem raczej ucinam listę, niż zamykam, co zostawiam subiektywnej ocenie, a refleksję kończę symbolem uśmiechu, mimo że traktuję bardzo poważnie. Wypisane zjawiska dostrzegam i postrzegam, jako w większości celowe, a nie przypadkowe błędy. Znajduję je przy Sprzedaży. Przy-błędy :)