Gdyby wyobrazić
sobie, że jadę "maluchem" (fiat 126p) z bagażnikiem na dachu
załadowanym po brzegi, a nawet bardziej, a pakunki pościskane pasami i gumą, to
moje amatorskie wiersze (nazywam je parawierszami), możnaby za jednym zamachem
sobie wyobrazić, że wjeżdżając w nie do końca dobrze wykończoną studzienkę
powoduję, że jeden z tych wierszy-pakunków (pakunków-wierszy) wypada na ziemię.
Ten zgubiony, a może właśnie wyróżniony tym losowym przez los wyróżnieniem
(nad)bagaż byłby tym, który przytaczam. Te wersy nie są szczytem lirycznych
możliwości, choć zawierają przesłanie ponadczasowe. Niestety. Kończę je znakiem
zapytania, który być może nie zamknie tematu jak jego siostra kropka. Może
dzisiaj, może jutro, może nigdy, a może kiedyś znajdzie się czas na refleksję
(nie)obowiązkową, której życzę wszystkim, nie pomijając siebie.
Gdy wata ciężarem zamieni się z cegłą,
wilk charakterem z owcą uległą,
kruchość z trwałością, a słabość z siłą,
kłótnia zacięta z rozmową miłą.
Gdy dobre zamieni się w złe, a złe w dobre,
uprzejmość w bezczelność, a passé w modne,
gdy straty zamienią swą rolę z zyskami,
w samotne nieszczęścia - dotychczas "parami".
Gdy wszystko ulegnie powszechnej zamianie,
człowiek już złym, czy może dobrym się stanie?
|zamiana| © Janusz Zacharewicz
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
zamiana
dobra sprawa
Zdarzyła się raz
komuś dobra sprawa,
Pochwalił
się i usłyszał niecodzienne brawa.
Gdy
za drugim razem już milczenie obrał,
sprawa
tak jak była, tak została dobra.
|dobra sprawa| © Janusz Zacharewicz
wciąż są razem
Wychowywali się razem od najmłodszych lat, biegali po tym samym podwórku,
grali w klasy, czasem w grzyba, w dołek, skakali w gumę, robili wyścigi kapsli
obciążonych dla precyzji i sterowności plasteliną, bawili się w chowanego.
Nastał czas, że wymieszał los losowo w „podstawówce” Sprzedaż i Kupno z
Kupnem i Sprzedażą różnie po klasach. W jednej klasie więcej Sprzedaży od
Kupna, w następnej dokładnie odwrotnie, a w jeszcze innej po równo. Losowo
dokładnie i mniej, jak to losowo.
W klasie z większością Sprzedaży, w której Kupno
było "rodzynkiem" miało Kupno dobrze. Miało fory na lekcjach,
przerwach i można powiedzieć, że po rękach było noszone. Wszystko dla Kupna
chciała Sprzedaż zrobić umniejszając sobie i przynosząc jak na tacy wciąż
bijące własne serce. Kupno było nawet puszczane w kolejce na stołówce jako
pierwsze przez Sprzedaż, nie będzie przecież stało. Urosło więc Kupno
większe od reszty klasy niczym największy owoc na tej samej gałęzi tego
samego drzewa, trochę nienaturalnie przez to wyglądając. Tak mijał czas w klasie
Podaży.
W klasie z większością Kupna, w której Sprzedaż
była "rodzynkiem" miała Sprzedaż dobrze. Miała fory na lekcjach,
przerwach i można powiedzieć, że po rękach była noszona. Wszystko dla Sprzedaży
chciałoby Kupno zrobić umniejszając sobie i przynosząc na tacy wciąż bijące własne
serce. Sprzedaż była nawet puszczana w kolejce na stołówce jako pierwsza przez
Kupno, nie będzie przecież stała. Urosła więc Sprzedaż większa od reszty
klasy niczym największy owoc na tej samej gałęzi tego samego drzewa, trochę
nienaturalnie przez to wyglądając. Tak mijał czas w klasie Popytu.
W klasie z tą samą ilością Kupna i Sprzedaży (bo
tak chciał los) nie było "rodzynków", a zarówno Sprzedaż jak i Kupno
miały tak samo dobrze i jednocześnie tak samo źle. Nie było forów na lekcjach,
przerwach i po rękach nikt nie był przez nikogo noszony. Nikt nie umniejszał
też sobie i nie przynosił na tacy wciąż bijącego własnego serca. Nikt też
nikogo nie puszczał w kolejce na stołówce jako pierwszego, nie będzie przecież
nikt dłużej stał dla nikogo, bo i z jakich powodów. Raczej zasady wolnej
amerykanki obowiązywały i bardzo trudno było, by ktoś z klasy mógł urosnąć jako
największy owoc na tej samej gałęzi tego samego drzewa. Dało to wspomnianym
gałęziom i całości drzewa wygląd nad wyraz naturalny. Działo się to wszystko,
gdy wymieszał los losowo w „podstawówce” Sprzedaż i Kupno z Kupnem i
Sprzedażą różnie po klasach. W jednej klasie więcej Sprzedaży od Kupna, w
kolejnej dokładnie odwrotnie, a w jeszcze innej po równo. Losowo dokładnie i
mniej, jak to losowo.
Dziś, po latach rówieśnicy Sprzedaż i
Kupno wciąż są razem. Mimo że granie w klasy, w grzyba, czy
wyścigi kapsli obciążonych dla precyzji i sterowności plasteliną już nie są na
czasie z racji wyparcia ich „czasopożeraczami”, wciąż spędzają większość dnia
wspólnie. Choć głównie online i w okularach VR na twarzy, wciąż razem. Nie
spodziewała się Sprzedaż oraz nie spodziewało Kupno, że zabawa w chowanego
z dzieciństwa przyda im się w przyszłości. Bywa więc, że chowa się i dziś bardziej
lub mniej celowo Sprzedaż przed Kupnem, by jak w „podstawówce” uzyskać status
"rodzynka", by mieć fory i być noszonym na rękach, przez co urosnąć w
sposób wymuszony większa na gałęzi drzewa, trochę nienaturalnie przez to
wyglądając. Sprzedaż większa od Kupna. Ale nie pozostaje Kupno dłużne, bo
czasem chowa się i dziś bardziej lub mniej celowo, jakby bawiąc w chowanego ze
Sprzedażą, by jak w „podstawówce” uzyskać status "rodzynka", mieć
przez to fory i być noszonym na rękach, przez co urosnąć większe na gałęzi
drzewa i trochę nienaturalnie przez to wyglądając. Kupno większe od
Sprzedaży.
Sprzedaż i Kupno są w tym samym wieku. Aktualnie w XXI. Biegają i grają w klasy po dziś dzień. W klasy popytu i podaży. Zamienili jedynie podwórko na rynek, grając wciąż nierozłączni i kopiując bardziej lub mniej celowo zachowania oraz sytuacje wyćwiczone z „podstawówki”. Nie zapominają jednak o tym, jak to było w klasie tą samą ilością Sprzedaży i Kupna. Nierozłączni już nie z łaski, nostalgii za przeszłością, czy z przyjaźni z „podstawówki”, a raczej z kalkulacji i wyrachowania. Inaczej też niż w szkolnej klasie, gdzie umniejszając raczej sobie zabiegały o względy drugiego, dziś umniejszają raczej konkurentowi, niż sobie. Wciąż jednak razem, gdyż ta nierozłączność przesądza o ich istnieniu wzajemnym, stawiając piętno i wyrok przy jednoczesnym zapewnieniu przetrwania. Koniec jednego z nich (bez znaczenia które to będzie) przesądza koniec drugiego. Będąc trochę jak wdech i wydech, jeszcze nie do końca świadomie, a raczej podświadomie pojęli, że rozdzieli ich wyłącznie ostatnie tchnienie handlu.
PS. Obserwując
gołębia kroczącego krok w krok za jeszcze nie "swoją Panią",
uciekającą przed swoim adoratorem celowo nie na tyle skutecznie, by nie wygasić
jego bezcennego zainteresowania, nie wiem który ptak w tej relacji jest
"sprzedającym", a który "kupującym". Wydaje się jednak, że
jest to bardziej lub mniej świadome podtrzymanie życia ich obu. Przetrwanie.
.png)

