Nie pamiętam do kogo należał, ale pierwsze co dzisiaj spotkałem przy drzwiach wejściowych do sklepu, to ludzki uśmiech. Odwzajemniony.
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
czujniki uwagi
Po ponad półtora miesiąca słuchania/ oglądania zachęt i obietnic w reklamie, że jak kupię, to będzie magicznie, magii szukam w ciszy. Sprzedaż jest potrzebna, przed świętami i przez większą resztę roku, ale wykorzystywana bez refleksji potwierdza, że słusznie wynaleziono potencjometry i wyłączniki. Dużo za dużo (być może tylko dla mnie) i zbyt rozciągnięte w czasie, co potrafi niechcący wypaczyć, uodpornić i zaimpregnować czujniki uwagi, wmurowane w fundament krwiobiegu Sprzedaży. Szczęśliwie balon świątecznych potrzeb będzie dmuchany jeszcze tylko chwilę, co jest dobrą wiadomością (być może tylko dla mnie), choć o wiele spóźnioną. W zakupowej rzeczywistości (czy na pewno wszystko kupiłem?) patrzę w niebo i choć nie widzę gwiazdy, która zacznie za kilka dni wigilię, wracam myślami do Narodzin, jakże dalekich od dostatku.
uczciwa
Da się słyszeć co pewien czas stwierdzenie "za darmo, to uczciwa cena", a choć wypowiadane jest żartem, może pół żartem, zostawia niechcący w następującej po sobie ciszy aurę, wypełnioną wymaganiami całkiem serio. Sprzedażą można się dobrze bawić, ale bynajmniej nie jest zabawką i jeśli Klient jest ważny, sprzedający nie mniej, a to nie jedyni uczestnicy złożonego procesu. Sprzedaż jest kijem mającym więcej końców, niż jeden, jest zjawiskiem całkiem serio, nawet nie pół serio, w którym "za darmo" jest jedynie możliwością, składową większej całości lub rozciągniętego w czasie kontekstu. Myślę, że to nie do końca dobrze, jeśli Odbiorca końcowy usługi/ produktu przywyknie do wyłącznie pod niego projektowanych najniższych warunków, zbliżonych do gratisu lub ekstremalnie minimalnych. Są tego konsekwencje i nie muszę udawać, że nie widać ich gołym okiem. Mówiąc o uczciwości, nawet żartem, czy pół żartem, warto co pewien czas pomyśleć o prawdziwym znaczeniu tego słowa, a właściwie ludzkiej postawy, wypracowywanej przez setki tysięcy lat i przekazywanej w puli genów kolejnym pokoleniom, w kontekście ceny i każdego z uczestników zjawiska. Nie mam monopolu na rację, ale żyjąc czynnie w świecie Sprzedaży ćwierć wieku mam co do niej wymagania, w tym potrzebę upomnienia się o prawdziwe znaczenie wartości dla niej kluczowej, jaką jest uczciwość. Ta ostatnia zawiera się między innymi w cenie, ale dokładnie tak samo w jakości, w trwałości, w obsłudze, w ludzkiej godności [...], począwszy od startu ciągu technologicznego, po utylizację produktu. Kończąc myśl, opieram ją o wnioski własne i jak zawsze mam nadzieję na pobudzenie do refleksji czytających te słowa. Rozbierając jak klocki powiedzenie "za darmo, to uczciwa cena" spróbuję złożyć z niego od zawsze aktualny truizm, że uczciwość ma swoją cenę i nie jest za darmo. Życzę wszystkim, nie pomijając siebie, by jak najrzadziej była podważana.
między klawiszami
Słucham, oglądam, podziwiam, gdy zachwyca, a co tego nie warte pomijam milczeniem. Czekam, co przyniesie czas, potencjału szukając między klawiszami. Z naiwną nadzieją myślę, że to jeszcze nie wszystko. Oby było dobre. Jeśli świat przestanie cenić pieniądze/ nieruchomości/ kruszce/ względy/ […], słowo wartość nie zniknie ze słowników. Naiwna, choć nie mniej dumna to teza, ale naiwność jest jak dziecko, wnoszące młodość i nadzieję. Redukując perspektywę do najkrótszej, bo za tę odpowiadam, choć nie wszystko pamiętam, patrzę na to, co zostanie po mnie. Niewiele, o wiele za mało. Czekam, co przyniesie czas, potencjału szukając między klawiszami. Z naiwną nadzieją myślę, że to jeszcze nie wszystko. Oby było dobre.
wykluczeNIE
Poza generowaniem przychodu/ zarabianiem pieniędzy na Handlowcu spoczywa odpowiedzialność, nieobowiązkowa, ale i nieunikniona, o której się raczej nie myśli. Wnosi swoją osobą/ charakterem unikalną przyprawę w powtarzalnym daniu Sprzedaży, a to wyrywa ją z zastania, przyzwyczajeń, czasem marazmu i najważniejsze - gwarantuje jej przetrwanie. Cementuje też w sprzedażowej codzienności nieprzewidywalność, choć wolimy tę ostatnią zastępować pewnością, maksymalnym przybliżeniem się do niej lub przynajmniej jej ułudą, co wg mnie wpuszcza w tryby rdzę i chyba trochę podważa, a wręcz wyklucza potrzebę rynkową handlowego fachu. Meta i cel, również w Sprzedaży, to nie zawsze ta sama lokalizacja, a w wielu miejscach wciąż trawa jest nieudeptana. Mamy co robić.
wiem - nie wiem
Nie wiem, na ile to mgła była, a na ile smog, gdy szedłem wczoraj wieczorem. Widoczność nie za dobra, wręcz słaba, choć wiedziałem doskonale, że co przykryte dla oczu, było tam cały czas. Niechcący rodzi się refleksja o Sprzedaży, a czy ma ona jakiekolwiek znaczenie, odpowiem - nie musi. Mimo że wolimy ją widzieć w uśmiechu, funkcjonuje również w smutku. Istnieje w biegu i w postoju, w wysiewie i w zbiorze, we wzroście i w obumieraniu. Gospodaruje pustkę i przepełnienie, najbliższą i ekstremalnie odległą perspektywę, jest w powtarzalności i w innowacji, w niewiadomej i w spodziewanym. Radzi sobie w słońcu i w zawiei, w pracy i w odpoczynku, w naiwności planów młodości i w zweryfikowanych życiem wspomnieniach. Zawiera się w poszukiwaniu ułatwień i w konieczności przejścia przez trud, a wymieniać kontrasty i rozpychające się łokciami możliwości można do tego stopnia, że aby którejś nie pominąć postawię nawias […]. Myślę że jest wszędzie i raczej lepszej wiadomości dla ludzi Sprzedaży być nie może. Dostrzegam tego potwierdzenie codziennie, trochę to już trwa, choć wiem doskonale, że niektóre zjawiska przykryte dla oczu, są tam cały czas. Nie wiem jedynie, czy ma to obiektywne znaczenie, tak jak nie wiem, na ile to mgła była, a na ile smog, gdy szedłem wczoraj wieczorem.



