Na kartce w kratkę ukryte są linie, pod nimi arkusz już czysty. Odjąć czy dodać, decyzja otwarta, a co się finalnie okaże, czas pokaże.
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
?talent show!
Dobrze wykorzystać
prąd rzeki, trendy, popularne i sprawdzone przez innych drogi, choć warto
zostawić sobie miejsce na refleksję, a może przestrzeń na działanie, by
spróbować wejść w mniej uczęszczany szlak, w efekcie (kto wie?) ubogacić
ludzkość własnym wkładem twórczości, czy wizją [...] (uzupełnić indywidualnie),
nawet jeśli coś wydaje się nieśmiałą utopią z tzw. innej bajki, niepopularnej
lub zupełnie nieznanej. Nie ma gwarancji, że pogląd, czy pomysł + sposób jego
realizacji, nawet jeśli dzisiaj na pozór niepotrzebne, nie staną się ziarnem/ inspiracją
dającymi początek dobrym/ potrzebnym owocom na przyszłość. Póki co klaszczemy
jak każą, choć brzmi to mocno i obciążająco.
Oglądając
kolejne na przestrzeni lat wersje tzw. talent show, choć dzieje się to już coraz
rzadziej, nie umiem odgonić od siebie znaków zapytania (czasem wykrzykników),
że po pierwsze nie wszyscy mają możliwość udziału w tego typu produkcjach (proszę
zaprzeczyć, jeśli się mylę), po drugie jurorzy, nawet jeśli z tzw. branży,
nigdy nie są nieomylni, raczej patrzący przez filtr z definicji ograniczonych
doświadczeń i (nie ukrywajmy) również kompetencji oraz w atmosferze pokusy priorytetu
promocji własnej osoby. Znów proszę o argumenty przeciw, bo choć nie dzieje się
tak zawsze, to zauważalnie, co jest prawdopodobnie przyczyną, że rezygnuję z oglądania
takich programów i stąd znaki zapytania (czasem wykrzykniki), których ciężko mi
się wyzbyć, bo przebijają warstwy nakładanej na wierzch farby, jakby były
napisane woskiem.
Warto
mieć świadomość, że z perspektywy sceny (wykonawcy), odbiorcy (jurora i widza,
w tym mnie) oraz reszty świata, której kompletnie to nie zajmuje, a trwa,
odbywa się niedoskonała selekcja z niekompletnego materiału (proszę
wybaczyć techniczne określenie), co ma przełożenie (stety/ niestety -
niepotrzebne skreślić) na sposób kreowania oraz wykonywania twórczości przez
następców. To teza ważniejsza, niż się pozornie wydaje - ludzie korzystają z
tego co utorowane, teoretycznie łatwiejsze i (przede wszystkim) za co świat
płaci, bo jeśli zrobię podobnie, prawdopodobnie zaklaszczą i mi. Wstrzymajmy
się jednak, gdy wskażą tablicę z napisem APLAUZ, chociaż na ułamek sekundy, by
nikt się nie zorientował, ale by uszanować własne zdanie oraz nieeksponowany
talent ludzi, których z różnych powodów na scenach nie widzimy.
Istnieje potencjał nieodkryty, trochę jak ciemna materia we wszechświecie, o której niewiele, a może prawie nic nie wiemy. Talent show prezentuje imponującą, inspirującą i potrzebną światu część prawdy, bardziej mniejszą niż większą, odsianą w soczewce oczu wybranych wg obarczonego błędem klucza oceniających. Porównania do innych nie są jedynie słuszną drogą w tworzeniu, opłacalność (dzisiaj) nie reprezentuje w pełni prawdziwej wartości, decyzja jurorów nie wyklucza odmiennych poglądów, a ocena [imię i nazwisko] każdego człowieka z osobna, mimo że nie zawsze eksponowana, zawsze ma znaczenie.
