esy floresy

 


Przewijam taśmę pamięci wstecz i nie mogę nie zauważyć, że w Sprzedaży nie zawsze, a właściwie rzadko jest łatwo. Być może dlatego wciąż istnieje, a ja nie czuję się kompetentny, by to zmieniać. Jedyna w miarę bezpieczna droga w górę naznaczona jest zakrętami, które minimalizują różnicę wysokości, wymuszają dostosowanie do warunków, rozwagę w wyborach perspektywicznych, jak obranie kierunku drogi, ale i w reagowaniu/ decyzjach w czasie rzeczywistym, jak ruch/ przeczekanie, wzmożenie aktywności/ odpoczynek, kontynuacja/ zawrócenie, by nie ignorować możliwości drobiazgowej obserwacji otoczenia. Pięknego! Ostatni aspekt wydaje się ważny (choć odsuwany na margines uwagi), jeśli nie chcemy odnieść po fakcie wrażenia, że ktoś nam zabrał najlepsze lata, młodość, życie. Nie wiem, ile jeszcze przede mną kilometrów dróg, setki/ tysiące, ale domyślam się, że będą kręte. Idę.

nie mam pojęcia

Przenikają się fale wywołane w kałuży kroplami deszczu, wzajemnie wzmacniając się i wygaszając wg praw fizyki, chemii, biologii, [...] oraz tego, o czym nie mam pojęcia. O przytłaczającej większości spraw nie wiem, ale przypisana mi ułomność nie przeszkadza zauważyć, że trochę ma wpływ na wszystko, ogół na szczegół, przy czym jednocześnie jest dokładnie odwrotnie i nikt/ nic nie staje się/ nie zostaje bez znaczenia na resztę, nawet jeśli jest to wpływ znikomy. Skutek nie zawsze i nieobowiązkowo ogląda się za przyczyną, podobnie robi dowód z tezą, dokonanie z sugestią, a fakt z domysłem. Dobro/ uczciwość/ solidność, mimo że teoretycznie bardziej społecznie pożądane, w praktyce konkurują z przeciwieństwem tych wartości, również podobnie jak one wzajemnie się wzmacniając lub wygaszając. Współistnieją w zwarciu nauka na błędach z konformizmem, a perspektywa z krótkowzrocznością. Dlaczego? Tłumaczenie ma nie inaczej - odwrotne do siebie odbicie w wodzie. Kruchość i trwałość, unikalność i powtarzalność, chwila i wieczność, […] - co jeszcze można wychwycić z obserwacji kałuży w deszczu, nie mam pojęcia. Nareszcie słońce.

neutrino

To już dwa lata, jak zbiegiem okoliczności powstała jedyna książka pisana przez małe "k". Dlaczego? Obiektywnie nie stało się nic, nie zatrzęsło rynkiem wydawniczym, nie zmieniłem zauważalnie Sprzedaży, choć może w stopniu niezerowym, jak masa neutrino. Zawsze jednak to coś ;) Czas płynie, jestem jeszcze niesprecyzowaną chwilę, a moje spojrzenie na sprawy/ rzeczy/ przestrzenie, których dotykamy przetrwa i myślę, że to dobrze. Dziękuję czytającym za uwagę (serdecznie Was pozdrawiam!), a gdyby ktoś (jeszcze?) czuł potrzebę poznania ważnej części mojego świata, spotkajmy się tam.

 

klik >>> Zawsze będzie dzisiaj

przed Wielkim Sukcesem

Cofam kalendarz o kilka lat, koryguję manewr nieistniejącym potencjometrem do miesięcy, potem precyzyjniej do tygodni i dni, by zobaczyć Maję Chwalińską oraz wielu Sportowców przed Wielkim Sukcesem. Angażują się, determinują scenariusz życia, w tym rozmawiają, śmieją się, kochają - robią dokładnie to, co dzisiaj, bo to ci sami członkowie rodzin/ społeczeństw [...]. Nie ma jedynie przy nich Wielkich Pieniędzy. Jeszcze? Nadszedł czas, że Sponsorzy, oprócz łączenia się kontraktami (co w pełni logiczne) ze Zwycięzcami, zobaczyli sens promocji swoich marek przy Sportowcach losowo, niezależnie od ich miejsca w klasyfikacji, wysuwając tym na pierwszy plan sportowego ducha, samego w sobie godnego podziwu, bo pchającego ludzi do żmudnych treningów, czystej rywalizacji, pośrednio do poprawy zdrowia i dobrostanu rodzin/ społeczeństw [...]. Ale obudziłem się :) PS. Kalendarz ustawiam z powrotem (08.06.2026).

nie wprost

Kilkadziesiąt minut między nastolatkami na seansie ostatniego odcinka internetowego serialu "The Amazing Digital Circus" (nie miałem o nim pojęcia), to doświadczenie niezwykłe i wydaje się dorosłym potrzebne. Nie szkodzi, że byłem najstarszy na sali kinowej, że znacznej części, pewnie tej większej nie zrozumiałem i że wszyscy śmiali się w momentach, w których nie czułem takiej potrzeby. Byłem tę chwilę w świecie, który bezwiednie omijam. Jeśli abstrakcyjne i niemożliwe istnieje, tam jest wszystkiego do kwadratu. Pośród zaskoczeń, braku ograniczeń oraz perfekcji polskiego dubbingu dotknęło mnie ujęcie nad wyraz prawdziwych uczuć i emocji w niełatwych, pogmatwanych relacjach i sytuacjach. Jak najbardziej życiowych. Może w tym szaleństwie o to chodzi, nawet jeśli podaje się sedno nie wprost. Wyciągam z tego doświadczenia poradę - zalecenie przypisane do fabuły tej nierzeczywistej, a jednocześnie na wskroś realnej rzeczywistości. Byle się nie zabstrakcić :)