AI and I

Sporo ważnych i znanych (wbrew pozorom to nie to samo) ludzi się ostatnio tym zagadnieniem zajmuje, więc dla odmiany oraz zdrowej równowagi w przyrodzie głos ode mnie. Ponieważ nośnym tematem jest wyręczanie ludzi w ich twórczości przez sztuczną inteligencję chciałbym nadmienić, że wszystkie myśli/ tematy/ treści, które od kilku lat umieszczam w tej skromnej blogoszufladzie wyszły spod mojej ręki. Może twórczość to zbyt duże słowo i z pewnością AI nie ma powodu zajmować się akurat mną, to gdyby nawet i gdyby kiedyś, podejmę rękawicę. Nie mam z nią szans w wielu, a może prawie wszystkich aspektach, ale w tym konkretnie bezbronny nie jestem. Zauważyłem u siebie okresy "tłuste" i "chude", jak to w przyrodzie, ale składają się na obraz i kształt tego co chciałem i chcę oraz jak chciałem i chcę przekazać. To mój przekaz. Dzieje się tak do dzisiaj. Dziękuję wszystkim, którzy poświęcają bezcenny czas na myśli, które spisuję. Mimo że ślady AI pozostaną zapisane w cyfrowym kodzie na wieki, a moje zostawione na piasku bez większego wysiłku zmyje deszcz i rozwieje wiatr, z jakiejś przyczyny jestem. Nie wyręczając się nikim i niczym tytułuję dzisiejszą refleksję "AI and I".

puste krzesło

Udało mi się napisać kilka tekstów okołosprzedażowych, a niektóre napisało niejako życie wskutek wieloletniej obserwacji. Mam nadzieję część z nich ciągle przede mną, bo oczy i uszy mam póki co otwarte. Uważam, że Sprzedaż podobnie jak inne dziedziny życia nigdy nie da się poznać w pełni. Być może to dobrze. Zbyt często człowiek chciałby wiedzieć wszystko. Czas mija, a wraz z jego upływem przychodzi refleksja, która najprawdopodobniej się nigdy nie zdezaktualizuje. Czy Sprzedaż mnie jeszcze zaskoczy? Jednocześnie mam nadzieję i jestem tego pewien. Ona tasuje karty i gra perfekcyjnie z każdym. Niejednokrotnie wiatr czasu poprzewracał misternie ustawione stoły negocjacyjne, a przygotowane do podpisu umowy rozwiał przeciąg od okien otwartych tym wiatrem na przestrzał. Utwierdzam się w tym obserwując ponad 20 lat przychodzące znienacka na rynku wolty, czynniki od siebie niezależne i symultaniczne oraz bodźce podsycające i dławiące, na które mamy wpływ mocno lub całkowicie ograniczony. Do końca nie wiadomo też które są którymi oraz czy do gaszenia chwilowego pożaru wzięliśmy wiadro z wodą, czy może z benzyną. Obserwuję i działam, a czy Sprzedaż mnie jeszcze zaskoczy, jednocześnie mam nadzieję i jestem tego pewien. W tej niemożności poznania Jej do końca dostrzegam tajemnicę i powód do pokory. Być może zawsze będzie zbyt wcześnie, by powiedzieć "jestem ekspertem". Mimo upływu lat wciąż zostawiam innym jego zaszczytne krzesło.

odejście z rynku

Odejście znaczącej firmy z rynku/ obszaru działalności pokazuje, że Sprzedaż nie jest łatwą dziedziną. Wszystkim ludziom z nią związanym życzę powodzenia oraz niegasnącej pasji. [Decyzja Shopee w Polsce | 12.01.2023]

światło[i]cień

Świeca od chwili powstania dawała światło rozproszone, które w przewidywalny sposób padało na drewniany stół. Było ciepłe i przyjazne, a mimo że drżące pozwalało czytać. Dzięki temu, że było niespokojne, paradoksalnie uspokajało. Światło świecy miało intencję. Wniosło ułatwienie niektórych czynności i komfort do codzienności, co odcisnęło się w ilości sprzedanych na świecie świec od początku ich powstania. Z wyjątkiem pożarów spowodowanych ludzką nieostrożnością, nieuwagą, czy bezmyślnością dobre było i jest światło świecy. To naturalne światło do dzisiaj przysługuje się ich użytkownikom. Jest symbolem czuwania i tlącej się ludzkiej pamięci.

 

Światło jej młodszej kuzynki latarki było chłodne, by nie powiedzieć zimne, za to charakteryzowało się możliwością punktowego oświetlenia konkretnego miejsca. Miało duży zasięg i doskonale sprawdzało się podczas wędrówek "po przygodę", schodzenia do zaciemnionej piwnicy oraz do poszukiwania nocą zaginionych kluczy. Światło latarki miało intencję. Wniosło ułatwienie niektórych czynności i komfort do codzienności, co odcisnęło się w ilości sprzedanych na świecie latarek od chwili ich wynalezienia. Ich byt uzależnił się od baterii i z wyjątkiem sytuacji niespodziewanego ich wyczerpania dobre było i jest światło latarki. To sztuczne światło do dzisiaj przysługuje się użytkownikom. 

 

Wymieszały się na przestrzeni lat znaczenia i funkcje światła. W międzyczasie wprowadzono jednostkę [lx]. Pomimo podstawowych różnic pomiędzy światłem naturalnym i sztucznym oraz odmiennych zasad ich użytkowania światła pochodzące ze świecy oraz latarki miały i mają cechy wspólne. Mają intencję. Poza wniesieniem do życia komfortu i wygody dają poczucie bezpieczeństwa, a padając na przedmioty zatrzymują się na nich powodując cień. Ten ostatni pojawia się paradoksalnie dzięki światłu i z racji jego braku. Zauważył to zjawisko człowiek, by wprowadzić do malarstwa światłocień. 

 

Z wykorzystaniem ludzkiej kreatywności, której przyświeca alegoryczne naturalne i sztuczne światło myśli, natchnienia, sugestii i inspiracji oraz dzięki Sprzedaży wymieniają się i ewoluują cechy światła odbierane przez jego użytkowników subiektywnie. Bywa że są to sprzeczności. Naturalne i sztuczne, zimne i ciepłe, ostre i łagodne, intensywne i słabe, bezpieczne i wywołujące lęk, retro i nowoczesne, zbyteczne i niezbędne […]. Nawiasem urywam podział kreowany przez Sprzedaż i wzbudzający u kupujących chęć zakupu. Podział z pewnością się jeszcze nie skończył, a to pokazuje, że Sprzedaż podobnie jak światło ma intencję. 

 

Znacznie wcześniej niż od początków dziejów człowieka światło było niezbędne. Udowadnia to w milczeniu słońce, starszy brat świecy. Pisząc te słowa korzystam ze źródła światła podobnego do tych, które używają je czytający. Wpuszczam również światło między wersy tekstu, by oddzielić myśli. Kto wie, być może rzucą światło na myśli od niedawna lub od zawsze istniejące w cieniu. Tak działa inspiracja.

 

Do dzisiaj niezmiennie światło ma intencję, a świeca i jej młodsza kuzynka latarka z technologicznym potomstwem wnoszą ułatwienie niektórych czynności i komfort do codzienności. Widać to na wykresach Sprzedaży. Do dziś żyje sztuka i jej światłocień, a myśląc o tytule tekstu którym zajmuję uwagę czytających, w słowie „światłocień” zastosowałem oddzielenie wyrazów za pomocą symbolu świecy [i]. Od świecy zacząłem i jej akcentem zakończę.

 

Świeca od chwili powstania dawała światło rozproszone, które w przewidywalny sposób padało na drewniany stół. Było ciepłe i przyjazne, a mimo że drżące pozwalało czytać. Dzięki temu, że było niespokojne, paradoksalnie uspokajało. Do dziś jest symbolem czuwania i tlącej się ludzkiej pamięci.

dobra prognoza

 

Niektóre zjawiska i zależności są tak oczywiste, że aż niezauważalne. Poświęcam im czasem fragment uwagi. Dawid Podsiadło w genialnym „fal, nie ma fal” brzmi mi w uszach, gdy o tym piszę. Fala wynika z sił wiatru, który z mądrym jego wykorzystaniem zwiastuje ruch dryfującej łodzi. Ruch to wymiana, której brakuje zatęchłej zatoce. Ruch to życie oraz przeżycie każdej branży. Jest nią również Sprzedaż.

 

W harmonii wszystko się zgodzi również wtedy, gdy nuta będzie obok dźwięku teoretycznie właściwego. Postawiona tam jednak nie przez przypadek, jak to ma miejsce przy tzw. fałszu. Nie tylko zgodzi się, a eksploduje pozytywnymi doznaniami w mózgu. Zrozumiałem to wsłuchując się w niezwykły sposób śpiewu Igora Herbuta [LemON], przy czym nuta obok pasuje dlatego, że Muzyk umieszcza ją tam w sposób zaplanowany, by dać odbiorcy poczuć, jak tam postawiona współgra z resztą muzycznego tła, wydobywając przy tym ferię dźwięków pozornie ukrytych i okazując zmysłom, że pudełko kredek w podstawowych kolorach rozbito na barw nieskończoność. Z jakichś powodów tak jest w Muzyce, że uderzenie stopy perkusji na "dwa” jest tak samo dobre jak to częściej słyszane na „raz” i uwypukla „dźwięki-sąsiadki”, które cały czas są obecne, choć mniej aktywnie, dając słuchającym impuls charakterystycznego gibania, podyktowanego kończynom ciała przez rytm reggae. Odchodząc od pięciolinii, tzw. dźwięk obok alegorycznie pasuje być może poza Muzyką, w branżach teoretycznie poukładanych i uporządkowanych latami przyzwyczajeń. Jest nią również Sprzedaż. Parasol stworzony na deszczową pogodę przysłuży się jego właścicielowi również w pełnym słońcu. 

 

Istnieje osobliwa prognoza, bo choć związana z pogodą w pełni, paradoksalnie jest od niej niezależna. Z punktu widzenia Sprzedaży jest to dobra prognoza. Każda pogoda jest dobra na sprzedaż. Pogoda wpływa bezpośrednio na samopoczucie człowieka, na postrzeganie przez niego rzeczywistości i odbiór bodźców, co jest pośrednią przyczyną dopływu tlenu w krwioobiegu sprzedażowym. Wchodząc w klamrę skrótu myślowego, podczas gdy latem odczuwamy potrzebę ochłodzenia, zimą szukamy możliwości ogrzania. W przedłużającym się lub pojawiającym się z zaskoczenia deszczu szukamy schronienia i produktów użytkowych z kategorii wodoodporne, a w spiekocie słońca tych z filtrem UV. Mimo że istnieją branże sezonowe skorelowane ściśle z porami roku Sprzedaż jako zjawisko rozumiane całościowo oraz jako proces i przyczyna pierwszego oraz n-tego kontaktu Sprzedający-Kupujący znalazła swoją przestrzeń we wszystkich możliwych warunkach atmosferycznych. Z punktu widzenia Sprzedaży jest to dobra prognoza. Sprzedaż odnajduje się w każdej sytuacji pogodowej, będąc wsparta kreatywnością ludzką dopasowującą ją do aktualnej potrzeby. Kreatywnością niezbędną każdej Sprzedaży, by wzorem Małego Księcia w kapeluszu dostrzec "boa zamkniętego". Sprzedaż rozgościła się na dobre i wybrzmiewa dumnie również w docierającym do ucha zwrocie "Sponsorem prognozy pogody był [...]". Raczej nie mogło być inaczej. Każda pogoda jest dobra na sprzedaż. 

 

Nieocenione znaczenie ma ludzka wyobraźnia wykorzystana w Sprzedaży oraz innych branżach, w tym w twórczości muzycznej, a wspomniany Dawid Podsiadło utworem „fal, nie ma fal” pokazał jak trzema słowami, łamiąc wersy, akcenty, takty i nuty stworzyć przebój. Kończąc myśl przytaczam amatorskie wersy, dość mocno wpasowujące się w temat. Dotykam tajemnicy Sprzedaży od lat i wiem, że posiada ważną cechę, która jest być może kluczową zdolnością. Opisuję ją poniżej.

­

Raz łagodność, raz zaciętość 

zwykła prezentować.
Celowo wyważona, 

bo sama sobie sądem.
Choć z reguły woli 

siłą rąk wiosłować, 
wykorzysta czasem bezruch, 

by popłynąć z prądem. 
Zostawiona na ugorze 

lub żniwach kreatywności,
od skrajnej niechęci 

po natchnienia wenę,
sprytnie wypełniła 

wachlarz możliwości,
od "za żadne skarby”

po "za wszelką cenę".

­

|Jej zmienność| © Janusz Zacharewicz

PS. Niektóre zjawiska i zależności są tak oczywiste, że aż niezauważalne. Być może uda się dostrzec przynajmniej część z nich.