ziarna

Dobrze wiemy, że rozcierając w rękach kłos zboża wiatr rozwieje plewy, bez trudu oddzielając je od ciężkich ziaren, które zostaną na dłoni. O te nam chodzi. Do podobnych wniosków dochodzę obserwując sprzedażowe praktyki niemal codziennie od ćwierć wieku, własne i u innych, czynnie i biernie, z akceptacją i krytycyzmem. Bardzo dobrze, że człowiek rozwija się, szuka ułatwień, innowacji, kierując się głównym szlakiem i wchodząc w boczne ścieżki (sam szukam nieudeptanej trawy). Idziemy za kimś/ czymś, bo to sprawdzone, a często wytyczamy drogę, odcinając napotykane trudności maczetą żmudnej pracy. Gdybym zaprojektował osobliwą wagę i położył na jej szalkach elementy procesu Sprzedaży, których na przestrzeni lat jestem częścią, w subiektywnej ocenie uścisk dłoni i spojrzenie w oczy niezmiennie ważyłyby najwięcej. Jestem uczestnikiem i świadkiem tego, że oprócz ponadczasowego znaczenia paradoksalnie nic nie kosztują, a są bezcenne. Czyż nie są to ziarna, o które chodzi? Mając świadomość, że to wnioski człowieka - jednostki o znikomym znaczeniu, może zwyczajnie nie potrafię ich docenić. Co jest plewą, a co ziarnem zweryfikuje wiatr. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

dziękuję za komentarz