(bez)względna próba

Chcemy czy nie, oprócz bezcennej spuścizny intelektu Alberta Einsteina walkę o pamięć pokoleń podjął również Jego charakterystyczny wizerunek, dzięki fryzurze wykorzystywanej w grafikach, w sztuce, w filmie, w modzie, w [...]. Trochę "przy okazji", bo ich Właściciel zapewne tego nie planował, jednak rzecz dość błaha, jak (nie)ułożone (nawias dlatego, że może były właśnie tak celowo ułożone) włosy, stały się niepisanym znakiem firmowym, a z pewnością znakiem rozpoznawczym tego naukowca, tuż obok bynajmniej już trywialnej teorii względności oraz przełomowego równania E=mc2. Idąc wątkiem twórczości tego wybitnego fizyka, w niedalekiej przyszłości rozstrzygnie się osobliwa i (bez)względna próba. W czasoprzestrzeni nic innego, jak CZAS POKAŻE, już nie w teorii, a w bezwzględnej praktyce, co zdoła się oprzeć próbie czasu, a co się (bez)względnie zdezaktualizuje. Trywialna, choć bez wątpienia oryginalna fryzura, czy jednak bezcenny i bezsprzecznie nieprzeciętny dorobek umysłu. Odpowiedź jest być może tak oczywista, jak teoria względności, a schodząc na margines tej myśli, niech mi będzie wolno, w tym skromnym miejscu na osi czasu, którym jest "punkt dzisiaj" zaprząc grę słów, swoją przyszywaną bratnią duszę, by wspomniany na wstępie wizerunek geniusza nazwać wizerunkiem genialnym

 

PS. Użyte w tekście nawiasy zostawiam dla osobistej interpretacji czytających oraz jako miejsce na błąd w myśleniu piszącego te słowa. Błędne myślenie jest częścią życia, czego doświadczył sam Albert Einstein.

"bańka"

Najciekawsze i fascynujące, bo nieodkryte w tworzeniu i jego owocach jest to, że codziennie, a właściwie w każdej chwili otwiera się na tym polu czysta karta, a sposób jej wypełnienia/ zapełnienia/ wykorzystania zawsze będzie tajemnicą. Wszystko co człowiek do tej pory osiągnął na płótnie malarskim, na kliszy filmowej, na pięciolinii i w innych obszarach realizacji ludzkiej pasji nie ma granicy i raczej jej nie będzie miało. Paradoksem i jednocześnie pozytywnym stygmatem talentu ludzkiego i pójścia jego drogą jest to, że jest bezcenny, a oprócz zaangażowania czasu nic nie musi kosztować. Zawsze będzie tak, że ktoś zagra na szklankach z różną ilością wody ekstremalnie trudną etiudę lepiej, niż ktoś inny na profesjonalnym fortepianie. Jest natomiast jedno "ale", bo tworzenie oraz wspieranie talentów ludzi jest tym, za co są odpowiedzialni wszyscy jego odbiorcy, czyli również piszący i czytający te słowa. Bo z jakiejś przyczyny temat muzyczny "You" [Ten Sharp] jest mimo wielu już lat zgodnie z jego fragmentem "always on my mind", a większość "hitów" (mała litera niech zostanie) kilku ostatnich lat wyparowało w niebyt, mimo że w swojej chwili istnienia miały miliony odtworzeń, czy powinienem określić odsłon. Być może dlatego, że kunszt muzyczny poznaje się niekoniecznie po ilości wyświetleń w internecie ale lat, po których utwór wciąż wywołuje na plecach "ciarki". Mimo więc, że wiara iż nadejdzie dzień, w którym warsztat i talent ludzki na powrót zatriumfują w starciu z hołdowanymi powszechnie kliknięciami/ odwiedzinami/ odsłonami wydawać się może na tę chwilę utopią mam cichą prośbę nieobligatoryjną/ obligatoryjną (niepotrzebne skreślić). Nie mówmy o tym ludziom ćwiczącym latami z zamiłowania/ powołania własny warsztat wg różnych odmian talentu i pasji. Nie mówmy, że osiągając po latach/ dziesięcioleciach ćwiczenia na instrumencie muzycznym poziom perfekcji będą musieli mierzyć się w "rankingu odsłon" być może z kimś spoza kategorii muzycznej. Częściej też kliknijmy/ odsłuchajmy/ zobaczmy TO, CO NA TO ZASŁUGUJE, gdyż "bańka" ma jedną podstawową i pierworodną właściwość. Pęka. Być może to dobrze, może odwrotnie, być może to nieistotne, tutaj każdy ma prawo do oceny własnej, może nawet oceny twórczej. W wyniku podobnej oceny, choć w innym kontekście stworzono przed laty muzyczny pomnik "Dziwny jest ten świat". 

AI and I

Sporo ważnych i znanych (wbrew pozorom to nie to samo) ludzi się ostatnio tym zagadnieniem zajmuje, więc dla odmiany oraz zdrowej równowagi w przyrodzie głos ode mnie. Ponieważ nośnym tematem jest wyręczanie ludzi w ich twórczości przez sztuczną inteligencję chciałbym nadmienić, że wszystkie myśli/ tematy/ treści, które od kilku lat umieszczam w tej skromnej blogoszufladzie wyszły spod mojej ręki. Może twórczość to zbyt duże słowo i z pewnością AI nie ma powodu zajmować się akurat mną, to gdyby nawet i gdyby kiedyś, podejmę rękawicę. Nie mam z nią szans w wielu, a może prawie wszystkich aspektach, ale w tym konkretnie bezbronny nie jestem. Zauważyłem u siebie okresy "tłuste" i "chude", jak to w przyrodzie, ale składają się na obraz i kształt tego co chciałem i chcę oraz jak chciałem i chcę przekazać. To mój przekaz. Dzieje się tak do dzisiaj. Dziękuję wszystkim, którzy poświęcają bezcenny czas na myśli, które spisuję. Mimo że ślady AI pozostaną zapisane w cyfrowym kodzie na wieki, a moje zostawione na piasku bez większego wysiłku zmyje deszcz i rozwieje wiatr, z jakiejś przyczyny jestem. Nie wyręczając się nikim i niczym tytułuję dzisiejszą refleksję "AI and I".

puste krzesło

Udało mi się napisać kilka tekstów okołosprzedażowych, a niektóre napisało niejako życie wskutek wieloletniej obserwacji. Mam nadzieję część z nich ciągle przede mną, bo oczy i uszy mam póki co otwarte. Uważam, że Sprzedaż podobnie jak inne dziedziny życia nigdy nie da się poznać w pełni. Być może to dobrze. Zbyt często człowiek chciałby wiedzieć wszystko. Czas mija, a wraz z jego upływem przychodzi refleksja, która najprawdopodobniej się nigdy nie zdezaktualizuje. Czy Sprzedaż mnie jeszcze zaskoczy? Jednocześnie mam nadzieję i jestem tego pewien. Ona tasuje karty i gra perfekcyjnie z każdym. Niejednokrotnie wiatr czasu poprzewracał misternie ustawione stoły negocjacyjne, a przygotowane do podpisu umowy rozwiał przeciąg od okien otwartych tym wiatrem na przestrzał. Utwierdzam się w tym obserwując ponad 20 lat przychodzące znienacka na rynku wolty, czynniki od siebie niezależne i symultaniczne oraz bodźce podsycające i dławiące, na które mamy wpływ mocno lub całkowicie ograniczony. Do końca nie wiadomo też które są którymi oraz czy do gaszenia chwilowego pożaru wzięliśmy wiadro z wodą, czy może z benzyną. Obserwuję i działam, a czy Sprzedaż mnie jeszcze zaskoczy, jednocześnie mam nadzieję i jestem tego pewien. W tej niemożności poznania Jej do końca dostrzegam tajemnicę i powód do pokory. Być może zawsze będzie zbyt wcześnie, by powiedzieć "jestem ekspertem". Mimo upływu lat wciąż zostawiam innym jego zaszczytne krzesło.

odejście z rynku

Odejście znaczącej firmy z rynku/ obszaru działalności pokazuje, że Sprzedaż nie jest łatwą dziedziną. Wszystkim ludziom z nią związanym życzę powodzenia oraz niegasnącej pasji. [Decyzja Shopee w Polsce | 12.01.2023]