Sporo ważnych i
znanych (wbrew pozorom to nie to samo) ludzi się ostatnio tym zagadnieniem
zajmuje, więc dla odmiany oraz zdrowej równowagi w przyrodzie głos ode mnie.
Ponieważ nośnym tematem jest wyręczanie ludzi w ich twórczości przez sztuczną
inteligencję chciałbym nadmienić, że wszystkie myśli/ tematy/ treści, które od
kilku lat umieszczam w tej skromnej blogoszufladzie wyszły spod mojej ręki.
Może twórczość to zbyt duże słowo i z pewnością AI nie ma powodu zajmować się
akurat mną, to gdyby nawet i gdyby kiedyś, podejmę rękawicę. Nie mam z nią
szans w wielu, a może prawie wszystkich aspektach, ale w tym konkretnie
bezbronny nie jestem. Zauważyłem u siebie okresy "tłuste" i
"chude", jak to w przyrodzie, ale składają się na obraz i kształt
tego co chciałem i chcę oraz jak chciałem i chcę przekazać. To mój przekaz.
Dzieje się tak do dzisiaj. Dziękuję wszystkim, którzy poświęcają bezcenny czas
na myśli, które spisuję. Mimo że ślady AI pozostaną zapisane w cyfrowym kodzie
na wieki, a moje zostawione na piasku bez większego wysiłku zmyje deszcz i
rozwieje wiatr, z jakiejś przyczyny jestem. Nie wyręczając się nikim i niczym
tytułuję dzisiejszą refleksję "AI and I".
Janusz Zacharewicz - blog o Sprzedaży, reklamie, ludzkim potencjale, tworzeniu i nie tylko. Nie wszystko MOŻNA mówić wprost, ale i nie wszystko TRZEBA. Obserwacje przynosi codzienność, która jak się przyjrzeć jest niecodzienna. Wszystkie treści na blogu © Janusz Zacharewicz
AI and I
puste krzesło
Udało mi się napisać
kilka tekstów okołosprzedażowych, a niektóre napisało niejako życie wskutek
wieloletniej obserwacji. Mam nadzieję część z nich ciągle przede mną, bo oczy i
uszy mam póki co otwarte. Uważam, że Sprzedaż podobnie jak inne dziedziny życia
nigdy nie da się poznać w pełni. Być może to dobrze. Zbyt często człowiek
chciałby wiedzieć wszystko. Czas mija, a wraz z jego upływem przychodzi
refleksja, która najprawdopodobniej się nigdy nie zdezaktualizuje. Czy
Sprzedaż mnie jeszcze zaskoczy? Jednocześnie mam nadzieję i jestem
tego pewien. Ona tasuje karty i gra perfekcyjnie z każdym. Niejednokrotnie
wiatr czasu poprzewracał misternie ustawione stoły negocjacyjne, a przygotowane
do podpisu umowy rozwiał przeciąg od okien otwartych tym wiatrem na przestrzał.
Utwierdzam się w tym obserwując ponad 20 lat przychodzące znienacka na rynku
wolty, czynniki od siebie niezależne i symultaniczne oraz bodźce podsycające i
dławiące, na które mamy wpływ mocno lub całkowicie ograniczony. Do końca nie
wiadomo też które są którymi oraz czy do gaszenia chwilowego pożaru wzięliśmy
wiadro z wodą, czy może z benzyną. Obserwuję i działam, a czy Sprzedaż mnie
jeszcze zaskoczy, jednocześnie mam nadzieję i jestem tego pewien. W tej
niemożności poznania Jej do końca dostrzegam tajemnicę i powód do pokory. Być
może zawsze będzie zbyt wcześnie, by powiedzieć "jestem ekspertem".
Mimo upływu lat wciąż zostawiam innym jego zaszczytne krzesło.
odejście z rynku
Odejście znaczącej firmy z rynku/ obszaru działalności pokazuje, że Sprzedaż nie jest łatwą dziedziną. Wszystkim ludziom z nią związanym życzę powodzenia oraz niegasnącej pasji. [Decyzja Shopee w Polsce | 12.01.2023]
światło[i]cień
Świeca od chwili powstania dawała światło rozproszone, które w
przewidywalny sposób padało na drewniany stół. Było ciepłe i przyjazne, a mimo
że drżące pozwalało czytać. Dzięki temu, że było niespokojne, paradoksalnie
uspokajało. Światło świecy miało intencję. Wniosło ułatwienie niektórych
czynności i komfort do codzienności, co odcisnęło się w ilości sprzedanych na
świecie świec od początku ich powstania. Z wyjątkiem pożarów spowodowanych
ludzką nieostrożnością, nieuwagą, czy bezmyślnością dobre było i jest
światło świecy. To naturalne światło do dzisiaj przysługuje się ich
użytkownikom. Jest symbolem czuwania i tlącej się ludzkiej pamięci.
Światło jej młodszej kuzynki latarki było chłodne, by
nie powiedzieć zimne, za to charakteryzowało się możliwością punktowego
oświetlenia konkretnego miejsca. Miało duży zasięg i doskonale sprawdzało się
podczas wędrówek "po przygodę", schodzenia do zaciemnionej piwnicy
oraz do poszukiwania nocą zaginionych kluczy. Światło latarki miało
intencję. Wniosło ułatwienie niektórych czynności i komfort do
codzienności, co odcisnęło się w ilości sprzedanych na świecie latarek od chwili
ich wynalezienia. Ich byt uzależnił się od baterii i z wyjątkiem sytuacji
niespodziewanego ich wyczerpania dobre było i jest światło latarki. To sztuczne
światło do dzisiaj przysługuje się użytkownikom.
Wymieszały się na przestrzeni lat znaczenia i funkcje
światła. W międzyczasie wprowadzono jednostkę [lx]. Pomimo podstawowych różnic
pomiędzy światłem naturalnym i sztucznym oraz odmiennych zasad ich użytkowania
światła pochodzące ze świecy oraz latarki miały i mają cechy wspólne. Mają
intencję. Poza wniesieniem do życia komfortu i wygody dają poczucie
bezpieczeństwa, a padając na przedmioty zatrzymują się na nich powodując cień.
Ten ostatni pojawia się paradoksalnie dzięki światłu i z racji jego braku. Zauważył
to zjawisko człowiek, by wprowadzić do malarstwa światłocień.
Z wykorzystaniem ludzkiej kreatywności,
której przyświeca alegoryczne naturalne i sztuczne światło myśli,
natchnienia, sugestii i inspiracji oraz dzięki Sprzedaży wymieniają się i
ewoluują cechy światła odbierane przez jego użytkowników subiektywnie. Bywa że
są to sprzeczności. Naturalne i sztuczne, zimne i ciepłe, ostre i łagodne,
intensywne i słabe, bezpieczne i wywołujące lęk, retro i nowoczesne, zbyteczne
i niezbędne […]. Nawiasem urywam podział kreowany przez Sprzedaż i wzbudzający
u kupujących chęć zakupu. Podział z pewnością się jeszcze nie skończył, a to
pokazuje, że Sprzedaż podobnie jak światło ma intencję.
Znacznie wcześniej niż od początków dziejów człowieka
światło było niezbędne. Udowadnia to w milczeniu słońce, starszy brat
świecy. Pisząc te słowa korzystam ze źródła światła podobnego do tych,
które używają je czytający. Wpuszczam również światło między wersy tekstu,
by oddzielić myśli. Kto wie, być może rzucą światło na myśli od niedawna lub od
zawsze istniejące w cieniu. Tak działa inspiracja.
Do dzisiaj niezmiennie światło ma intencję, a świeca i
jej młodsza kuzynka latarka z technologicznym potomstwem wnoszą ułatwienie
niektórych czynności i komfort do codzienności. Widać to na wykresach
Sprzedaży. Do dziś żyje sztuka i jej światłocień, a myśląc o tytule tekstu
którym zajmuję uwagę czytających, w słowie „światłocień” zastosowałem
oddzielenie wyrazów za pomocą symbolu świecy [i]. Od świecy zacząłem i jej
akcentem zakończę.
Świeca od chwili powstania dawała światło rozproszone, które w przewidywalny sposób padało na drewniany stół. Było ciepłe i przyjazne, a mimo że drżące pozwalało czytać. Dzięki temu, że było niespokojne, paradoksalnie uspokajało. Do dziś jest symbolem czuwania i tlącej się ludzkiej pamięci.
dobra prognoza
Niektóre zjawiska i zależności są tak oczywiste, że aż niezauważalne.
Poświęcam im czasem fragment uwagi. Dawid Podsiadło w genialnym „fal, nie
ma fal” brzmi mi w uszach, gdy o tym piszę. Fala wynika z sił wiatru, który z
mądrym jego wykorzystaniem zwiastuje ruch dryfującej łodzi. Ruch to wymiana,
której brakuje zatęchłej zatoce. Ruch to życie oraz przeżycie każdej
branży. Jest nią również Sprzedaż.
W harmonii wszystko się zgodzi również wtedy, gdy nuta
będzie obok dźwięku teoretycznie właściwego. Postawiona tam jednak nie przez
przypadek, jak to ma miejsce przy tzw. fałszu. Nie tylko zgodzi się, a
eksploduje pozytywnymi doznaniami w mózgu. Zrozumiałem to wsłuchując się w
niezwykły sposób śpiewu Igora Herbuta [LemON], przy czym nuta obok pasuje
dlatego, że Muzyk umieszcza ją tam w sposób zaplanowany, by dać odbiorcy
poczuć, jak tam postawiona współgra z resztą muzycznego tła, wydobywając przy tym
ferię dźwięków pozornie ukrytych i okazując zmysłom, że pudełko kredek w
podstawowych kolorach rozbito na barw nieskończoność. Z jakichś powodów tak
jest w Muzyce, że uderzenie stopy perkusji na "dwa” jest tak samo
dobre jak to częściej słyszane na „raz” i uwypukla
„dźwięki-sąsiadki”, które cały czas są obecne, choć mniej aktywnie, dając
słuchającym impuls charakterystycznego gibania, podyktowanego kończynom ciała
przez rytm reggae. Odchodząc od pięciolinii, tzw. dźwięk obok alegorycznie
pasuje być może poza Muzyką, w branżach teoretycznie poukładanych i
uporządkowanych latami przyzwyczajeń. Jest nią również Sprzedaż. Parasol
stworzony na deszczową pogodę przysłuży się jego właścicielowi również w pełnym
słońcu.
Istnieje osobliwa prognoza, bo choć związana z pogodą
w pełni, paradoksalnie jest od niej niezależna. Z punktu widzenia Sprzedaży
jest to dobra prognoza. Każda pogoda jest dobra na
sprzedaż. Pogoda wpływa bezpośrednio na samopoczucie człowieka, na
postrzeganie przez niego rzeczywistości i odbiór bodźców, co jest pośrednią
przyczyną dopływu tlenu w krwioobiegu sprzedażowym. Wchodząc w klamrę
skrótu myślowego, podczas gdy latem odczuwamy potrzebę ochłodzenia, zimą
szukamy możliwości ogrzania. W przedłużającym się lub pojawiającym się z
zaskoczenia deszczu szukamy schronienia i produktów użytkowych z kategorii
wodoodporne, a w spiekocie słońca tych z filtrem UV. Mimo że istnieją
branże sezonowe skorelowane ściśle z porami roku Sprzedaż jako zjawisko
rozumiane całościowo oraz jako proces i przyczyna pierwszego oraz n-tego
kontaktu Sprzedający-Kupujący znalazła swoją przestrzeń we wszystkich możliwych
warunkach atmosferycznych. Z punktu widzenia Sprzedaży jest to dobra prognoza.
Sprzedaż odnajduje się w każdej sytuacji pogodowej, będąc wsparta kreatywnością
ludzką dopasowującą ją do aktualnej potrzeby. Kreatywnością niezbędną każdej
Sprzedaży, by wzorem Małego Księcia w kapeluszu dostrzec "boa
zamkniętego". Sprzedaż rozgościła się na dobre i wybrzmiewa dumnie również
w docierającym do ucha zwrocie "Sponsorem prognozy pogody był
[...]". Raczej nie mogło być inaczej. Każda pogoda jest dobra na
sprzedaż.
Nieocenione znaczenie ma ludzka wyobraźnia
wykorzystana w Sprzedaży oraz innych branżach, w tym w twórczości muzycznej, a
wspomniany Dawid Podsiadło utworem „fal, nie ma fal” pokazał jak trzema
słowami, łamiąc wersy, akcenty, takty i nuty stworzyć przebój. Kończąc myśl
przytaczam amatorskie wersy, dość mocno wpasowujące się w temat. Dotykam
tajemnicy Sprzedaży od lat i wiem, że posiada ważną cechę, która jest być może
kluczową zdolnością. Opisuję ją poniżej.
Raz łagodność, raz zaciętość
zwykła prezentować.
Celowo wyważona,
bo sama sobie sądem.
Choć z reguły woli
siłą rąk wiosłować,
wykorzysta czasem bezruch,
by popłynąć z prądem.
Zostawiona na ugorze
lub żniwach kreatywności,
od skrajnej niechęci
po natchnienia wenę,
sprytnie wypełniła
wachlarz możliwości,
od "za żadne skarby”
po "za wszelką cenę".
|Jej zmienność| © Janusz Zacharewicz
PS. Niektóre zjawiska i zależności są tak oczywiste, że aż niezauważalne. Być może uda się dostrzec przynajmniej część z nich.




