nieistniejący

Tak jak nie ma pewności trafienia do pustej nawet bramki, nie zawsze co zasiejemy uda się zebrać. Swoim brakiem gwarancji ustawia ludzi, którzy się nią posługują w odpowiednim miejscu, o ile zechcą szerszy obraz sytuacji dostrzec. Nie na wszystko ma się wpływ, co przypomina o ludzkiej ułomności, oczywistej od początku istnienia naszego gatunku, nawet jeśli na co dzień wygodniej o tym zapomnieć. Mimo wszystko, a może dlatego właśnie Sprzedaż jest fascynująca i nie do końca odkryta, a obserwując ją w sposób czynny już prawie ćwierć wieku dochodzę do wniosku, że taką pozostanie jeszcze długo, jeśli nie zawsze. Odejmując niezaprzeczalnie potrzebną sprzedażową aurę, Handlowiec jest przede wszystkim człowiekiem, który z jakiegoś powodu ma możliwość refleksji i wciąż potrzebnej mu pokory. Nie czuję się kompetentny, by to zmieniać. Gdy powodzenie w Sprzedaży w postaci systematycznego wzrostu lub chwilowego piku przykryje na krócej lub dłużej oczywistość handlowej i pierwotnie ludzkiej niedoskonałości, warto co pewien czas uderzyć w dzwon, nieistniejący fizycznie, a słyszalny wyłącznie we własnej świadomości. O ile zechce się na chwilę w niej zatrzymać.

nie wiem

Sam nie wiem kiedy zaczęła kiełkować, w którym roku, w dniu, w której chwili, czy myśli, bardziej lub mniej planowanej. Z jakiegoś powodu jednak jest, a czy to dobrze, czy przeciwnie zostawiam subiektywnej ocenie, co jest zawsze niewiadomą. Czy jest przydatna w jakikolwiek sposób, chociaż pośrednio, a może niczego nie warta, czy zainspirowała kogoś lub coś zapoczątkowała, bo może to jeszcze przed nią, a może nigdy tak się nie stanie. Sporo tych "czy", na które odpowiedzi będę wyczekiwał, mimo że nadejść nie muszą. Kiedy była w fazie planów widziałem ją jakby po omacku, wyczuwając jej szkielet i przede wszystkim przesłanie. Nie wiedziałem jednak, czy cokolwiek pożytecznego wniesie i czy to dobrze, że tego nie wiedziałem, czy przeciwnie. Składając ją w głowie miałem jednak nadzieję, że będzie odrobinę przydatna, a będąc w pełni świadomy własnych ograniczeń zostawiłem sobie przestrzeń, w pewnym sensie ryzyko przekazania treści po swojemu. Treści wg mnie ważnych, choć często niezauważalnych lub przykrytych kurzem przyzwyczajeń. Zostawiam ją na potrzeby wszystkich, którzy zajmują się Sprzedażą, choć nie wyłącznie. Ma przesłanie szersze i gdybym miał cokolwiek sobie życzyć jako skromny autor zacznę od najważniejszego, bo przede wszystkim chciałbym, by dawała chwilę odpocząć, bez względu na to czy przeczyta się całą lub kilka stron, bez znaczenia czy od początku, czy losowo w środku. Dobrze też jakby ułatwiła zrozumienie, że zbyt często kultywujemy dzisiaj to, co idealne. Całe moje życie nie jest idealne. Niedużo życzeń wypisałem, choć czasem mniej znaczy więcej. Niech próbują, może któreś się spełni i kto wie, może dzięki czytającym te słowa. Kończąc, zostawiam ocenie każdy fragment oraz całościowe przesłanie myśli zamkniętych w czarno-białej okładce książki Zawsze będzie dzisiaj, na której surowa grafika złożona z kilku kresek otrzymała przesłanie. Alegoryczne i dosłowne dzisiaj nigdy nie wietrzeje, a jutro, mimo że nowe i niewiadome, stanie się nowym dzisiaj.

wellbeing

Czasem mamy potrzebę nadawać nazwę czemuś, co istnieje pomimo i niezależnie od niej. Pojęcie dobrostanu kilkadziesiąt lat wcześniej (z Muzyką nabiera kolorytu). PS. Jestem wdzięczny za ponadczasowe piękno obecne w tej piosence. Nie wymaga specjalnej nazwy.

 

"Rano wstać, grzechy prać,

zdążyć gdzieś, coś tam zjeść.

Załatwić, ułatwić, przełamać mur

i jeszcze zaśpiewać, nie w mol, a w dur.

 

Dzień, za mało ma godzin,

rok, za mało ma dni,

a rad byś usiąść w ogrodzie

i patrzeć, i patrzeć, jak rosną nam bzy.

 

Dać na dom, zbierać złom,

wiedzieć jak być na tak

i puszyć się, bawić pod czapką z piór

i kochać się, kochać wśród gór i chmur.

 

Dzień, za mało ma godzin,

rok, za mało ma dni,

a rad byś usiąść w ogrodzie

I patrzeć, i patrzeć, jak płyną nam łzy."

 

[Rano wstać | Agnieszka Osiecka, Seweryn Krajewski]

umarłem?

Umarłem niezauważenie zostawiając po sobie jak ostatnie tchnienie komunikat. Umarłem? W czasach monetyzacji informacji, powodującej nieprzerwany i jednakowo łagodny co bezwzględny wyścig tematów, które interesują z tymi, które interesować mogą lub powinny wciąż jestem, zwracając wzrok, słuch, niejednokrotnie całość uwagi w kierunku tego, co jest (przykryte) pozorem. Film A jest lepszy, bo sprzedawał się w ciągu weekendu bardziej niż film B. Bułka z kotletem jest lepsza, bo zdeklasowała sprzedażowo kiełki. Pieniądze są ważne, choć nie mniej niż człowiek i jego niczym niezmącona ocena. Moja unikalna. Puszczam w świat przesłanie ułomnej jednostki, by przepadło w jednakowo łagodnym co bezwzględnym wyścigu ważności. Umarłem niezauważenie zostawiając po sobie jak ostatnie tchnienie komunikat. Umarłem?

wino i Misja Twórcy

Stare dobre kino. Stary dobry reżyser. Mimo 94 lat (nie)chcący pokazuje, że powiedzenie "im starsze, tym lepsze" nie dotyczy wyłącznie wina i aut zabytkowych. Na świeżo po obejrzeniu "Przysięgły nr 2" (2024), mimo niepochlebnych opinii, wg mnie niesłusznych czekam na kolejny obraz. Na oryginalną jakość, jaką Clint Eastwood wykroił swoją twórczością z różnorodnego świata filmu, pokazując że można robić dobre kino bez greenroomu. Szczególny sentyment ulokowałem w klimatycznym i niesprawiedliwie mniej popularnym filmie "Jersey Boys" o grupie The Four Seasons. Perfekcyjny z obu stron kamery, ukazuje problem z więcej niż jednego punktu widzenia, choćby obrazami "Sztandar chwały" oraz "Listy do Iwo Jimy", realizując (być może) Misję Twórcy, pokazującą, że często nie jest tak, jak myślimy. A myślimy, że świat musi pędzić, by być dobrym, podobnie jak udowadniamy wartość wyłącznie zwróconym budżetem.